Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Tęcza Grawitacji

Tłumaczenie: Robert Sudół
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
7,62 (53 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
14
9
12
8
6
7
9
6
2
5
4
4
0
3
3
2
1
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Gravity's Rainbow
data wydania
ISBN
83-7469-295-2
liczba stron
598
słowa kluczowe
literatura amerykańska
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Agnieszka

Autor tworzy wizjonerski, niemal mistyczny opis wstrząsanej ostatnimi gorączkowymi konwulsjami, odurzonej, znarkotyzowanej wojenną paranoją Europy, poprzez którą kontynuuje swą obłędną Odyseję William Slothrop, amerykański oficer, starając się w okupowanych Niemczech odnaleźć superrakietę V-2. Komizm przeplata się podczas jego wędrówki z grozą, obscena z religijnymi uniesieniami, intryga...

Autor tworzy wizjonerski, niemal mistyczny opis wstrząsanej ostatnimi gorączkowymi konwulsjami, odurzonej, znarkotyzowanej wojenną paranoją Europy, poprzez którą kontynuuje swą obłędną Odyseję William Slothrop, amerykański oficer, starając się w okupowanych Niemczech odnaleźć superrakietę V-2.
Komizm przeplata się podczas jego wędrówki z grozą, obscena z religijnymi uniesieniami, intryga szpiegowska z poezją. Ale czyż owo pomieszanie wszelkich wartości, które prowadzi do nieuchronnej zagłady zachodniej cywilizacji, nie jest dziełem jej samej?...
Tęczę Grawitacji wielu krytyków uznało za najważniejszy tekst literacki od czasów Ulissesa Joyce'a. Przyznano jej National Book Award .

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (749)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 711
dziś_jutro_czytam | 2016-01-24
Przeczytana: styczeń 2016

Uff,… jak zderzenie z pociskiem rakietowym V1 albo V2, ewentualnie oboma naraz - chaos, rozpad, destrukcja, zniszczenie i śmierć – jednym słowem - Requiem dla cywilizacji zachodu.
Książka trudna, ciężka, niewdzięczna, niełatwa w odbiorze i wręcz niemożliwa do oceny. Fragment opisu z okładki: „Tęczy grawitacji przyznano National Book Award i nagrodę Pulitzera, cofniętą następnie z powodu „niezrozumiałości i obsceniczności” - z jednej strony pomyślałam - tchórzliwe jury, ale z drugiej trochę się nie dziwię, myślę, że całkiem po prostu ci ludzie przestraszyli się odczuć, wrażeń, instynktów jakie budzi ona w człowieku, naszych ciemnych stron, których wstydzimy się i nie ujawniamy nawet przed nami samymi. Mega obsceniczność owszem szokuje, więc kto nie jest przygotowany do przyjęcia dużej dawki różnorodnych zachowań seksualnych, niech lepiej zrezygnuje z czytania.

I jeszcze niewielka podpowiedź dla wszystkich nieprofesjonalistów czyli dla nie literaturoznawców, którzy mogą mieć...

książek: 86
Piktor | 2015-06-26
Na półkach: Przeczytane

Po pierwsze, najbardziej się narzucające, właściwie nigdy nie spotkałem się z jakimkolwiek utworem, który można by z "Tęczą..." porównać pod względem językowym. Książka jest nieprawdopodobnie wręcz gęsta od treści, szybko nabiera się wrażenia, że każde zdanie, długie czy krótkie, jest precyzyjnie usnute, wykalkulowane przez autora, każde z nich ma znaczenie, mimo że jest ich tak dużo. Co więcej, wiele, bardzo wiele z nich wymaga analizy, którą można porównać do analizy niełatwego, często mocno abstrakcyjnego wiersza. Potem, oczywiście, trzeba by analizować coraz większe fragmenty i w końcu spróbować dopasować do siebie wszystko. Żeby całość przełknąć z pełnym zrozumieniem (niekoniecznie poprawnym, zresztą nie dałoby się tego ustalić), potrzeba by chyba lat wnikliwej lektury, co sprawia, że nawet gdyby miała ona sto stron, byłaby w pewnym sensie najdłuższą książką – przynajmniej z beletrystyki – jaką w życiu przeczytałem. Mało tego, w tej treściowej gęstości Pynchon nie zgubił...

książek: 871
Marcin Knyszyński | 2016-07-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 lipca 2016

Tęcza Grawitacji wytrąciła mnie z błogiego samozadowolenia. Bo w końcu przeczytałem. Było tak trudno jak się spodziewałem. Nawet pomimo wcześniejszej lektury czterech łatwiejszych powieści Pynchona - widać nie przygotowały mnie dostatecznie na tą książkę. Zaliczyłem kilka knockdownów, kilkukrotnej konieczności powtórzeń „ostatnich 20 stron jeszcze raz”, kilkukrotnego „a o co w ogóle teraz chodzi”. Ale było też kilka olśnień, kilka owacji i ogólne wrażenie obcowania z przedstawicielem gatunku powieści absolutnej. Ale przeczytałem – ostatecznie lekko zmęczony, oszołomiony i żądny szczegółowych wyjaśnień (a to błąd w przypadku podejścia do tego autora).

Nie potrafię wystawić oceny. Wyciągnąłem pewnie nawet nie połowę z treści, wielu rzeczy pewnie nie zrozumiałem, o wielu myślę, że zrozumiałem a to nieprawda, wiele mnie zachwyciło a kilka jednak zmęczyło.
Powieść ta dygresją stoi. Główna oś fabuły jest jednak wg mnie wyraźnie zaznaczona (historia Slothropa, jego paranoi i poszukiwań...

książek: 648
Arronax | 2015-03-25
Na półkach: Przeczytane

Na razie najważniejsze, że dotrwałem do końca. Nie mam na razie sil by sięgnąć po inna książkę. Ta mnie pożarła, przeżuła i wypluła. Z pewnym zachwycającym obrzydzeniem układa mi się wszystko w głowie. Powinienem jeszcze wyjść i zobaczyć jak wycie przeszywa niebo na wskroś.

książek: 473
Ewusia Paliga | 2016-02-14
Na półkach: Przeczytane, Ulubione

Jest to książka diabelnie zabawna, pełna wysmakowanych opisów seksu, barwnych bohaterów i nieraz absurdalnej akcji, acz okropnie trudna i wymagająca nie lada sprawności w poruszaniu się po gąszczu trudnej terminologii. Co nie zmienia faktu, że przyjemność z czytania jest porównywalna z tą, którą bohaterowie czerpią z jedzenia bananowego śniadania z początkowych kart pozycji. No i niezapomniana scena, jak Slothrop nurkuje w kiblu w poszukiwaniu bodajże utraconej w tymże (kiblu, nie Slothropie) harmonijki, którą to scenę upamiętnili twórcy "Trainspotting". Książkę czytałam dawno, zachęcona poleceniem, że charakteryzuje ją paranoiczny klimat, czyli to, co taki wesoły tygrysek jak ja lubi najbardziej w literaturze. Ano, czytałam ją dawno, ale z chęcią przeczytałabym jeszcze raz. Ogólnie uwielbiam pławić się w świecie zrodzonym z wyobraźni Thomasa Pynchona, bo takie niewymuszone poczucie humoru rzadko spotykane jest w literaturze (o dziwo, podobne moim zdaniem charakteryzuje książki...

książek: 59
iHS | 2013-11-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: grudzień 2012

Lekturę przypłaciłbym zdrowiem gdybym mógł. Czytałem ją chyba pół roku, po stronę, po dwie, na wakacjach połknąłem za jednym razem 50 w leniwe ciepłe popołudnie w bieszczadach i musiałem się zaraz położyć. Niezwykle wymagająca (nie udaję że było jej ze mną tak dobrze jak mi z nią) - ale miała chwile zupełnie niesamowite,czegoś takiego jeszcze nie miałem i nie wiem czy chcę mieć jeszcze. Jeżeli polecić to tak jak przeżycie katastrofy samolotem - w sumie pięknie.

książek: 192
Tomek | 2012-12-31
Na półkach: Przeczytane

Kiedyś podejdę do książki jeszcze raz, a mój teraźniejszy wynik to - ledwo dobrnąłem do końca. Ciekawe, ile razy w książce pada słowo "cipa"?

książek: 641
GabrielL Kamiński | 2011-07-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 sierpnia 2006

Jeśli szaleństwo jest nieodłączną ludzką cechą, to dlatego poezja jest lirycznym obłędem wytatuowanym w naszej głowie przez swoje tego świata nie z tej ziemi

książek: 2
sol3zna | 2015-07-25
Na półkach: Przeczytane

tak, to rzeczywista kobyła prawie 600 stron, nieustającego, melorecytatywnego, "zagęszczonego" do granic, nie, nie percepcji; to mogłoby jeszcze być wyzwaniem dla dociekliwego badacza czegokolwiek, tu jest zagęszczenie niczego, taka zabawa słowami [Masłowska robi to o niebo lepiej i po naszemu], lecz wytrzymałości "strumienia świadomości", co gorsza w wykonaniu rożnych bohaterów i "osoby mówiącej w wierszu", w wierszu, bo niekiedy porównuję się tĘ prozę do poezji, dzięki czemu ta opowieść jest jeszcze trudniejsza w odbiorze i bardziej "intelektualna", tak jakby już same przeskoki w czasie nie były wystarczająco meczące, być może taki jest świadomy zabieg autora, lub jest to wyzwanie dla tłumacza któremu nie sposób podołać [może dlatego ta proza traci rytm, polor i wdzięk w przekładzie, a którymi zachwyca się angielski, wrrróc... amerykańskojęzyczny świat]. polecam lingwistom, badaczom języka. nie polecam tym którzy poszukują opowieści, radości i relaksu. po przeczytaniu pierwsza...

książek: 0
| 2011-02-28
Na półkach: Przeczytane, 2011
Przeczytana: 01 stycznia 2003

Uh... najtrudniejsza książka jaką w życiu przeczytałem, zdecydowanie.

zobacz kolejne z 739 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
17 wielkich amerykańskich powieści

W Stanach trwa długi weekend – Amerykanie 4 lipca świętują Dzień Niepodległości. To daje nam dobry pretekst do tego, by celebrować literaturę piękną w wydaniu amerykańskim. To też dobry moment, by zadać sobie jedno bardzo ważne pytanie: czy istnieje jeszcze coś takiego jak wielka amerykańska powieść?


więcej
Epickość po amerykańsku

Czym jest wielka amerykańska powieść? Dość regularnie określa się tak wielkie (niekoniecznie grube) klasyki zza oceanu. Od czasu do czasu zostaje nią okrzyknięta nowo wydana w Stanach powieść. Tylko co to oznacza? Co mieści się w tej nazwie?


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd