Moscoviada. Powieść grozy

Tłumaczenie: Przemysław Tomanek
Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
7,14 (117 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
12
8
26
7
35
6
22
5
9
4
2
3
3
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Moskowiada. Powist żachiw
data wydania
ISBN
8389755130
liczba stron
196
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Agnieszka

"Moscoviada. Powieść grozy" to opowieść o jednym dniu z życia literata o dziwnym jak na ukraińskiego poetę imieniu Otto von F. w Moskwie. Niezwykła mieszanka kilku stylów prozatorskich: "czarnego realizmu", thrillera, parodii love story, autobiografii, pamfletu politycznego. "Sposób, w jaki autor oprowadza po rozpadającej się, koszmarnej Moskwie u progu lat 90., jest na tyle błyskotliwy, że...

"Moscoviada. Powieść grozy" to opowieść o jednym dniu z życia literata o dziwnym jak na ukraińskiego poetę imieniu Otto von F. w Moskwie. Niezwykła mieszanka kilku stylów prozatorskich: "czarnego realizmu", thrillera, parodii love story, autobiografii, pamfletu politycznego.

"Sposób, w jaki autor oprowadza po rozpadającej się, koszmarnej Moskwie u progu lat 90., jest na tyle błyskotliwy, że przestajemy się bać. Powieść grozy? Wolne żarty. Toż to najprawdziwsza księga śmiechu!".
Dariusz Nowacki, "Polityka"

"Pełne dowcipu i czarnego humoru wstawki socjologiczne, zwłaszcza sceny barowe, odsłaniają potworność i absurdalność systemu, w którym dla garstki społeczeństwa wszystko jest w zasięgu ręki, dla pozostałych ludzi marzenia redukują się do życzenia, by dożyć do jutra".
Maria Ziemianin, "Gazeta Krakowska"

"`Moscoviada` - ten tytuł odsyła do dwóch naraz znaczeń: to z jednej strony `podróż po Moskwie`, peregrynacja, błąkanie się po jej nad- i podziemnych ścieżkach, a z drgiej - tak jak w `Iliadzie` - to `wojna` z umieszczonym w tytule miastem, zmagania z jego ciążącym bohaterowi duchem".
Jerzy Jarzębski, "Tygodnik Powszechny"

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
VenusInFur książek: 2597

Pieriestrojka w postmodernistycznej dekoracji

Nie trzeba zbyt mocno rozwijać stwierdzenia, że Jurij Andruchowycz jest mistrzem formy, nota bene – postmodernistycznej formy, pisarzem który we współczesnej literaturze ukraińskiej wypracował swoją mocną pozycję. Wydana w 2000 roku po raz pierwszy w Polsce przez Wydawnictwo Czarne „Moscoviada. Powieść grozy” jest książką, która czytelników nawykłych do konwencjonalnej logiki fabularnej może przyprawić o zawrót głowy, podobnie zresztą jak późniejsze równie mocno eksperymentalne „Dwanaście kręgów”. Andruchowycz jako dojrzały i świadomy literackich tradycji prozaik, przenikliwy obserwator i prześmiewca zarazem, czerpie bowiem z wypracowanych konwencji i stylów powieściowych takich, jak pamflet polityczny, Huxleyowska antyutopia, autobiografizm, sparodiowana do granic możliwości love story, sięga po elementy thrillera, stwarzając po pierwsze nową literacką jakość, po wtóre łamiąc nawyki czytelnicze odbiorców. Genologiczna wielowymiarowość tekstu, tak charakterystyczna dla Ukraińca intertekstualność oraz językowa wirtuozeria czynią z „Moscoviady” (jakże epicki tytuł!) książkę wpisującą się w tradycję inteligentnej prozy mierzącej się z problematyką obywatelskiego zaangażowania w sprawy natury politycznej. Andruchowycz posiada poza tym twórcze podejście do języka, bawi się stylistyką, grą słów, żongluje elementami gatunkowych konwencji, zestawiając z sobą te – zdawać by się mogło – niemożliwe do połączenia.

„Moscoviada” powinna stać się tekstem współtworzącym nowy literacki...

Nie trzeba zbyt mocno rozwijać stwierdzenia, że Jurij Andruchowycz jest mistrzem formy, nota bene – postmodernistycznej formy, pisarzem który we współczesnej literaturze ukraińskiej wypracował swoją mocną pozycję. Wydana w 2000 roku po raz pierwszy w Polsce przez Wydawnictwo Czarne „Moscoviada. Powieść grozy” jest książką, która czytelników nawykłych do konwencjonalnej logiki fabularnej może przyprawić o zawrót głowy, podobnie zresztą jak późniejsze równie mocno eksperymentalne „Dwanaście kręgów”. Andruchowycz jako dojrzały i świadomy literackich tradycji prozaik, przenikliwy obserwator i prześmiewca zarazem, czerpie bowiem z wypracowanych konwencji i stylów powieściowych takich, jak pamflet polityczny, Huxleyowska antyutopia, autobiografizm, sparodiowana do granic możliwości love story, sięga po elementy thrillera, stwarzając po pierwsze nową literacką jakość, po wtóre łamiąc nawyki czytelnicze odbiorców. Genologiczna wielowymiarowość tekstu, tak charakterystyczna dla Ukraińca intertekstualność oraz językowa wirtuozeria czynią z „Moscoviady” (jakże epicki tytuł!) książkę wpisującą się w tradycję inteligentnej prozy mierzącej się z problematyką obywatelskiego zaangażowania w sprawy natury politycznej. Andruchowycz posiada poza tym twórcze podejście do języka, bawi się stylistyką, grą słów, żongluje elementami gatunkowych konwencji, zestawiając z sobą te – zdawać by się mogło – niemożliwe do połączenia.

„Moscoviada” powinna stać się tekstem współtworzącym nowy literacki kanon w prozie Europy Środkowo-Wschodniej. I nie jest to stwierdzenie na wyrost, gdyż powieść autora „Dwunastu kręgów” jest chyba jedną z najważniejszych narracji na temat upadku komunistycznego imperium, którego konsekwencje dla mieszkańców tej części Europy są bezsprzecznie odczuwalne, a wygłaszane deklaracje bohatera dotyczące odłączenia się Ukrainy od Rosji, czternaście lat po premierze, dzisiaj, w stanie konfliktu zbrojnego pomiędzy Ukrainą a Rosją zyskują nowy, polityczny kontekst. „Moscoviada” stanowi też przykład literatury komentującej pewną konkretną sytuację polityczną. To groteskowa, literacka wariacja na temat rozpadu totalitarnego systemu, drwiąca w swej wymowie opowieść o tym, jak rozłaził się kolos na glinianych nogach.

Historia opowiedziana przez Andruchowycza w „Moscoviadzie” dotyczy jednodniowego pobytu w Moskwie ukraińskiego poety Ottona von F. Niczym wyjęta z „Ulissesa” włóczęga głównego bohatera po stolicy sowieckiego imperium u progu jego upadku, przeobraża się w dantejską podróż przez kolejne kręgi piekła, zarówno tego osobistego, jak i tego które w jakimś sensie definiuje postimperialną świadomość zbiorową ukraińskiego społeczeństwa. Ten dzień Ottona von F. rozpoczął się fatalnie, bohater nie jest w stanie dokończyć żadnej z zaplanowanych spraw, stracił ukochaną, a do knajpy trzeba zabierać słoiki, bo brak w niej kufli na piwo. Punktem kulminacyjnym tej jakże groteskowej, pełnej trudów, wypełnionej niespodziewanymi sytuacjami podróży po gnijącym mieście będzie zabicie w moskiewskich podziemiach (ostatnim kręgu piekła) kukieł dawnych władców Rosji – Ivana IV Groźnego, carycy Katarzyny II, żelaznego Feliksa Dzierżyńskiego, Włodzimierza Ilijcza Lenina, obradujących nad sposobami ocalenia komunistycznego systemu. Gest unicestwienia dawnych ucieleśniających imperialne zapędy Rosji demonów oraz samobójczy strzał przez poetę w głowę posiada swoją nieskrywaną symbolikę. Andruchowycz świadomy jest przeciętności swojego narodu, jego wielowiekowych problemów z wielkim sąsiadem. Dyskurs „Moscoviady” charakteryzuje brak złudzeń. Jej bohater, jak wszyscy ludzie skażeni komunizmem zmierza do nowej Europy u progu lat dziewięćdziesiątych okaleczony, z symboliczną kulą w głowie.

Erudycyjna gra pisarza z odbiorcą, unieważnianie literackich hierarchii, przywoływanie konwencji, stylów, rozbudowana intertekstualność (sięganie przez prozaika z Iwano-Frankiwska między innymi do twórczości Bułhakowa, Kafki, Joyce’a, Dantego) sprawia, że jest to powieść wielopoziomowa, wpisana w tradycję, a stworzenie jej nie bez poczucia humoru (Toż to najprawdziwsza księga śmiechu! – z recenzji Dariusza Nowackiego dla „Polityki”) osłabia grozę komunistycznego reżimu, choć zniwelować w pełni Kafkowskiego poczucia osaczenia nie sposób. Moskwa widziana oczami ukraińskiego poety mierzi go, wzbudza w nim wstręt. Otto włócząc się po mieście bez celu, przemierza ulice, podziemia, knajpy, akademiki i sklepy. Towarzyszy mu wszechogarniający marazm, degrengolada. To miasto tysiąca i jednej katowni. (…) Miasto syfilisu i chuliganów, ulubiona bajka uzbrojonych łotrów. (…) Lokatorzy tutejszych więzień mogliby dorównać niejednemu z europejskich narodów. (…) To miasto strat. Dobrze byłoby zrównać je z ziemią – myśli nasz bohater. Jeszcze co najmniej jeden aspekt tej powieści wart jest zasygnalizowania. Nazwałabym go ukrytym autobiografizmem. Pojawiające się w powieści pocztówki, przedstawiają rodzinne miasto Andruchowycza, wspomniany już Iwano-Frankiwsk.

Rzecz wyśmienita, bez wątpienia godna uwagi, lektura dla ludzi z naszej części Europy dotkniętych mackami komunizmu.

Justyna Anna Zanik

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (412)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2081
Wojciech Gołębiewski | 2015-04-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 kwietnia 2015

Andruchowycza /ur.1960/ poznałem z książki napisanej wspólnie z "naszym" Stasiukiem pt "Moja Europa. Dwa eseje o Europie zwanej Środkową" /2000,2001/. Znam też książkę jego córki Sofiji /ur.1982/ pt "Kobiety ich mężczyzn", której dałem 7 gwiazdek. A teraz zaczynam lekturę z nadzieją, uzasadnioną recenzjami, na świetną satyrę Rosji przełomu lat 80-90-tych.
Zacznijmy od trafnej uwagi o poezji: /27 z 404/
" -Bo nie ma na tym świecie nic tak niepotrzebnego, bezsensownego i komicznego jak dobra poezja, ale równocześnie nie ma na tym świecie nic, co by było tak niezbędne, znaczące i doskonałe jak ona jest..."
Pozornie sprzeczne, ale mnie się podoba. W trakcie lektury wyławiam ciekawostki: /126/
"..Stacja mendelejewska. Nazwana tak na cześć teścia Błoka..."
Aleksandr Błok /1880-1921/, symbolista, jeden z największych poetów rosyjskich, w 1903 ożenił się z Lubow Mendelejewą,...

książek: 589
Melanka | 2015-06-26
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 26 czerwca 2015

Jak dla mnie - poplątanie z pomieszaniem....nawrzucane wszystko co tylko można, do granic absurdu. Może to tak właśnie ma być. Nie odczytywałam tych wszystkich symboli, metafor, odniesień historycznych. Nie wiem czy może to korporacja wyssala już ze mnie wszystkie soki czy może nie powinnam w tym samym czasie czytać Dzieci Arbatu.

Może jeszcze kiedyś, przeczytam uważniej, oczywiście nie naprzemiennie z książką Dzieci Arbatu.

książek: 1011
zuszka | 2015-09-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Rosja
Przeczytana: 17 czerwca 2015

Zafascynowala mnie ta powieść! Utrzymana w typowo rosyjskim, trochę mrocznym, trochę tajemniczym, miejscami baśniowym i nierealnym klimacie. Klimat ten idealnie wpisuje się w szaro-burą, gorzką, pozbawioną perpektyw na cokolwiek rzeczywistość życia w ZSRR.
Polecam miłośnikom Rosji i dobrej, niekonwencjonalnej literatury!

książek: 295
Luka Rhei | 2015-02-14
Na półkach: Przeczytane

Oniryczna i otępiająca, paranoiczna, nierzeczywista, żywiołowa, wzniosła i durna. Absurdalna. Nie brak mi tu podobnych określeń na tę krótką opowieść Jurija Andruchowycza. Jestem nią oczarowana, bo przywołała mi na myśl powieści Kafki, Gombrowicza, żywoty dawnych poetów i wieszczy, dzieła Bułhakowa. A jest to — wypełniony czarnym humorem i groteską, prześmiewczy obrazek Moskwy lat 90. i równocześnie jeden dzień z życia ukraińskiego poety Ottona von F. Andruchowycz przedstawia tu kawalkadę prawdziwych i urojonych indywiduów, pełnych kulturowych i politycznych uprzedzeń, na co dzień — poetów, rozbitych podziałami, a łączonych wódką. Opisuje kontakty z KGB, miejskie problemy zalewane piwną pianą i deszczem. Przede wszystkim jednak jest to na- i podziemna moskiewska podróż wybitniej jednostki. Poety, uwikłanego w zdarzenia, których realności i prawdziwości nie sposób zbadać. Szaleństwo, z którym pędzi akcja Moscoviady, podstępnie wciąga czytelnika, by go zdezorientować, uczulić na...

książek: 1524
Kapitan Human | 2015-07-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2015
Przeczytana: 27 lipca 2015

Cudowny przewodnik po Moskwie, czyli Ukrainie, czyli... Pijacka przygoda pełna symboli, które irytują Ottona (a jak się z nimi rozprawia!). Skomplikowanie narracyjne, rozpisany na głosy i listy jeden dzień z życia poety z akademika.

Zdradza pewne podobieństwo do "Sanatorium" Wojaczka, jednak porywa humorem, nieokiełznywalną wyobraźnią Andruchowycza i bardziej wciąga, mimo początku ospałego.

Powieść grozy? A może śmiechu? Więc tragifarsy, groteski? Cokolwiek powiedzieć, będzie za mało.

Do lektury, towarzysze!

książek: 1257
Calmayn | 2014-11-16
Przeczytana: 15 listopada 2014

Po prostu Jurij Andruchowycz. Umiejętnie żonglujący stylami, zmieniający nastrój co akapit, przedstawiający świat z sposób tak groteskowy, że aż niepokojący.
Rozpadająca się, przeżarta alkoholem Moskwa u progu lat 90., trup za oknem i bohater piszący listy do Aleksandra Drugiego. Polecam.

książek: 9950
tsantsara | 2016-03-19
Przeczytana: 17 marca 2016

Lubię Andruchowycza, bo ma nie tylko talent do opowiadania, ale też poczucie humoru i lubi ironię. W dodatku można tu też chyba mówić o szczęściu do tłumacza.
Wyczucie ironii w książce manifestuje się po pierwsze wyposażeniem głównego bohatera - birbanta, utracjusza i psa na kobiety - w cechy własne i własną biografię: autor, tak jak jego bohater, studiował w Moskwie literaturę (w 1991 roku, powieść ukazała się po raz pierwszy w 1993 w emigracyjnym piśmie ukraińskim "Suczasnist'"). I jestem o tym przekonany, że wielu sytuacji nawet nie musiał wymyślać, lecz zaczerpnął je po prostu z własnych wspomnień. Autoironia i dustans wobec siebie? Proszę bardzo: "w prawo! - rozkazuje z pudełka czaszki a raczej gdzieś z okolicy pachwiny, twój osobisty feldmarszałek". Po drugie ironii nie brak także w nawiązywaniu do realnie istniejących (własnych i cudzych) utworów literackich: w celu zanudzania dziewczyn, jak pisze (poemat "Jesienne psy Karpat"/Osinni psy Karpat'/ Wasyla Harasymiuka i...

książek: 270
Herbi | 2013-06-21
Przeczytana: 2006 rok

Jurij Andruchowycz to jeden z eksportowych towarów współczesnej ukraińskiej literatury. I słusznie. Bo wart jest przeczytania nie tylko w naszym środkowowschodnioeuropejskim światku, o którym, co prawda, nieustannie pisze, ale pisze tak, jak niewielu to potrafi. "Moscoviada" opowiada o prawdopodobnych i zupełnie odrealnionych przygodach ukraińskiego pisarza odbywającego studia w moskiewskim instytucie literatury. Trochę autobiograficzna, trochę surrealistyczna i niezwykle interesująca.

książek: 331
Marta | 2018-06-06
Na półkach: Przeczytane

bookrytyka.com.pl
Książka ta jest tak nieoczywista, że warto się jej lepiej przyjrzeć. W takcie czytania oraz już po lekturze miałam identyczne wrażenie, jak po obejrzeniu filmu z 1985 r. "Po godzinach" Martina Scoresese'a. Główny bohater w tym filmie, przeżywa najgorszą noc w swoim życiu, której punktem wyjścia miała być randka w nowojorskim Soho z nowo poznaną kelnerką. Fabuła opiera się na serii niefortunnych zdarzeń, zakrapianych humorem, absurdem i paradoksem, co w rezultacie daje całkiem interesujący obraz.

Podobnie jest z książką Andruchowicza: wcielamy się w postać Ottona von F., ukraińskiego poety, przebywającego na stypendium w Moskwie. Mamy okazję wcielić się w jego postać (podmiot zwraca się do czytelnika w pierwszej osobie) dokładnie na jeden dzień. Natomiast jego przygody wydają się być tak nieprawdopodobne i absurdalne, że przywodzą na myśl alkoholowe majaki. Zresztą nasz bohater, podobnie jak wszyscy jego towarzysze, nie wylewa za kołnierz. Opowieść ta, chociaż...

książek: 413
Tomasz Wojewoda | 2016-10-31
Przeczytana: 31 października 2016

Dotychczas ceniłem Jurija Andruchowycza (ur. 1960) wyłącznie jako poetę i (sic!) piosenkarza. Nawet nie tyle, jako czołowego przedstawiciela tzw. „fenomenu stanisławowskiego”, ile jako najbardziej polskiego poetę wśród poetów ukraińskich. Teraz przyszedł czas na zapoznanie się z jego prozą. I jest to dla mnie doświadczenie bardziej niż udane. O „Moscoviadzie” dowiedziałem się za pośrednictwem „Literackiego almanachu alkoholowego” Aleksandra Przybylskiego, który właśnie kończę, pod hasłem „cytrynówka” - to właśnie tym trunkiem poeta Jeżewikin wznosił toast za jedność Związku Sowieckiego.

„Moscoviada” może na pierwszy rzut oka sprawiać wrażenie bezładnej, absurdalnej i deliryczno-poplątanej historii, jednak do zupełnie innych wniosków może doprowadzić intertekstualne spojrzenie na tę powieść. Weźmy bowiem niepowtarzalny klimat z opus magnum Bułhakowa, opiszmy ten świat inspirując się surrealizmem na modłę Borisa Viana, dodajmy absurdy rodem z Mrożka, jak również bohatera...

zobacz kolejne z 402 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd