Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziennik Trójkowej Bridget Jones, czyli Brygidy Janowskiej

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
4,63 (99 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
4
8
2
7
8
6
13
5
27
4
13
3
19
2
6
1
6
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
83-7298-155-8
liczba stron
188
kategoria
popularnonaukowa
język
polski
dodał
mantra

To książka niepowtarzalna. Powstała w odpowiedzi na apel radiowej Trójki, która błyskawicznie przyłączyła się do poszukiwania rzekomo zaginionej w Polsce- a znanej na całym świecie- Bridget Jones. Udało się! Ta młoda kobieta nie tylko została odnaleziona (i to w Poznaniu), ale w dodatku stała się bohaterką kolejnych perypetii i przygód. Czy to możliwe, by jednej osobie przytrafiało się tyle...

To książka niepowtarzalna. Powstała w odpowiedzi na apel radiowej Trójki, która błyskawicznie przyłączyła się do poszukiwania rzekomo zaginionej w Polsce- a znanej na całym świecie- Bridget Jones. Udało się! Ta młoda kobieta nie tylko została odnaleziona (i to w Poznaniu), ale w dodatku stała się bohaterką kolejnych perypetii i przygód. Czy to możliwe, by jednej osobie przytrafiało się tyle niecodziennych zdarzeń- czasami zabawnych, a czasami po prostu opowiedzianych z dużym poczuciem humoru To, że możemy o nich czytać, zawdzięczamy kilkunastu utalentowanym obserwatorkom codzienności, które wspólnie- pod redakcją Hanny Marii Gizy- napisały ten przezabawny, a jednocześnie bardzo ciepły dziennik.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 459
tofka | 2016-08-26
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 25 sierpnia 2016

Czytało się szybko, ale... nie dość, że co najmniej to to niewiarygodne, to jeszcze momentami mam wrażenie, że jakimś grafomaństwem pachnie. Oryginalny dziennik czytałam z dziesięć lat temu i mam wrażenie, ze miałam większa frajdę, a do tego bohaterka bardziej była przekonywająca. Tu jedyne uczucia jakie żywiłam do Brygidy to nie tyle niechęć ile niedowierzanie, ze można być aż tak roztrzepaną, naiwną i nierozgarniętą dziewuchą. Średnie zupełnie. Ale na letnią lekturę bez zobowiązań ujdzie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Musimy porozmawiać o Kevinie

"Musimy porozmawiać o Kevinie" - zdecydowanie jest o czym porozmawiać. Uwielbiam książki które pokazują problem z nieoczywistej strony. Re...

zgłoś błąd zgłoś błąd