Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

ORP "Wilk". Okaleczony drapieżnik

Seria: Nieznane oblicza historii
Wydawnictwo: Alma-Press
6,91 (11 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
4
7
3
6
0
5
2
4
0
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788370204051
liczba stron
320
kategoria
historyczna
język
polski

Autor, jeden z najzdolniejszych i zarazem najbardziej kontrowersyjnych badaczy dziejów polskiej floty wojennej, opracował pierwszą monografię jednego z najbardziej znanych i legendarnych okrętów podwodnych ORP Wilk i załogi, która zasłynęła m.in. brawurowym przedarciem się z Bałtyku do Wielkiej Brytanii we wrześniu 1939 roku. Odkrywa fakty nieznane z historii żelaznego drapieżnika w latach...

Autor, jeden z najzdolniejszych i zarazem najbardziej kontrowersyjnych badaczy dziejów polskiej floty wojennej, opracował pierwszą monografię jednego z najbardziej znanych i legendarnych okrętów podwodnych ORP Wilk i załogi, która zasłynęła m.in. brawurowym przedarciem się z Bałtyku do Wielkiej Brytanii we wrześniu 1939 roku. Odkrywa fakty nieznane z historii żelaznego drapieżnika w latach 1940-1945 na zachodzie, często wstrząsające: bunty i unikanie służby przez załogę, demoralizację, niekompetencję i nieudolność kadry oficerskiej, kulisy samobójczej śmierci kmdr ppor. Krawczyka oraz inne. Książka została opatrzona bogatym materiałem ilustracyjnym, zawiera dokładne rysunki jednostki i jej uzbrojenia oraz mapki. Dodatkowym atutem publikacji są nieznane dokumenty przechowywane w archiwach zagranicznych. Dzięki talentowi pisarskiemu autora mamy do czynienia z pasjonującą publikacją.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 810
JediNadiruRadena | 2014-12-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Historia
Przeczytana: 2009 rok

Zanim zacznę tą recenzję, muszę się przyznać do paru osobistych zaniechań, które, jako miłośnikowi historii „drugowojennej”, wciąż nie dawały mi spać po nocach. Nim sięgnąłem po monografię „ORP Wilk. Okaleczony drapieżnik”, moja wiedza o Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie ograniczała się jedynie do znajomości bohaterskich czynów naszych eskadr myśliwskich oraz działań sił lądowych np. dywizji pancernej generała Maczka. O Marynarce Wojennej wiedziałem właściwie tylko tyle, że dwa z jej najznamienitszych okrętów to ORP „Błyskawica” i nieszczęsny ORP „Orzeł”. Ktoś mógłby powiedzieć, że i tak jestem szczęśliwcem, gdyż zasób informacji polskiego społeczeństwa na temat tych spraw sięga zapewne granic błędu statystycznego. Tym niemniej, nie było się czym szczycić. Dlatego też niezmiernie się uradowałem, kiedy w moje ręce wpadła książka o historii „Wilka”, zapomnianego polskiego okrętu podwodnego (czy raczej: podwodnego stawiacza min) z czasów drugiej wojny światowej.

Szykowała się bardzo ciekawa lektura, toteż po przeczytaniu pierwszych paru kartek, ja – człowiek cieszący się na myśl o stopniowym i chronologicznym poznawaniu losów „Wilka” – poczułem się co najmniej oszukany. Odautorski wstęp Mariusza Borowiaka jest niczym innym jak... streszczeniem historii tytułowego „okaleczonego drapieżnika”. Nici z zaskoczenia, nici z dramatyzmu, wreszcie – jak mniemałem, i co się później potwierdziło – nici z przyjemności czytania. Skoro cała pozycja powstała po to, by zapoznać polskiego czytelnika z „Wilkiem”, to dlaczego pan Borowiak zdecydował się na samym początku streścić jego dzieje? Nie jest to w końcu opowieść np. o „Orle”, którego czyny wojenne przedstawiano wielokrotnie. Niestety, to nie koniec złych wrażeń, jakie dostarcza „ORP Wilk. Okaleczony drapieżnik”.

Przede wszystkim interesujący temat nie idzie w parze z równie interesującym wykonaniem tegoż tematu. Autorowi nie można odmówić ogromnej pracowitości, rozległej wiedzy historycznej i nieustraszonego dążenia do prezentowania niewygodnej prawdy, jednak nie jest on zbyt utalentowanym pisarzem. Jego styl jest niesamowicie toporny, pełen zdań wielokrotnie złożonych i chaotycznej narracji, której śledzenie jest zadaniem godnym zaprawionego w bojach mola książkowego. Do tego dochodzi nieumiejętne korzystanie z różnych fachowych słów, jak i też stosowanie wyrazów nieużywanych od dawna np. kontrtorpedowiec (czyli niszczyciel) bądź po prostu niezrozumiałych dla nikogo poza garstką specjalistów. Jeśli jest to pozycja popularnonaukowa dla „zainteresowanych laików” – na co wskazuje choćby sposób wydania – w takim razie warto też podkreślić największy z grzechów Mariusza Borowiaka: koszmarne zagłębianie się w szczegóły. Pierwszy rozdział książki jest wypełniony przerażającą liczbą niepotrzebnych detali technicznych, całkowicie zniechęcających do dalszej lektury. W kolejnych częściach monografii autor nie może się zaś powstrzymać przed zalewaniem czytelnika np. dokładnymi współrzędnymi geograficznymi, czy precyzyjnym określaniem czasu (czasem do sekund włącznie!). Czy naprawdę komuś jest potrzebna informacja, że okręt danego dnia wynurzył się o danej godzinie i minucie, by chwilę później wrócić pod wodę?

Jakkolwiek by nie narzekać na sam styl przedstawienia opowieści, panu Borowiakowi z pewnością udało się osiągnąć jeden z założonych samemu sobie celów. „ORP Wilk. Okaleczony drapieżnik” to dzieło totalne, opisujące kompletne dzieje „Wilka” od momentu koncepcji jego powstania, do chwili, gdy pocięto go na żyletki. Ta sama drobiazgowość, która nie sprzyja czytelności tekstu, oddaje zarazem każdy moment i każde zdarzenie, będące udziałem tak samego okrętu, jak i jego załogi. Nie sądzę, by można było powiedzieć cokolwiek więcej na temat „Wilka”, co nie zostało już powiedziane w tej książce. Co więcej, autor postarał się zaprezentować losy podwodnego stawiacza min w nieco szerszym kontekście, jakim były m.in. stosunki panujące w polskim Kierownictwie Marynarki Wojennej. Z „ORP...” możemy się dowiedzieć różnych zaskakujących faktów z historii PMW, a do tego przekonać, że romantyczny obraz polskich marynarzy walczących na Zachodzie ma zastraszającą liczbę plam i zadrapań. Nie byli to w żadnym razie ludzie idealni; odnoszę wręcz wrażenie, że nie różnili się oni specjalnie od Polaków-emigrantów żyjących w naszych czasach, skorych do kłótni, bójek i pijaństwa. Boli mnie tylko troszkę, że pisarz niewiele uwagi skupił na odczuciach podwodniaków w stosunku do wrześniowej klęski; bardzo mnie ciekawi, co wtedy myśleli marynarze i jak widzieli przyszłość Polski. Jednak, ogólnie rzecz ujmując, jestem dość zadowolony z fragmentów poświęconych zachowaniu, nastojom i działaniom załogi tudzież oficerów.

Niestety, także i tam, gdzie teoretycznie leży największa siła książki, w wiedzy merytorycznej, znajdziemy sporo niedociągnięć czy wręcz błędów. Autor wiele faktów przedstawia tendencyjnie i w swojej pogoni za demitologizowaniem części z nich, po prostu mija się z prawdą. Uważne przestudiowanie załączonych do książki kopii raportów, listów, pism i sprawozdań ujawni, że niektóre z fragmentów „ORP...” nie zgadzają się z tym, co rzeczywiście się wydarzyło. Dotyczy to szczególnie partii tekstu poświęconej obronie Wybrzeża w kampanii wrześniowej. Gdy dodać do tego różne teorie, co rusz wysnuwane przez pana Borowiaka – nie zawsze na postawie wiarygodnych bądź sprawdzalnych dokumentów – wychodzi istny galimatias, niełatwy do przełknięcia i zrozumienia zwykłemu czytelnikowi. Ktoś niebędący ekspertem, a do takiego kogoś zdaje się być adresowana książka, nie wykryje nieścisłości, przekłamań lub bezpodstawnych wniosków. Tenże ktoś będzie miał także sporo kłopotów z czynionymi przez autora nawiązaniami do innych publikacji poświęconych (w części) „Wilkowi”. Niekiedy, żeby pojąć czemu pan Borowiak przez kilka stron burzy się z powodu jakiejś marginalnej sprawy, należałoby wcześniej przeczytać inną pozycję marynistyczną. To również, na swój sposób, podchodzi pod problem złego stylu pisarskiego i sposobu prezentowania danych.

Na koniec wypada jeszcze pochwalić bardzo ładne, eleganckie wydanie książki – adekwatne do wcale niemałej ceny tego tytułu. Między dwiema porządnymi okładkami, oprócz wspomnianych już załączników tekstowych, ujrzymy mapki przedstawiające działalność bojową „okaleczonego drapieżnika”, kilka rysunków okrętu podwodnego oraz jego uzbrojenia, a do tego pokaźny zestaw czarno-białych fotografii. Ukazują one, naturalnie, „Wilka”, jego załogę, oficerów, jak i też różne wrogie i sojusznicze jednostki, czy nietypowe wydarzenia z historii podwodnego stawiacza min np. wizytę na pokładzie okrętu prezydenta Raczkiewicza.

Moje oczekiwania w stosunku do „ORP Wilk. Okaleczony drapieżnik” były spore – i zostały spełnione tylko po części, głównie tej związanej z merytoryczną wartością książki. Oficjalna zapowiedź wydawnictwa almapress i opisy z różnych stron internetowych dawały do zrozumienia, że „dzięki talentowi pisarskiemu autora mamy do czynienia z pasjonującą publikacją”. Ponieważ ów talent można przypisać Mateuszowi Borowiakowi jedynie w tzw. stanie wskazującym lub przy wyrwaniu z łóżka o jakiejś bandyckiej godzinie, monografia ma niewiele wspólnego ze słowem „pasjonujący”. Z pewnością zainteresuje wszystkich badaczy, znawców bądź hobbystów dziejów PMW, jednak nie sądzę, by nadawała się dla kogoś, kto – jak ja – jest laikiem i oczekuje od tekstu jasnego przedstawienia określonej historii, i przy tym barwnym, poprawnym, nowoczesnym językiem. Zdecydowanie odradzam kupno „ORP Wilk. Okaleczony drapieżnik” osobom, które nie posiadają anielskiej cierpliwości, bezkresnej tolerancji językowej i pewnej wiedzy marynistycznej. Reszta, myślę, powinna być usatysfakcjonowana.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Krzyk czapli

Tym razem niczego mi nie brakuje... zakończenie wgniotło mnie w fotel. Jak na razie jest to najlepsza część Opowieści rodu Otori. Mimo początku, który...

zgłoś błąd zgłoś błąd