Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pomówmy szczerze...

Tłumaczenie: Katarzyna Kasterka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
6,82 (22 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
4
7
10
6
5
5
1
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Talking it over
data wydania
ISBN
83-7337-196-6
liczba stron
248
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
dona

Na pozór banalny trójkąt miłosny - on, ona i ten trzeci. Ludziom zdarza się przecież odkochać, nawet w miesiąc po ślubie, a rozwody są na porządku dziennym. Jednak z relacji trojga zainteresowanych, którzy przedstawiają całą historię każde z własnego punktu widzenia, przebija, prócz prawdziwego cierpienia i śmiechu przez łzy, odrobina obłędu i niezwykły komizm. Opowieść o losach trojga...

Na pozór banalny trójkąt miłosny - on, ona i ten trzeci. Ludziom zdarza się przecież odkochać, nawet w miesiąc po ślubie, a rozwody są na porządku dziennym. Jednak z relacji trojga zainteresowanych, którzy przedstawiają całą historię każde z własnego punktu widzenia, przebija, prócz prawdziwego cierpienia i śmiechu przez łzy, odrobina obłędu i niezwykły komizm. Opowieść o losach trojga niezupełnie konwencjonalnych Anglików wciąga, bawi, wzrusza i zaskakuje. No a puenta - ta jest koroną dzieła.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1198
Mimetyczka | 2011-11-12
Na półkach: Przeczytane, 2011

Powiedzmy sobie szczerze: są tacy pisarze, których prozą jesteśmy zauroczeni od samego początku. Od pierwszego rozdziału. Ba, od pierwszych zdań. Nie chodzi tutaj o poważne, metafizyczne, duchowe poczucie jedności z konkretnym artystą, ale właśnie o zauroczenie- uczucie lekkie, radosne, trochę swawolne, zwariowane.
To nawet nie zakochanie, nie, nie. Jedynie zauroczenie. (Czy każdy rozumie tę delikatną różnicę znaczeniową między zakochaniem a zauroczeniem?)
Pierwszym takim autorem dla mnie był Robert McLiam Wilson. Drugim jest Julian Barnes.

Podobno uwielbiają go Francuzi. Nawet nie podobno. Jest jedynym pisarzem uhonorowanym zarówno prix medicis, jak i prix femina.
Uwielbiają go za to, że jest angielskim frankofilem. I że w tak zaangażowany sposób pisał o Flaubercie.
Ale jak można wyczytać tu i ówdzie, uwielbia go większość.
Co sprawia, że w prozie Barnesa można się zauroczyć?
Urokliwe posługiwanie się stylami, giętkość języka, lekkość, płynność postmoderny.

Temat książki "Pomówmy szczerze..." brzmi jak kolejna wersja miliony razy przeżuwanego motywu trójkąta- on, ona i on.
Do tego mężczyźni są przyjaciółmi od wielu lat.
Wychodzi materiał na kolejną komedię romantyczną pierwszej wody, albo zwykłą nowoczesną powieść(narzuca się dodatkowo przymiotnik-amerykańską).
Tymczasem jest nie całkiem szablonowo. Niby, powiedzmy sobie szczerze, Barnes nie tworzy nic nadzwyczajnego dzieląc narrację na trójkę bohaterów.
Ale sprawia, że czytelnik ma maślane oczy, czuje cichą przyjemność z lektury, odprężenie.
W książce kobieta brzmi jak kobieta(nawet jak na taką, która nie lubi dużo mówić), a dwaj panowie to urocza inscenizacja męskiej przyjaźni opartej na kompletnych przeciwieństwach.

Ta powieść napisana jest z werwą, bazuje na gawędziarskim stylu i tym zdobywa umysł, który pragnie dobrze napisanej powieści bez pompatyczności i męczącego intelektualizmu.
Bawi świetnym wykorzystaniem szablonów osobowości, gdzie jeden bohater jest wygadanym, wykształconym, błyskotliwym bawidamkiem, a drugi zwykłym, nudnawym ludzkim szaraczkiem w garniturze.
Nic zaskakującego? Przewidywalne? Przerysowane?
Owszem. Byłoby źle gdyby brać to śmiertelnie poważnie.
Barnes kreuje z tego grę charakterów, mrugając przy tym okiem, a my bierzemy udział w tej zabawie.
Postacie są tak przejaskrawione, przesadzone, że dobrze się z nimi bawimy. Nawet jak sprawy są poważne, nawet jak n a s z przyjaciel zakochuje się w n a s z e j żonie.


Barnes doskonale odnajduje się w kwiecistym "riffowaniu"(tak określony jest specjalny sposób mówienia bohatera) Olivera, w rozsądnym, racjonalnym perorowaniu pracownika banku, i w zwyczajnie brzmiącym opowiadaniu konserwatorki obrazów.
I to wszystko napisane ze spostrzegawczością i gładką obserwacją interakcji.
Postacie komunikują się między sobą, kłamią jak naoczni świadkowie, w końcu przepychają się na kartach powieści i wyrzucają w cień niebytu niewygodnych dla siebie bohaterów epizodycznych.
Na koniec są po prostu bezczelni, umykają autorowi, robią co chcą, biją się, wyzywają.
Co za rozkoszna zabawa !


Wygadany ten Barnes. Potoczysty, nie do końca poukładany. Nie mieści się w klasycznej powieści. Kiedy mówi o szczerości, sugeruje kłamstwo.
Da się go lubić.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zero Ograniczeń. Sekret Osiągnięcia Bogactwa, Zdrowia I Harmonii Ze Światem

Ideologia wcale nie tak bardzo odległa od naszej europejskiej kultury i cywilizacji . Zapraszam dzielić się doświadczeniami na facebookową grupe wspa...

zgłoś błąd zgłoś błąd