Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Siedem promieni

Tłumaczenie: Katarzyna Makaruk
Wydawnictwo: Amber
5,32 (739 ocen i 100 opinii) Zobacz oceny
10
32
9
35
8
54
7
113
6
117
5
135
4
75
3
91
2
34
1
53
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Seven Rays
data wydania
ISBN
9788324136599
liczba stron
328
język
polski
dodała
AleksandraO7

Dziewczyna naznaczona magicznym darem – tajemniczym i… śmiertelnie niebezpiecznym dla miłości... Co zrobisz, jeśli zaczniesz widzieć rzeczy, których nikt nie widzi? Dostawać tajemnicze listy? Czytać w ludzkich myślach? Co zrobisz, jeśli twój pocałunek ma siłę elektrycznego wstrząsu i… może zabić was oboje? Co zrobisz, jeśli jesteś kimś więcej, niż ci się wydaje… Życie siedemnastoletniej Beth...

Dziewczyna naznaczona magicznym darem – tajemniczym i… śmiertelnie niebezpiecznym dla miłości...
Co zrobisz, jeśli zaczniesz widzieć rzeczy, których nikt nie widzi? Dostawać tajemnicze listy? Czytać w ludzkich myślach? Co zrobisz, jeśli twój pocałunek ma siłę elektrycznego wstrząsu i… może zabić was oboje? Co zrobisz, jeśli jesteś kimś więcej, niż ci się wydaje… Życie siedemnastoletniej Beth zmienia się z dnia na dzień – wraz z pierwszą wizją. To początek odkrywania niezwykłej prawdy o sobie samej i o swoim przeznaczeniu, dla którego powinna wyrzec się miłości…

 

źródło opisu: Wydawnictwo Amber, 2010

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 250
Patrycja | 2013-07-11
Przeczytana: 30 czerwca 2013

Zapraszam was na opowieść o tym, jak to pozory mylą. Zapewne czasem miewacie podobną sytuację, kiedy to wchodzicie do księgarni i w oczy rzuca wam się jakaś powieść. Okładka śliczna, opis zachęcający... Więc na co czekać? Kupujemy! Gorzej, jeśli zakup okazuje się chłamem, a my przekonujemy się, że znane wszystkim przysłowie "nie oceniaj książki po okładce" jest jednak prawdą.

"Co zrobisz, jeśli zaczniesz widzieć rzeczy, których nikt nie widzi; dostawać tajemnicze listy; czytać w ludzkich myślach? Co zrobisz, jeśli twój pocałunek ma siłę elektrycznego wstrząsu i może zabić was oboje? Co zrobisz, jeśli jesteś kimś więcej, niż ci się wydaje..."

Po przeczytaniu opisu na okładce liczyłam na wspaniałą przygodę, zapowiadało się naprawdę interesująco: "Życie siedemnastoletniej Beth zmienia się z dnia na dzień - wraz z pierwszą dziwną wizją. To początek odkrywania odkrywania niezwykłej prawdy o sobie samej i swoim przeznaczeniu, dla którego powinna wyrzec się miłości..." - napisano. Pomysł jasnowidzenia wydawał mi się oryginalny i niezwykły. Jednak, gdy okazało się, że główna bohaterka widzi liny, sznurki, warkocze i kropki, które nieudolnie ukazują relacje międzyludzkie, byłam bliska załamania. Nie pomyślałam jednak, że później będzie jeszcze gorzej. Beth poznaje Richiego - najprzystojniejszego chłopaka w szkole. Całują się przy pierwszym spotkaniu. Czy to nie wydaje wam się chore? Gdyby tego było mało, przez swoje "wizje" trafia do psychiatryka. Nagle okazuje się, że jest adoptowana, a matka nigdy jej nie kochała. Cała ta fabuła wydaje mi się kompletnie bezsensu.

Główna bohaterka, siedemnastoletnia Elizabeth Ray Michaels, kończy wcześniej szkołę. Wydawałoby się, że skoro zdała wszystkie egzaminy przed czasem, jest bardzo inteligentna i posiada dużą wiedzę. W praktyce jednak tego nie widać. Beth nie odznacza się zbytnią bystrością, a jej wypowiedzi są po prostu głupie. Richie McAllister także nie grzeszy mądrością. Mimo że jest starszy od Elizabeth, często zachowuje się jak dziecko. Jedyną postacią, którą dało się polubić, była Nessa, koleżanka z wariatkowa, niemowa. Wydała się całkiem w porządku, była bardzo miła i dała Beth kilka użytecznych rad.

"Jeszcze minutę temu chciałaś, żeby mój język znalazł się w Twoich ustach, a teraz chcesz mnie zabić? Kobieto, zdecyduj się!"

Powieść została napisana przez Jessicę Bendinger, autorkę scenariusza IV sezonu Seksu w wielkim mieście. Jak możemy się spodziewać, scenarzystka wykorzystała każdą możliwą okazję, żeby do akcji wpleść choćby wzmiankę o seksie. Nie ważne, czy chodzi o taniec na rurze, prezerwatywę przyklejoną do szafki, nazywanie błony dziewiczej "trampoliną" czy inne obrzydlistwa. Jedną z dziwniejszych rzeczy było to, że bohaterka mogąc silnie odczuwać cudze emocje, nawet na odległość i niebezpośrednio, użyła tego "daru" do... masturbacji przy filmach erotycznych. Dokładnie. I wszystko to w książce dla młodzieży. Autorka wymyśliła również wiele nowych, dziwnych i zarazem zbędnych słów, takich jak okczucie, uszwaga, facetorgazm, babkorgazm czy iPodorgazm. Zastanawia mnie tylko, jak brzmią w oryginale, po angielsku.

Zajmijmy się teraz dobrymi stronami. Jest ich niewiele, ale zawsze coś. Po pierwsze Siedem promieni jest lekką lekturą, czyta się ją bardzo szybko. Po drugie, pojawia się tu ciekawy wątek magicznych kart i siedmiu sióstr, z których każda posiada wyjątkowy talent. Gdyby autorka skupiła się na tym, a nie na seksie, sznurkach i psychiatryku, możliwe, że wyszłaby całkiem niezła powieść. Ech... Niestety wad jest stanowczo za dużo.

Podsumowując: idea jest całkiem dobra, ale sposób przekazu - tragiczny. Książkę napisano w sposób niezwykle chaotyczny, poza tym wydaje się, że nie posiada zakończenia. Jakby została urwana w dowolnym momencie. Gdyby odjąć wszystkie niepotrzebne wątki, mogłaby nawet zostać wstępem do zupełnie innej książki. Tym razem takiej, która posiada logiczną fabułę i przede wszystkim cel - nie zmierza donikąd, tak, jak Siedem promieni. Mam tylko nadzieję, że Jessica Bendinger pozostanie przy pisaniu scenariuszy i nie będzie próbowała napisać kontynuacji. Mogłoby to być jeszcze większa klapą.

Nie polecam nikomu. Wręcz proszę was, żebyście nie czytali Siedmiu promieni. Ta książka to jedna wielka pomyłka. Stracicie tylko czas. Na ziemi jest tyle wyjątkowych książek, że tę spokojnie można ominąć. Zapewniam was, że ta książka nic was nie nauczy i nic nie wniesie do waszego życia. Nie da wam nawet chwili relaksu - jest zbyt irytująca. Mam nadzieję, że nie popełnicie tego błędu co ja. Omińcie ją szerokim łukiem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czy Koran jest słowem Bożym? Świadectwo nawrócenia muzułmanina

Książka ciekawa warta uwagi. Autor książki przedstawia wątpliwości odnośnie „nadzwyczajności” i „cudowności” Koranu jako doskonałej księgi kierując si...

zgłoś błąd zgłoś błąd