Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jakiś potwór tu nadchodzi

Wydawnictwo: vis-a-vis/Etiuda
7,02 (166 ocen i 23 opinie) Zobacz oceny
10
8
9
15
8
45
7
46
6
28
5
13
4
4
3
6
2
1
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Something Wicked this Way Comes
data wydania
ISBN
978-83-61516-28-6
liczba stron
272
język
polski
dodał
Ula

Dwóch zwyczajnych trzynastoletnich chłopców i serdecznych przyjaciół, Jim Nightshade i Will Halloway, zamiłowanych w awanturniczych powieściach i nocnych przygodach, biegających po sadach i cmentarzach z kieszeniami wypełnionymi kamieniami, starymi scyzorykami i innymi chłopięcymi skarbami, napotyka na swojej drodze tajemniczy, mroczny lunapark, którego właściciele, Dark i Cooger, pod fasadą...

Dwóch zwyczajnych trzynastoletnich chłopców i serdecznych przyjaciół, Jim Nightshade i Will Halloway, zamiłowanych w awanturniczych powieściach i nocnych przygodach, biegających po sadach i cmentarzach z kieszeniami wypełnionymi kamieniami, starymi scyzorykami i innymi chłopięcymi skarbami, napotyka na swojej drodze tajemniczy, mroczny lunapark, którego właściciele, Dark i Cooger, pod fasadą przedstawień uprowadzają ludzi, zabierają im dusze i zmieniają w groteskowe dziwolągi, by przez wieki więzić ich w swoim wesołym miasteczku… Kim są naprawdę panowie Dark i Cooger i czego chcą od chłopców? Czy Jim i Will unikną zemsty demonicznych właścicieli lunaparku? Czy ich przyjaźń przetrwa ciężką próbę, jaka ich czeka?

 

źródło opisu: Z okładki

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 930
Paskuda | 2013-08-19
Na półkach: Przeczytane, Ulubione

[opinia ukazała się także na moim blogu: http://paskudnerecenzje.blogspot.com/ ]

Postać Raymonda Douglasa Bradbury'ego na stałe wpisana jest już w kanon największych amerykańskich pisarzy.Autor ten, urodzony w 1920 roku, jest w Ameryce postacią już legendarną, dzięki swojej umiejętności snucia historii, tworzenia magicznej atmofsery z życia codziennego i budowania napięcia. Napisał ponad 30 książek, część z nich sfilmowano, wiele z nich przetłumaczono na obce języki. Poza książkami pisał scenariusze dla teatru i kina, a na jego cześć nazwano jedną z planetoid - 9766 Bradbury. Jest to ten moment, kiedy samo nazwisko staje się rekomendacją, również dla mnie, bo gdy w moje ręce trafiła powieść tego autora, ucieszyłam się jak dziecko. Wiedziona wrażeniem po niesamowitych 451 stopniach Fahrenheita wysoko postawiłam poprzeczkę i spodziewałam się po tej książce równie niezapomnianych wrażeń. Nie pomyliłam się.
Opowieść dzieje się w małym amerykańskim miasteczku, jakich wiele. Główni bohaterowie to dwaj chłopcy, Jim Nightside i Will Halloway, będący jednocześnie najlepszymi przyjaciółmi. Chłopcy ci są zwyczajni, jak wiele dzieci w ich wieku. Autor jednak właśnie z tej ich zwyczajności potrafi za pomocą subtelnych szczegółów wyciągnąć ich wielką wyjątkowość. Dziecięce tajemnice szeptane po nocach od okna do okna, kieszenie pełne rupieci, które dla zainteresowanych mają ogromną wartość, pościgi na łąkach i wielka, ogromna ciekawość świata. Ta właśnie ciekawość świata będzie miała zgubne skutki dla chłopców, gdy pod osłoną jesiennej nocy trafią na rozstawiający się właśnie w okolicy lunapark, zarządzany przez mroczny duet panów Darka i Coogera, którzy sprawią, że sielskie dosyć życie w miasteczku zamieni się w osobisty koszmar tych dwojga. Cooger i Dark, wraz ze swoją upiorną trupą ludzi, którym zabrali dusze i zamienili w groteskowe monstra, rozpoczną łowy na dwóch chłopców, którzy znaleźli się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie. Z jednej strony jest to klasyczna historia grozy, z drgiej zaś... bardzo mądra opowieść. Jesienni ludzie, jak ojciec jednego z chłopców ich nazwał, są tutaj tylko po to, by żyć smutkiem. Karmią się nim, a przecież najbardziej smutna jest śmierć, podsycana strachem przez nią. Przez ludzi, którzy boją się nicości bardziej niż jakiegokolwiek realnego zagrożenia. Naszym bohaterom przyjdzie stawić czoło nie samym upiorom z miasteczka ale tym, co sprawia, że są tak przerażający - lękiem przed nieznanym, przed tą właśnie nicością. Bradbury mistrzowsko zbudował klimat i napięcie w tej książce. Historia ciężko snuje się między kartkami, atmosfera lepi się, gęsto oblepia z każdej strony. Czytelnik ma wrażenie, że każde słowo jest dokładnie wyważone, każdy przecinek jest na swoim miejscu. Każdy bohater, będący przedstawicielem jak najzwyklejszej klasy społeczeństwa ma do zaoferowania coś wielkiego. Bo sekret wielkości nie tkwi w stanie konta, wieku czy rodzaju wykonywanej pracy, ale wewnątrz. Cooger i Dark wywołują grozę, bo są demonami, w walce z którymi nie pomoże kołdra, pod którą można się schować, nie pomogą rodzice ani silniejsi i mądrzejsi od dzieci dorośli. Jedyne, co może pomóc, to nasze wnętrze - wewnętrzna radość, którą ma każdy z nas, oby tylko przypomniał sobieo tym w odpowiednim momencie. Fabuła powieści rozwija się bardzo powoli, leniwie, by wreszcie uderzyć kulminacyjnym punktem, w którym wszystko się rozstrzygnie. Na koniec pozostaje nam tylko smutna puenta, że jesienni ludzie - choć może nie tacy, którzy działają za pomocą upiornych lunaparków - są wszędzie, zawsze, i żywią się każdą łzą spływającą po naszym policzku oraz to, że nie należy za bardzo wybiegać w przyszłość i tęsknić za czymś, czego się nie ma.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wyszedł z siebie i nie wrócił

Jestem pod niesamowitym wrażeniem, naprawdę. Mimo, że na początku coś mi nie pasowało, nie potrafię określić co dokładnie, to w połowie książki doznał...

zgłoś błąd zgłoś błąd