Zew natury. Moja ucieczka na Alaskę.

Tłumaczenie: Anna Kosińska
Seria: Z różą wiatrów
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
7,77 (385 ocen i 55 opinii) Zobacz oceny
10
40
9
82
8
102
7
106
6
31
5
16
4
5
3
2
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Call of The Wild. My Escape to Alaska
data wydania
ISBN
9788324589470
liczba stron
552
słowa kluczowe
alaska, podróż, powieść
język
polski
dodała
Ag2S

Guy Grieve zrobił - i opisał w książce - to, o czym tak wielu tylko marzy: rzucił wszystko w diabły i wyjechał na rok w dzicz. W jego przypadku dziczą była Alaska. Gdy tylko przybywa na miejsce, od razu zaczynają się kłopoty: otóż nie ma pojęcia o życiu w lesie, nie mówiąc już o życiu w lesie przy temperaturach 60 stopni poniżej zera. Na szczęście znajduje przyjaciół: Indianina Charliego,...

Guy Grieve zrobił - i opisał w książce - to, o czym tak wielu tylko marzy: rzucił wszystko w diabły i wyjechał na rok w dzicz.

W jego przypadku dziczą była Alaska. Gdy tylko przybywa na miejsce, od razu zaczynają się kłopoty: otóż nie ma pojęcia o życiu w lesie, nie mówiąc już o życiu w lesie przy temperaturach 60 stopni poniżej zera. Na szczęście znajduje przyjaciół: Indianina Charliego, który pomaga mu założyć obóz letni, i Dona, byłego harleyowca i zabijakę, który od kilkunastu lat żyje na Alasce wraz ze swoją indiańską żoną. Autor powozi psim zaprzęgiem, spotyka łosie, niedźwiedzie i wilki, poluje na bobry i pardwy, głoduje i opycha się króliczym mięsem. Piękna przygoda i zakończona pełnym powodzeniem. Tym pełniejszym, że do pracy za biurkiem już nie wrócił.

Książka ma w sobie coś porywającego i szaleńczego, niczym przejażdżka pędzącym psim zaprzęgiem. Zew natury może być doskonałym prezentem dla ukochanej osoby, ale nie zdziwmy się, jeśli zacznie ona wymykać się z domu o drugiej nad ranem z rakietami śnieżnymi na nogach…

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1263
vampireheart | 2016-02-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 29 lutego 2016

https://pikkuvampyyrinkirjamaailma.blogspot.com/2017/01/78-guy-grieve-zew-natury-moja-ucieczka.html

Im więcej czytam, tym bardziej ugruntowuję się w przekonaniu, że nie ma nic gorszego od dobrego nastawienia względem książki. Guy Grieve perfidnie dał temu wyraz w swoim książkowym sprawozdaniu z pobytu na Alasce.

Z serią "Z różą wiatrów" spotkałam się już dwa razy. Książka "Co Finowie mają w głowie..." podbiła moje serce i często do niej wracam. "Kraina zimnolubów" była pozycją już mniej udaną, ale znalazły się tam wartościowe informacje, a i czytanie jej było dość przyjemne. Kiedy kilka lat temu spotkałam się z książką "Zew natury. Moja ucieczka na Alaskę", wiedziałam już, że kiedyś będę musiała ją przeczytać.

Zakupu dokonałam dopiero niedawno i w prędko zaczęłam czytać, nie mogąc doczekać się relacji z przeżycia w pojedynkę alaskańskiej zimy w pełnej krasie. Niestety, długo nie było mi to dane. Autor rozwodzi się z sentymentem już nad tym, jak doszło do powstania pomysłu wyjazdu na Alaskę. Przygotowywanie się kolejną bitą setkę stron. Kilkadziesiąt rozdziałów to pieczołowite szykowanie się do wyprawy już na samej Alasce. Dochodzimy prawie do połowy książki, a tu zimy wciąż nie widać...

Opisywanie wydarzenia być może i są zabawne, jednak większość z nich jest monotonna i nudna. Niemal każde zajęcie przybiera taką samą postać.

Zdjęcia są średnio ulokowane. Czasami zdarzy się, że fotografia znajduje odpowiednie miejsce wśród tekstu, jednak zazwyczaj umieszczona jest w sposób nietrafny.

Rozumiem też doskonale fakt, że wyjazd autora był sponsorowany przez różne firmy, ale wspominanie o nich na każdym kroku jest bardzo zniesmaczające. Podawanie marki każdego produktu to już nawet nie reklama, ani lokowanie produktu. Rozwodzenie się nad zaletami konkretnego wyrobu konkretnej firmy jest grubą przesadą i nie powinno mieć miejsca w żadnej książce. Okropność! Tym bardziej, że autor sporządził dokładną listę swojego ekwipunku, która także została zamieszczona w książce.

W zasadzie znalazłam tutaj tylko dwa plusy- niezwykle sympatyczny gość z wariackim pomysłem i stosunkowo małym mózgiem, a także fakt, iż ten gość pisze w taki sposób, że czytając, nie można się oderwać. Niestety, kiedy książkę już się odłoży, nie ma się ochoty do niej wracać. Tak przynajmniej było w moim przypadku.

Kilkanaście powrotów do książek zaowocowało zupełną niemocą do dalszego czytania, a więc zaniechałam tego. Ostatecznie książkę porzuciłam, nie dotarłszy nawet do połowy. Może gdyby o tę połowę byłaby krótsza...

Co za rozczarowanie!

Pozycja tylko dla wytrwałych czytelników tego typu gatunku. Nawet zamiłowanie do zimnych miejsc nie jest wystarczające.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Patrick Melrose

Dziwię się sobie, że przez nią przebrnęłam w relatywnie krótkim czasie. Chaos i dużo ciężkiego słowotoku. Jeśli ktoś lubi karmić się patologią i okruc...

zgłoś błąd zgłoś błąd