Trufle. Przypadki księdza Grosera

Cykl: Przypadki księdza Grosera (tom 2)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
6,9 (141 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
16
8
10
7
66
6
14
5
25
4
1
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7506-117-8
liczba stron
352
słowa kluczowe
ksiądz, Groser, trufle, adieu
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Siedem grzechów głównych i wszystkie inne w tej książce plenią się jak chwast, gnieżdżą w proboszczach i wikariuszach, i biskupach, zakonnicach i zakonnikach. Podobnie dzieje się w parafianach.

 

Brak materiałów.
książek: 0
| 2010-06-25
Na półkach: Przeczytane

Najlepszymi poszukiwaczami trufli są świnie, „…ale mają ten mankament, że jak znajdą trufla, zaraz chcą go zeżreć. Trzeba wtedy walić kijem po ryju. Za przeproszeniem”*.

Czy zatem księża to trufle, smakołyki, których wyszukiwanie jest nie lada sztuką, czy też, za przeproszeniem, księża to świnie, którym trzeba zakładać kagańce, żeby od razu nie zżarły znalezionych trufli?

Będąc świeżo po lekturze najnowszej powieści pana Grzegorczyka skłaniam się raczej ku stwierdzeniu, że księża to trufle. Dlaczego? Już wyjaśniam.

Trufle rosną kilkanaście centymetrów pod ziemią w symbiozie z drzewami, ułatwiają ich korzeniom wchłanianie minerałów, a w zamian otrzymują niezbędne do swojej wegetacji produkty fotosyntezy. Księża, zagnieżdżeni na plebaniach i w zakrystiach, żyją w symbiozie z instytucją Kościoła. Będąc twarzami, a zarazem pośrednikami między Kościołem a zwykłymi, szarymi parafianami, otrzymują w zamian spokojne, bezproblemowe życie i wydaje się też, że ochronę przed jakimikolwiek konfliktami. Ale skoro przyjęłam, że trufla to ksiądz, a ksiądz to trufla, to przecież na każdą truflę rosnącą sobie spokojne pod ziemią czyha niebezpieczeństwo wywęszenia przez świnię.

Świnia - zwierzątko ze swej natury krnąbrne, którego najpożyteczniejszym zajęciem (oprócz wyszukiwania trufli) jest chyba wylegiwanie się w chlewie i tuczenie się karmą przyniesioną przez gospodarza do koryta. Otóż świnia taka, oderwana od swojego pożytecznego, swoją drogą ulubionego, zajęcia w chlewie, staje się bezwzględnym tropicielem trufli. Kiedy wywęszy zapach trufli, trzyma trop i ryje do skutku. Wtedy do spokojnego żywota trufli wkradają się kłopoty.

Wydaje się, że księża, do których chodzą może nie wszyscy, lecz niektórzy ludzie po poradę, nasi spowiednicy, przewodnicy duchowi, którzy udzielają nam i innym wskazówek, jak wyjść cało z trudnych sytuacji, sami w takie trudne sytuacje nie popadają. No, bo jakie kłopoty mogą grozić księdzu otoczonemu przez wianuszek pań z kółka różańcowego?

A na to pytanie odpowiedź jest prosta. Księdzu mogą grozić takie same kłopoty, jak każdemu człowiekowi. Bo ksiądz to też człowiek. Nie jest to żadna wyższa istota obdarzona jakimiś nadludzkimi cechami czy szczególnymi cnotami, będąca ponad ziemskimi sprawami. Jest to zwyczajna osoba niepozbawiona wad i ułomności, która jednakże wybrała sobie życie w służbie Boga, inne od tego życia, które wybiera większość z nas.

Ludziom świeckim życie to jawi się jako łatwiejsze pod wieloma względami. Przecież ksiądz nie musi się troszczyć o dom, o najbliższych, jego głównym zajęciem i zadaniem jest modlitwa i duszpasterstwo w parafii. Parafianie wcale nie dopuszczają do świadomości, że ich proboszcz czy wikariusz może mieć jakieś problemy i pokusy. Lecz proboszcza, wikariusza lub jakiekolwiek innego księdza mogą dopaść problemy i pokusy, mogą się one stać tym większe, że ksiądz nie ma wsparcia w najbliższych. On jest zdany sam na siebie i jak żaden inny człowiek może odczuć, co znaczy samotność w tłumie. No i staje się jak ta trufla, która rośnie sobie spokojnie, dopóki nie wywęszy jej świnia. Tylko z tym wyjątkiem, że trufla nie ma własnej woli, nie zdecyduje, czy znaleziona trafi na talerz jako wyborne danie, czy znajdzie się w nienażartym świńskim ryju. Ksiądz jako człowiek ma własną wolę i wolny wybór, czy okaże się silniejszy od swoich słabości i przezwycięży je, czy też podda się im. W każdym razie środowisko księży nie jest tak doskonałe, jak by się z pozoru wydawało, jak środowisko trufli, którym wydaje się, że pod ziemią nic nie zagrozi ich rozwojowi.

Taki obraz rzeczy przedstawia Jan Grzegorczyk w „Truflach”. Grzegorczyk nie jest ani ambasadorem apologetyki, ani radykalnym, antyklerykalnym krytykiem Kościoła. „Trufle” przedstawiają rzeczywistość taką, jaką jest. Kościół opromieniony świętością, ale niepozbawiony wad.


---
* Jan Grzegorczyk: "Trufle. Nowe przypadki księdza Grosera", Świat Książki, 2005.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wystarczy

W zgiełku codzienności czas zabiera nieczytane lektury A stosik rośnie, bo drzemiące w nich światy Kuszą blurbami okładek… Jakoś tak ostatnio życie...

zgłoś błąd zgłoś błąd