Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Belcanto

Tłumaczenie: Aleksandra Wolnicka
Seria: Jej Portret
Wydawnictwo: Rebis
6,18 (197 ocen i 23 opinie) Zobacz oceny
10
7
9
16
8
15
7
52
6
50
5
28
4
8
3
10
2
6
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bel Canto
data wydania
ISBN
9788375101393
liczba stron
410
słowa kluczowe
zamach, komedia, patchett
kategoria
satyra
język
polski
dodał
Franciszek

Na przyjęcie organizowane przez jedno z ubogich państw Ameryki Południowej wdziera się grupa porywaczy, planująca uprowadzenie prezydenta. Ten jednak niespodziewanie został w domu, by obejrzeć kolejny odcinek ulubionej opery mydlanej. Plan zamachowców legł w gruzach, a napaść przeradza się w oblężenie. Między agresorami a ich ofiarami – wśród których jest piękna amerykańska diwa operowa i jej...

Na przyjęcie organizowane przez jedno z ubogich państw Ameryki Południowej wdziera się grupa porywaczy, planująca uprowadzenie prezydenta. Ten jednak niespodziewanie został w domu, by obejrzeć kolejny odcinek ulubionej opery mydlanej. Plan zamachowców legł w gruzach, a napaść przeradza się w oblężenie.

Między agresorami a ich ofiarami – wśród których jest piękna amerykańska diwa operowa i jej wielbiciel, japoński biznesmen – rodzą się silne więzi, a to, co miało być koszmarem, zamienia się w raj na ziemi… aż do zaskakującego końca.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 566
Karkam | 2013-04-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 kwietnia 2013

Na przyjęciu urodzinowym, organizowanym w Ameryce Południowej (nazwa państwa jest nieznana) występuje światowej sławy śpiewaczka operowa. Pan Hosokawa, solenizant, jest wielkim fanem muzyki i owej śpiewaczki, przez co czuje się najszczęśliwszym człowiekiem na całej planecie. W otoczeniu wielu osobistości, czyhających na możliwości inwestycjne pana Hosokawy, można wyczuć napięcie. Przyjęcie jest tylko pretekstem, pierwszym krokiem do rozmów o przyszłości, ale gdy nagle gasną światła, interesy przestają mieć znaczenie. Terroryści wkraczają do willi wiceprezydenta. Niestety, na miejscu okazuje się, że prezydent nie dotarł na przyjęcie, gdyż wolał oglądać swój ulubiony serial w telewizji. Terroryście nie rezygnują jednak z przeprowadzenia swojej akcji i po wypuszczeniu kobiet (wyjątkiem jest śpiewaczka operowa, która pozostaje zakładnikiem), oczekują, iż wszystkie ich żądania zostaną spełnione.

Mnogość bohaterów była dla mnie plusem, do tej pory. W "Belcanto" mamy wielu bohaterów, ale żaden z nich nie ciekawi, nie inspiruje, nie wabi i nie stanowi zachęty do dalszego czytania. Oprócz Gena, który spełnia rolę tłumacza (o dziwo włada płynnie wieloma językami) , nie poczułam sympatii do nikogo. Nie mogę napisać, że wszystkie osoby, które pojawiły się na kartach tej powieści, były odpychające, ale nie byłam w stanie ich docenić. Denerwowała mnie ich ociężałość, przeciągłe spojrzenia, lenistwo, akceptacja nowego stanu rzeczy, przed którym powinni bronić się wszystkimi możliwymi sposobami. Jestem zaskoczona, gdyż w "Stan zdumienia" tej samej autorki, to książka, która obezwładniła mnie, powaliła, w której polubiłam wielu bohaterów. Jak widać każdemu może podwinąć się noga, a może odwrotnie - każdy może stworzyć coś wyjątkowego, ale jednorazowo.

"Belcanto" to nie jest głupia i płytka powieść, napisana koślawym językiem. To po prostu nudna książka, w której wszystko trwa, ale nie porusza się do przodu. Brak w niej emocji, uczuć, zwrotów akcji, zaskakująych pytań i bolesnych odpowiedzi, wrażliwych zakładników i brutalnych porywaczy. Nigdy nie spodziewałam się, że atak terrorystyczny może przebiegać w ten sposób. Nierealny obraz, w którym ambasadorzy przygotowują kurczaki na obiad i dostają wszystko, czego zapragną, nie może być rzeczywistością. Śpiewaczka operowa, która otrzymuje nuty i umila czas swoim głosem, to absurd, błędne rozumowanie. Nie jestem przeciwniczką irracjonalnych książek, w których autor folguje sobie i nagina prawdę, ale mam wrażenie, iż zamiarem Patchett było stworzenie czegoś z przekazem, czegoś ponad przeciętność, a przed sobą mam karykaturę, lecz nie jest to śmieszne. To jest nijakie. To jedna z tych książek, których nie będę pamiętać za miesiąc, chociaż czytałąm ją przez wiele dni. Książka o niczym, ani śmieszna, ani smutna, osadzona gdzieś pomiędzy, w krainie bylejakości.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Uśmiech J.

Marta ma jeden cel: zdać maturę, wyjechać ze wsi, zacząć studia na ASP, aż w końcu... stać się sławną malarką, o której obrazy będą się biły najlepsze...

zgłoś błąd zgłoś błąd