Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Lata ryżu i soli

Tłumaczenie: Łukasz Tabaka
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
5,84 (64 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
5
8
5
7
11
6
8
5
14
4
7
3
7
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Years of Rice and Salt
data wydania
ISBN
978-83-2458-521-2
liczba stron
660
słowa kluczowe
lata ryżu i soli
język
polski
dodała
Leonor

W swej porywającej, głęboko przemyślanej książce K. S. Robinson, jeden z najznakomitszych światowych żyjących pisarzy SF, snuje wizję, jak mogłaby się potoczyć historia ludzkości, gdyby dżuma w XIV w. zabiła niemal wszystkich mieszkańców Europy, a dominującą rolę na świecie odgrywały imperia arabskie i chińskie. Siedem wieków tej alternatywnej historii świata (aż po współczesność) oglądamy...

W swej porywającej, głęboko przemyślanej książce K. S. Robinson, jeden z najznakomitszych światowych żyjących pisarzy SF, snuje wizję, jak mogłaby się potoczyć historia ludzkości, gdyby dżuma w XIV w. zabiła niemal wszystkich mieszkańców Europy, a dominującą rolę na świecie odgrywały imperia arabskie i chińskie. Siedem wieków tej alternatywnej historii świata (aż po współczesność) oglądamy oczami różnych bohaterów w różnych czasach - dusze żołnierzy, niewolników, filozofów, władców powracają co jakiś czas w odmiennych wcieleniach. Losy tych ludzi zależą od świata, ale i oni wpływają na bieg wydarzeń. Stworzony przez Robinsona wiarygodny, realistyczny świat tworzy ramy dla wielobarwnej tkaniny utkanej z filozoficznych, naukowych, teologicznych i socjologicznych wątków, przy czym w centrum zainteresowania autora pozostają zawsze pytania o sens życia i śmierci, istnienie wieczności, wartość ludzkich wyborów. Dzięki temu jest to lektura nie tylko dla wielbicieli fantastyki.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 656

Kim Stanley Robinson zrobił na mnie wielkie wrażenie swoją marsjańską trylogią. Ultymatywna realizacja klasycznego archetypu sf, kolonizacji Marsa, wielki, epicki fresk rozpisany na dekady i stulecia, od pierwszego lądowania po terraforming. Robinson posiadł umiejętność pasjonującego opowiadania nie tylko o wielkich przedsięwzięciach, ale także o wielkich ideach, pozostając jednocześnie pisarzem z krwi i kości, tworzącym pełnokrwistych bohaterów i fascynujące pejzaże. W ogromnej skali plansz historycznych, społecznych i politycznych Robinson dba o swoje pionki. Nie tracimy ich z oczu, nie przestajemy ich rozumieć. Pod tym względem autor trylogii jest kontynuatorem wielkiej i klasycznej tradycji zachodniej powiesci, zachowując zdolność syntezy perspektywy psychologicznej i socjologcznej. Jakby to napisał uczeń liceum, mamy tu do czynienia z losami jednostek na tle wielkich przemian spolecznych i historycznych. Różnica polega na tym, że przemiany Robinsona jeszcze nie nastąpiły, a w wypadku "Lat ryżu i soli" nie nastąpiły ze względu na fakt, że historia potoczyła się "odrobinę" odmiennie. Głównym założeniem fabularnym powieści jest bowiem wytrzebienie populacji kontynentu europejskiego na skutek zarazy, która wybuchła w XIV wieku. Główna konsekwencja: całkowite zniknięcie cywilizacji Zachodu z areny dziejów. Taki jest punkt wyjścia, Robinson z rozmachem pokazuje historię świata, w którym wiodącymi potęgami są konfucjańsko-buddyjskie Chiny i podzielony wewnętrznie, aczkolwiek zdolny do zjednoczenia się w obliczu groźby "żółtego zagrożenia" Dar al Islam.

Aby powieść była powieścią, nie zaś jedynie erudycyjnym wykładem historii alternatywnej,  konieczni są jednak protagoniści. Skoro jednak akcja rozpisana jest na kilkaset lat, niezbędny był jakiś wybieg. Robinson rozwiązał problem  w sposób ciekawszy niż sięganie po "sagę rodzinną" i losy kolejnych pokoleń połączonych więzami krwi i familijnej tradycji. Pisarz wydaje się podchodzić do sensu i treści historii ludzkości z umiarkowanym, lecz wyraźnie widocznym optymizmem. Dla mnie osobiście to kolejna sympatyczna cecha jego prozy, rodzi to we mnie nieco nostalgiczne poczucie obcowania z literaturą przypominającą klasyczną fantastykę, przenikniętą naiwną i niemodną, lecz krzepiącą ideą postępu. "Dharmiczna wizja historii", jak określają taki model (liniowy rozwój, celowość i sensowność procesu historycznego) historiozofowie tego świata, koresponduje tu z ideą reinkarnacji, koncepcjami samsary, karmy, bodhisattwy oraz bytów typowych dla buddyzmu tybetańskiego, jak nieco groteskowy "międzyświat" bardo, gdzie grupa dusz składająca się na jati, a zarazem bohaterów tej historii, oczekuje na kolejne wcielenie. Bohaterowie są tu zatem następującymi po sobie inkarnacjam i choć zmieniają płeć, wygląd, przynależność cywilizacyjną i pozycję społeczną, zachowują stabilność pewnych podstawowych cech osobowości, a nawet częściową pamięć poprzednich wcieleń. Jesteśmy więc jako czytelnicy zarazem z nowymi, jak i tymi samymi ludźmi, przemierzając wspólnie z nimi kolejne stulecia oraz cały ziemski glob, albowiem akcja rozgrywa się na terytoriach od Frengistanu (Europa), przez Maghreb, Azję Środkową i Daleki Wschód, aż po Amerykę Północną. 
Mamy tu zatem kapitalny efekt symetrii losów jednostek i społeczeństw. Próby, błędy, klęski i zwycięstwa, nadzieje i złudzenia, walka o pamięć, świadomość, mozolne zdobywanie wiedzy i powolny rozwój moralny jednostek i ludzkości. Jednocześnie Robinson daje nam do zrozumienia, że reinkarnacja jest jedynie literackim wybiegiem - w rzeczywistości, o ile historia ludzkości może być w ostatecznym wymiarze komedią, losy ludzkich jednostek to nieodmiennie tragedia, gdyż końcem jest nieodmiennie śmierć pozostawiających oraz rozpacz i samotność pozostawionych.

Fabuła rozciąga się od wzmiankowanej zarazy, poprzez autentyczne wyprawy chińskiej floty skarbów, zdobycie Japonii przez Chiny, wzrost znaczenia i upadek Samarkandy, gdzie następuje "renesans" owego świata, eksploduje wynalazczość i odkrycia naukowe. Niektóre rozwiązania fabularne mogą budzić wątpliwości. Czy naprawdę Haudenosaunee (rdzenni mieszkańcy Ameryki Północnej, twórcy Ligi Pokoju i Potęgi) zdolni byliby oprzeć się w puszczach amerykańskich presji dwóch potężnych cywilizacji naciskających od zachodniego (Chiny) i wschodniego (islam) wybrzeża? Czy rzeczywiście mogliby wyrosnąć na równie "postępowe" mocarstwo, jak przedstawia to Robinson?  A może autor cierpi na amerykański kompleks ludobójstwa "Indian" i w ten skromny, lecz bardzo ujmujący sposób stara się zaoferować swoje zadośćuczynienie? Cóż jeszcze tu mamy? Znakomite obrazki islamskiej cywilizacji, obyczajowości, kompetentne nakreślenie specyfiki sporów wewnętrznych w dar al Islam (wahabici, sufiowie, podziały polityczne...), równie sprawne przedstawienie buddyjskich i konfucjańskich Chin, próby syntezy wielkich cywilizacji na gruncie ideologicznym (pytania o podobieństwa i różnice ich systemów religijno-filozoficznych). Jest również gigantyczna wojna światowa pomiędzy armiami Chin i islamu, starcie cywilizacji trwające kilkadziesiąt lat i zakończone zwycięstwem Chin oraz ich sojuszników (w tym uzyskujących autonomię Japończyków oraz Ligi Trawankorskiej - mocarstwa z południowych Indii, które buduje swą potęgę dzięki uwolnieniu mocy ludzkiej inwencji poprzez swobody polityczne - nie ma jednak obawy, nie przeczytamy na kartach powieści o triumfie demokracji, nie zostaniemy uraczeni mniej lub bardziej prymitywną wersją historiozofii made in America). Koleiny historii są u Robinsona w gruncie rzeczy podobne do tych, które znamy z naszego świata. Mamy tamtejszy odpowiednik Organizacji Narodów Zjednoczonych, chińską rewolucję mas, tworzące się zręby prawa międzynarodowego oraz próby wdrożenia rozwiązań, które umożliwiłyby sprawowanie politycznej kontroli nad nową i przerażającą bronią rysującą się na horyzoncie - bombą atomową. 

Jest to ogromne dzieło, zawierające w swobie bogactwo idei, wielki ładunek wiedzy i erudycji, a jednocześnie lekkość piora, wyważenie proporcji, perfekcyjne opanowanie materiału źródłowego połączone z błyskotliwą wyobraźnią. Jednocześnie książka oferuje zwyczajną, klasyczną przyjemność płynącą z lektury klasycznie opowiadanej historii oraz perypetii jej bohaterów. 
Powieść jest rzadkim przykładem połączenie epickiego rozmachu, psychologicznej wiarygodności i fascynujących rozważań o kwestiach równie ważnych, jak odległych od siebie: od istoty procesu historycznego (wraz z rolą jednostek w historii, czy rozważaniami nad jej "rezydualnymi" i "emergentnymi" składnikami), poprzez problem emancypacji kobiet i mizoginizmu charakterystycznego dla większości ludzkich cywilizacji, zagadnienia religijne i filozoficzne, próby syntezy systemów wierzeń oraz problematykę zderzeń i syntez cywilizacyjnych. Tego typu listę mógłbym ciągnąć jeszcze długo.

Jest to dzieło zaskakująco subtelne i urzekające trafnością obserwacji oraz inteligentnym umiarkowaniem sądów. Wizja świata bez Zachodu nie jest ani afirmacją tego ostatniego, ani też afirmacją innych cywilizacji. Nie jest to też atak na żadną z cywilizacji.  Robinson nie ulega pokusie łatwych tropów Nie jest to żadna ideologiczna agitka, nie ma tu krzty zacietrzewienia, czy prymitywnych stereotypów, najwyżej nieco nostalgii. Co paradoksalne i zarazem krzepiące mnie osobiście - wizja świata bez Zachodu i chrześcijaństwa jako liczącej się siły wychodzi od przedstawiciela Zachodu. W moich oczach podkreśla to i odzwierciedla niezwykłą żywotność i zdolność do autorefleksji, ironii i introspekcji charakterystyczną dla mojej cywilizacji.
 Robinson nie chełpi się swoją wizją historii - zdaje sobie sprawę, jak niewiele wiemy o jej mechanizmach, wspomina o wielkiej niewiadomej: czy do przestawienia historycznych zwrotnic wystarczy krzywo wbity gwóźdź, czy tez jej prawa są znacznie bardziej odporne na próby zmian. Pisarz zdaje sobie sprawę, iż nie możemy i nie będziemy tego wiedzieć, gdyż nasza historia jest z definicji jedyna, jaką możemy znać.

Znakomita powieść. Przygoda intelektualna, a jednocześnie książka zdumiewająco komunikatywna, napisana doskonale zrozumiałym językiem i wciągająca od pierwszej do ostatniej strony. "Człowiek z wysokiego zamku" Dicka niniejszym nie jest już pozycją numer jeden na mojej liście "historii alternatywnych".

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Perska miłość

Streszczać nie będę, bo znalazło się tu wiele streszczeń mniej i bardziej dogłębnych. Najbardziej wstrząsające jest to, że Lidką/ Lajlą mogła być każd...

zgłoś błąd zgłoś błąd