Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Niebezpieczne ubezpieczenia

Wydawnictwo: Von Borowiecky
7,11 (28 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
1
8
4
7
9
6
4
5
4
4
0
3
0
2
0
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8391176010
liczba stron
127
słowa kluczowe
polityka, gospodarka
język
polski
dodał
Łukasz Kuć

Zbiór publikowanych i niepublikowanych tekstów o wpływie ubezpieczeń, a w szczególności ubezpieczeń społecznych na rozwój społeczeństw

 

Brak materiałów.
książek: 263
Krzysztof1993 | 2016-01-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 stycznia 2016

Rzeczowość argumentów jest dla mnie niezmiernie ważna, aczkolwiek sposób ich przekazania nie może być toporny. Chociaż pan Janusz Korwin-Mikke wykazuje się wręcz żelazną logiką oraz przenikliwością, to ów tytuł akurat czytało mi się bardzo ciężko. Myślę, że wpływ na to mogły mieć dość liczne dygresje. Niemniej jednak warstwa merytoryczna jak najbardziej godna polecania i przychylam się do konstatacji, iż ubezpieczenia są doprawdy niebezpieczne.

Janusz Korwin-Mikke przedstawił bodajże argumenty przeciwko wszystkim możliwym ubezpieczeniom. Jednakże rakiem, który obsiadł nasz kraj, są szczególnie nieszczęsne emerytury. Wszystkie inne to przy nich naprawdę małe pikusie, choć również mają zły wpływ na procesy gospodarcze. Paradoks emerytur polega na zasadzie, że młode, proinwestycyjne pokolenie, które ma naturalną chęć do dorabiania się, musi pod postacią horrendalnych podatków, (głównie obciążających pracę) utrzymywać starsze pokolenie bardziej skłonne – z naturalnych powodów – do konsumpcji. Jest to bez wątpienia niepowetowana strata oraz wepchnięcie gospodarki w sidła stagnacji, albowiem rozwój zapewniają inwestycję, nie konsumpcja. Po drugie, tak ogromne opodatkowanie pracy jest przyczyną biedy owego młodego pokolenia, które nie może pozwolić sobie na potomstwo, a te mogłoby realnie pracować na przyszłe emerytury. Mamy obecnie kryzys demograficzny, stale zmniejsza się liczba osób w wieku produkcyjnym. Koło się zamyka. I zupełnie nie jest to wina tych „wrednych” kapitalistów, a państwa, kradnącego ponad 60% zarobionych przez pracownika pieniędzy, właśnie na te wszelakie głupie ochrony socjalne. Ponadto przymus ubezpieczeń jest z punktu widzenia etycznego absolutnie niemoralny. Zapewne są ludzie, którzy nie chcieliby ubezpieczać się, ponieważ nie widzą w tym swojego interesu. A muszą, bo państwo natychmiastowo wyśle swoje służby, zazwyczaj bardzo chętne by naprostować niepokornego obywatela. Wszak jeśli emerytury byłyby korzystne, to każdy ciągnąłby do nich jak mucha do lepu, prawda? Co chyba najważniejsze, system oparty na solidaryzmie pokoleniowym (co to za solidaryzm, skoro jest przymusowy?) może egzystować, dopóty istnieje odpowiedni przyrost naturalny albo co najmniej występuje zastępowalność pokoleń. Obecnie cała Europa zmaga się z kryzysem demograficznym, zatem utrzymanie takowego systemu w dłuższej perspektywie jest wręcz niemożliwe. Świetnym odzwierciedleniem prawdziwości tej konstatacji jest stan finansów publicznych większości krajów starego kontynentu, które oparły swoje systemy emerytalne na tzw. solidaryzmie pokoleniowym.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Miasto świętych i złodziei

>>>OPINIA NIE ZAWIERA SPOILERÓW<<< Zupełnie spontanicznie i dość przypadkowo otrzymałam propozycję zrecenzowania tej książki od Wyd...

zgłoś błąd zgłoś błąd