LC Multimedia
Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 229 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Mroczny kochanek

Autor:

więcej informacji
tłumaczenie: Igor Murawski
tytuł oryginału: Black Dagger Brotherhood: Dark Lover
seria/cykl wydawniczy: Bractwo Czarnego Sztyletu tom 1
wydawnictwo: Videograf II
data wydania: maj 2010
ISBN: 978-83-7183-808-8
liczba stron: 412
kategoria: horror
język: polski
typ: papier
7.23 (271 ocen i 42 opinie)
 
Kup książkę
Cena od 29,80 zł

Pierwszy tom kultowego cyklu powieściowego J.R. Ward - amerykańskiej pisarki, która od paru lat gości na czołowych miejscach amerykańskich i europejskich list bestsellerów. Mroczny kochanek - to trzy... Pierwszy tom kultowego cyklu powieściowego J.R. Ward - amerykańskiej pisarki, która od paru lat gości na czołowych miejscach amerykańskich i europejskich list bestsellerów.

Mroczny kochanek - to trzymająca w napięciu powieść grozy z fascynującym wątkiem miłosnym w tle. To barwna opowieść o bezlitosnej walce tajnego bractwa wampirów z ich odwiecznymi prześladowcami, rozgrywającej się w realiach współczesnej Ameryki. Członkowie Bractwa Czarnego Sztyletu to młodzi przystojni mężczyźni, sympatyczni, dowcipni, pełni wdzięku. Uwielbiają rap, szybkie samochody i wieczory spędzane w klubach. Mieszkają w przebudowanej na twierdzę posiadłości w Caldwell, w stanie Nowy Jork. Szefem bractwa jest Ghrom - nieustraszony wojownik i namiętny kochanek. To właśnie historia miłosna Ghroma - jedynego wampira czystej krwi na Ziemi - i młodej dziennikarki Beth jest głównym wątkiem fabuły pierwszego tomu serii. Beth jest córką jego starego druha, ale nic nie wie o swoim wampirzym pochodzeniu. Zostaje jednak wciągnięta w wir walki i Ghrom musi postawić na szali wszystko, by ratować ukochaną...

J.R. Ward jest zdobywczynią nagród literackich - RT Reviewers' Choice Award for Best Vampire Romance i RITA Award for Best Paranormal Romance - a prawa do jej powieści kupiło 17 krajów.
pokaż więcej.



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (9)

Opinie czytelników
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 03 sierpnia, 2010

"Mroczny kochanek" to lektura przede wszystkim dla starszych czytelników, biorąc pod uwagę często występujące przekleństwa i sceny erotyczne. Oj, dużo scen erotycznych. Jednak to w ogóle nie przeszkadza w czytaniu, bo zapewne dla niektórych czytelników wulgaryzmy i seks to dość... kłopotliwa sprawa i podchodzą do tego niechętnie. Jednak w tej książce autorka ujmuje to wszystko tak, jakby było zupełnie naturalną i normalną sprawą. Seks nie jest zwykłym seksem, jest więzią między bohaterami, Ghromem a Beth, co ja od razu wyczułam. Więzią naprawdę silną i niezniszczalną.

Na samym początku książki przedstawiony mamy słowniczek, dzięki któremu możemy zapoznać się z takimi definicjami, jak Bractwo Czarnego Sztyletu, Broniec, Reduktor czy nawet Wampir oraz wiele, wiele innych stwierdzeń. Dzięki temu można w tej historii łatwo się odnaleźć, bo owe wyrażenia stosowane są dosyć często.

Pierwsza rzecz, na którą zwróciłam uwagę już podczas dłuższego czytania tej książki, to sposób, w jaki zostały przedstawione wampiry. Zupełnie inaczej niż w innych książkach, które do tej pory czytałam. W tej miały one swoją hierarchię, zupełnie jak wilki, lwy czy inne zwierzęta. To bardzo ciekawe, bo po raz pierwszy spotkałam się z czymś takim. No i nie były one "tymi miłymi", przyjaznymi wampirami. Te miały swój charakter, były groźne i niebezpieczne, takie, które lubię najbardziej.

Owa powieść ma niesamowity klimat, bo zawiera grozę, tajemnicę, romans ale również bardzo dużo humoru. Przy wielu dialogach śmiałam się na głos i przez większą część książki miałam na ustach bardzo szeroki uśmiech. Były nawet momenty, w których z oczu popłynęły mi łzy. Wartka akcja, praktycznie cały czas coś się dzieje, chociaż nie tak, aby poczuć zniechęcenie czy mieć wrażenie, że dzieje się to na siłę. Fabuła również sympatyczna - wampiry, które walczą i zabijają, aby przetrwać. Są osoby, które chcą, aby wampiry za wszelką cenę zostały wyeliminowane. Z ciekawością przewraca się kolejne kartki, w oczekiwaniu na to, co nadejdzie.

Bohaterowie, mimo grozy i niebezpieczeństwa, którym emanują, są o dziwo bardzo zabawnymi i przyjaznymi postaciami. Każdy z członków Bractwa jest inny, ma inny charakter, swoje wady i zalety, ale to nie przeszkadza w tym, aby szczerze go polubić. Beth nie jest (na szczęście) żadną Bellą albo Mary Sue, choć nie jest również taką postacią, jakiej się spodziewałam. Jest twarda i potrafi czasami postawić na swoim, ale nie zdobyła mojego uznania tak bardzo, jak Bractwo Czarnego Sztyletu.

Dużo uwagi poświęciłam imionom członków Bractwa, bo są naprawdę... oryginalne (żeby nie napisać - dziwaczne). Po angielsku brzmią zdecydowanie lepiej, tłumaczka popełniła naprawdę duży błąd, próbując tłumaczyć te imiona na nasz rodzimy język. Kiedyś na jakiejś lekcji polonistka powiedziała mi, że imion i nazw własnych się nie tłumaczy, co tłumaczka nieudolnie próbowała zrobić. Ale cóż, nie da się wywinąć hełmu na drugą stronę, a jeżeli ktoś już spróbuje, widać efekty. Wtedy wychodzą kwiatki i nic dziwnego, że czytelnicy są niezadowoleni i wkurzeni na osobę, która pokusiła się o takie tłumaczenie.

Ogólnie książka ma u mnie bardzo duży plus i naprawdę do niej zachęcam. Można się rozerwać i przy okazji szczerze pośmiać. Ja z niecierpliwością wyczekuję, aż zdobędę drugi tom.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Wymienię
Przeczytana: 31 grudnia, 2010

Wcale nie miałam zamiaru czytać tej książki, ale jednak ciekawość wzięła górę i kupiłam ją w wakacje. Nie spieszyło mi się jednak z czytaniem. Przeczytałam ją dopiero niedawno, korzystając z przerwy świątecznej.

Jest to pierwszy tom cyklu powieściowego Bractwo Czarnego Sztyletu amerykańskiej autorki J.R. Ward. Akcja rozgrywa się się w realiach współczesnej Ameryki, w mieście Caldwell, w stanie Nowy Jork. Ghrom został poproszony o opiekę nad córką jednego z członków Bractwa. Beth, młoda dziennikarka nieświadoma swojego wampirzego pochodzenia zostaje wciągnięta w wir walki między wampirami a ich odwiecznymi prześladowcami.

Głównym wątkiem jest właśnie historia miłosna Ghroma i Beth. Wojownik za wszelką cenę stara się chronić Beth. Tę książkę trudno mi nazwać trzymającą w napięciu powieścią grozy. Co najwyżej marnym romansidłem. W książce sporo jest scen erotycznych, wszystkie są jednak tak do siebie zbliżone i podobne, że czytanie tych fragmentów jest po prostu nudne. Chociaż sama książka nie przypadła mi do gustu, to wszystkich członków Bractwa Czarnego Sztyletu polubiłam. Przystojne, pełne wdzięku a za razem śmiertelnie niebezpieczne wampiry. Na samym początku książki znajduje się słownik z pojęciami często pojawiającymi się w książce. Mimo, że seria ma już całkiem sporą ilość fanów, to niestety do mnie nie przemówiła i raczej nie zamierzam sięgać po kolejne części.

Mrocznego kochanka mogą przeczytać osoby, którym nie przeszkadza duża ilość wulgaryzmów i scen erotycznych w książce. Jak na razie w serii ukazało się pięć części. Raczej nie mam zamiaru się za nie brać. Nie ukrywam, że ta książka mnie zawiodła.


Od dłuższego czasu chciałam przeczytać cykl "Bractwo Czarnego Sztyletu" i kiedy nadarzyła się okazja - chętnie z niej skorzystałam. Każda kolejna część opowiada historię jednego z członków Bractwa.


"Mroczny kochanek" to pierwsza część cyklu, w której poznajemy bliżej historię Ghroma, wampirzego władcy, oraz Beth, dziennikarki, córki jego przyjaciela.
Akcja powieści ma miejsce w Stanach Zjednoczonych w mieście Caldwell (stan Nowy Jork). Ghrom jest nieoficjalnym przywódcą Bractwa wampirów, stroni od towarzystwa, trzyma się na uboczu, jest przerażający i oczywiście, jak na wampira przystało, szalenie przystojny. Beth jest dziennikarka, sierotą wychowaną w sierocińcu. Jej matka była człowiekiem i zmarła przy jej narodzinach, a ojciec był wampirem - czego Beth nie wie....


Ojciec Beth prosi Ghroma o przeprowadzenie Beth przez przemianę w wampira, tak aby jego córka przeżyła. Ghrom, oczywiście, nie zgadza się na prośbę przyjaciela - postanawia ją spełnić dopiero po śmierci przyjaciela w zamachu bombowym spowodowanym przez reduktorów, wrogów wampirów.


Ghrom i Beth spotykają się, łączy ich magnetyczne przyciąganie - dochodzi do zbliżenia, nawiązuje się nic uczucia.... ale Ghrom ma rywala, jest nim policjant Butch, zadurzony w Beth, niestety bez wzajemności.
Między panami dochodzi do konfliktów - do momentu przemiany Beth - potem Butch nawiązuje coś podobnego do przyjaźni z Bractwem i zakochuje się w Marietcie (wampirzycy).
Jak się poukłada związek Beth i Ghroma? Czy zostaną razem? Czy Beth przeżyje przemianę? Czy wampiry wygrają walkę z reduktorami? Poczytajcie!


"Mroczny kochanek" to dobra fantastyka z nutą sensacji i romansu - świetnie się ją czyta. Jest dojrzale napisana i różni się stylem od lekkich powieści o wampirach, które czytałam. Jest przemyślana, doskonale skonstruowane są postacie - wampiry mają wiele cech ludzkich, co sprawia, że nie sposób ich polubić. Każda z postaci członków Bractwa jest wyrazista i posiada indywidualne cechy, które ją wyróżniają - Braci nie sposób pomylić.
A najbardziej podobały mi się ich imiona, które odzwierciedlają ich charakterki - mamy np. Furiatha i Zbihra :). Beth ze swoją bezpośredniością i zadziornością również zyskuje przywiązanie czytelnika.

Książka najpierw rozwija się najpierw powoli, dając nam możliwość poznania bohaterów i zarysu sytuacyjnego, po czym zaczyna pędzić.W powieści jest sporo scen erotycznych, ale nie są one nachalne czy wulgarne - ubarwiają ją. Są też sceny walk z reduktorami, sieć intryg oraz pościgi policyjne - dzieje się naprawdę dużo. Sposób pisania autorki i tworzenia niepowtarzalnego klimatu książki trafił w mój gust, a nie ukrywam, obawiałam się, że to będzie kolejna schematyczna książka o wampirach, wilkołakach, itp. Mile się rozczarowałam - polecam !


Bardzo mi się podobała pierwsza część "Bractwa Czarnego Sztyletu" - już nie mogę się doczekać kiedy przeczytam kolejną część. A najbardziej się cieszę, że jeszcze tyle przede mną!

http://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/2011/10/mroczny-kochanek-cz1-jdward.html


Przeczytana: 08 lutego, 2011

Mroczny kochanek – J. R. Ward

Gdy przeczytałam ostatnie zdanie pomyślałam „I co? Już koniec?” . Nie mogłam uwierzyć, że już żegnam się z tymi bohaterami, czułam jakiś niedosyt, chciałam więcej i więcej. Dawno tak nie miałam, że w takim stopniu związałam się z bohaterami. Niby znowu o wampirach, i ich wrogach zwanymi Reduktorami, pojawia się również człowiek… nie przepraszam pół człowiek, a pół wampir. Oczywiście jest to dziewczyna. A jednak jest inna.

Na początku jest trochę wyjaśnień co do pojęć, które przybliżają i pomagają nam zrozumieć później lepiej książkę. Najbardziej rozbroiły mnie Imiona bohaterów… Są… po prostu trudne do wymówienia. Lecz to chyba jedyny minus tej książki. Książka jest pełna wulgaryzmów i dużej dawki sexu, ale to w niczym nie przeszkadza. Jest to ujęte w taki sposób, że wydaje się wręcz naturalne.

Głównym wątkiem jest uczucie rodzące się między Beth (dziennikarki, pół wampirki , która jeszcze nie jest tego świadoma), a Ghromem (król wampirów, członek Bractwa Czarnego Sztyletu, najsilniejszy i… niewidomy). Prawdopodobnie gdyby nie śmierć jej ojca sprawy potoczyły by się inaczej. Lecz nie wiem czy spotkanie w innych okolicznościach zmieniło to że się w sobie zakochają miłością, szybką, bezgraniczną i stałą na wieki. Ghrom stara się chronić Beth i pomóc jej w przemianie. Pojawia się też Butch (policjant, któremu Beth się bardzo podoba i który ma niekonwencjonalne metody przesłuchań). Przez chwilę wydaje się, że będzie rywalem dla Ghroma, który sam na początku zresztą nie wie czego chce.

Bractwo Czarnego Sztyletu walczy z Reduktorami, którzy zagrażają ich rasie. Wszystko co się dzieje ciągnie za sobą szereg nie przewidzianych zdarzeń i działań.

Recenzja inna od poprzednich bo i książka inna. Nie wiem czym mnie tak zachwyciła, ale stało się. Bardzo spodobała mi się wypowiedz Ghroma na temat ludzi:

„Ludzie boją się wszystkiego, co jest inne, i ich odpowiedzią na to jest walka. To despoci żerujący na słabszych i uciekający przed silniejszymi.”*

Bez wyrzutów sumienia polecam ;) I dziękuję Kasi za pożyczenie mi jej ;*



* str. 211
Autor: J. R. Ward
Tytuł: Mroczny kochanek
Wydawnictwo: Videograf II
Rok wydania: maj 2010
Liczba stron: 412

Moja ocena: 6/6


Przeczytana: 25 lutego, 2011

Uwielbiam Brci z Bractwa Czarnego Sztyletu.
Podobają mi się ich imnona w polskim tłumaczeniu, bardzo dobry pomysł tłumaczki.

Książka ma w sobie grozę, tajemniczość i humor. Super połączenie.
Bardziej dla starszy czytelników, bo wampiry te nie są dla dzieci :)


Na półkach: Przeczytane, Posiadam

O wampirach się pisało i pisać będzie. Wszystko sprowadza się do tego, na ile oryginalnie autor podejdzie do tematu i co tym razem zaserwuje czytelnikowi. Moja przygoda z sagą J.R Ward dopiero się zaczyna i mam nadzieję, że nie skończy się szybko.

Ghrom jest wampirem, ale nie byle jakim, jest ich przywódcą, królem, liderem. Przystojny i groźny, stroniący od towarzystwa, wydawałoby się, że trochę gburowaty, ale to właśnie do niego zwraca się z prośbą przyjaciel z bractwa. Ghrom nie chce się w nic angażować. Woli przebywać sam ze sobą. Nawet z żadną kobietą nigdy bliżej nie był. Ale wszystko się zmieni, gdy pozna Beth, młodą i piękną dziennikarkę, która jest w fazie przemiany. To właśnie o niej była prośba przyjaciela. Ghrom, jak na wampira przystało, obserwuje ją z daleka, nie mieszając się, jedynie analizując. Do czasu.

Beth nigdy nie znalazła mężczyzny, który rozpalił by w niej iskrę i wydawało jej się, że już nie znajdzie. Wolała więc stronić od ich towarzystwa i traktować tylko jak kolegów, nie obiekty seksualne. Pewnego razu gdy wracała do domu, została zaatakowana przez dwóch opryszków, którzy chcieli ją zgwałcić. Na szczęście udało jej się oswobodzić i uciec. Doniosła o całym zdarzeniu na policję i czekała na wyniki śledztwa. W tym momencie jej życia w drzwiach wejściowych stanął niesamowicie pociągający i niebezpieczny mężczyzna, który momentalnie rozpalił w Beth ową iskrę. Gdy przybysz oświadcza jej, że jest tutaj, by pomóc jej przejść przemianę, kobieta jedynie parska śmiechem. Nie jest w stanie uwierzyć w istnienie wampirów, a co dopiero w to, że stanie się jednym z nich. Ten śmiech bardzo szybko się ulatnia. Czy Beth i Ghrom będą razem? Czy Beth przeżyje przemianę? Jak to się wszystko skończy?

Pierwsza część sagi o Bractwie Czarnego Sztyletu to małe wprowadzenie w nowy, wampiryczny świat, w którym króluje przemoc, rozlew krwi i seks. Jest to książka zdecydowanie dla starszego czytelnika. Nie znajdziecie w niej subtelności, delikatnych opisów czy świecących się wampirów. Tutaj wszystko jest mocne, dosadne, prawdziwe, a wampir w końcu zatapia kły i gryzie. Nie ma tu potulnych baranków, tylko mocni mężczyźni, którzy wiedzą, czego chcą i jak to uzyskać.

J.R Ward daje czytelnikowi solidną dawkę akcji, która nie zwalnia ani na chwilę. Jesteśmy obserwatorami śledzącymi dokładnie poczynania bohaterów, ich rozterki, myśli, emocje. Wszystko. Co jest w tym najlepsze – nie spotykamy się jedynie z Ghromem i Beth. Autorka nakreśla nam inne postacie, które będą kluczowe w kolejnych tomach sagi. A same Bractwo Czarnego Sztyletu to majsterszyk sam w sobie. Banda niebezpiecznych, odzianych w skóry drapieżników, a każdy z nich ma jakiś sekret. Dziewczyny, możecie mi wierzyć, że to jest to, co tygryski lubią najbardziej!

„Mroczny kochanek” to książka ciekawa, fascynująca, wciągająca od pierwszej strony. Nie sposób się od niej oderwać. Sceny erotyczne dodają tylko pikanterii i wzmagają apetyt na dalsze czytanie. Bardzo szybko można przepaść w tej historii, chcąc poznać ciąg dalszy. Ja przepadłam, całkowicie i już nie mogę doczekać się następnego tomu. Polecam tym, którzy mają dość potulnych wampirów i przesłodzonej miłości.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 08 kwietnia, 2011

Koleżanka namawiała mnie strasznie długo do jej przeczytania. Byłam niechętna, ale dla świętego spokoju przeczytałam. Nie żałuję. W końcu mogłam odpocząć i zrelaksować się odpowiednią lekturą.
Książka napisana rozsądnie, nie przytłacza przesadnym romantyzmem lub grozą i tajemniczością.
Polecam wszystkim którzy chcą odpocząć od wampirów cierpiący na syndrom utraconego człowieczeństwa, na rzecz przygody wciągającej niczym tornado.


Przeczytana: 15 stycznia, 2012

Warta zachodu. Fabuła rozwija się bardzo szybko, nie jest nudna, ani nie przytłacza. Wszystkie sceny są tak realistyczne i tak porywcze niekiedy, że aż dech zapiera. Niektóre sceny może nie dla mlodszych czytelnikow, ale mimo wszystko starszym polecam! Ciekawe, jakie losy i przygody czekają bohaterów w kolejnym tomie. Fakt, że jest ich aż tyle tylko bardziej mnie nakręca do sięgnięcia po kolejny.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 marca, 2011

wymiękłam już po pierwszych stronach:) dziękuję:)


Przeczytana: 18 grudnia, 2011

Poznajcie nową historię wampirów, które żywią się tylko swoim gatunkiem. Stańcie oko w oko z potworem zwanym Reduktorem. Zajrzyjcie, a dowiecie się kto tak na prawdę jest zły w tej historii. Wejdźcie do świata pełnego miłości, zbrodni i zemsty. Przespacerujcie się ścieżkami wyobraźni wraz z młodą Beth, która po wielu latach samotności dowiaduje się, że ma ojca i , że nie do końca wie kim jest. Zasiądźcie z nią i przystojnym, potężnym wampirem - Ghrom'em do obiadu (głównym daniem oczywiście nie jest Beth). Zasmakujcie w bardzo ciekawej, erotycznej i niebezpiecznej przygodzie tej dwójki.

Jak do tej pory nie czytałam chyba tak zaskakująco innej historii o wampirach. Pani Ward przedstawiła nam historię wampirów, które muszą urodzić się w swoim gatunku jako "ludzie" i przejść przemianę w wampira w swoim nastoletnim życiu. Bardzo ciekawe jest to, że ci krwiopijcy tym razem nie pożywiają się na bezbronnych ludziach natomiast piją krew z szyi osobników ze swojego gatunku. Żeby nie było tak nudną to zawsze jest to osoba przeciwnej płci - krwiczka. Mężczyzna po związaniu się z nią staje się jej brońcą i muszą razem wieść ciężkie wampirze życie. W tym świecie musiała się odnaleźć Beth - pół wampir. Jej losy początkow są bardzo przygnębiające. Sierota, która całe życie jest sama, żaden mężczyzna na długo nie potrafi zagościć w jej życiu, a do tego jeszcze napotyka wielu złoczyńców. W jej pracy jest to nieuniknione gdyż jako dziennikarka lokalnej gazety ma do czynienia z największymi szujami i policją. Jest bardzo mądrą i ciekawą postaciom, tylko troszeczkę czasami denerwuje mnie jej zachowanie...

Grom - potężny wampir, do którego na 100% bym wzdychała gdyby był człowiekiem z krwi i kości. Bardzo szarmancki i interesujący, ale zarazem niebezpieczny i rządny krwi swoich oprawców. Jego historia również nie jest usłana różami i możemy się o tym przekonać w momencie kiedy autorka przedstawia jego drugie ja. Miłego, przestraszonego chłopczyka, która cały czas w nim mieszka. Skrzywdzony prze los, który odebrał mu rodziców szuka zemsty i nie przestanie dopóki nie zabije wszystkich reduktorów.

Historia dość ciekawa, jednak tak samo jak przy innej książce o wampirach troszkę się przyczepie do dominacji erotyki nad treścią, jednak muszę powiedzieć, że tym razem jest ona subtelniejsza i nie przedstawia kobiety jako przedmiotu, a jak osobę czującą. To minus. Jak dla mnie za mało walki z reduktorami, ale bardzo ciekawa końcówka ;]. Autorka prowadzi akcję w inny sposób niż wszyscy. Przedstawia nam kolejność zdarzeń oczami 5 różniących się od siebie znacząco osób. Widzimy zdarzenia oczami Ghrom'a, Beth, Pana X - złego do szpiku kości człowieka, Butch'a oraz wampira, który nie jest nastawiony do Ghrom'a pozytywnie. W ten sposób akcja rozwija się szybko i to mnie cieszy. Pani Ward nie dając nam chwili wytchnienia powoduje, że książki nie chcemy zjeść - chcemy ją połknąć w całości ;]

Polecam książkę wszystkim, ale nie kupujcie jej głupiutkim nastolatką, bo nie zrozumieją jej... No i oczywiście nie jest to książka dla dzieci co najmniej do lat 16... Jednak wszystkim innym ciekawym losu Ghrom'a i Beth życzę miłej lektury i zapraszam do dzielenia się wrażeniami ;].

ksiazkimolaksiazkowegoxp.blogspot.com


Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 2011 rok

Dla mnie bomba!!! Cała seria o wampirach z Bractwa Czarnego Sztyletu jest fascynująca. Znajdujemy tu namiętność, seks, brutalność, wartką akcję oczywiście z wampirami w tle. Portret psychologiczny bohaterów jest bardzo ludzki mimo ich nadnaturalnych zdolności. Cykl nie opowiada tylko o walce dobra ze złem. Choć i zło ma tutaj swe ludzkie odbicie. To historia o poszukiwaniu bliskości drugiego człowieka,partnera na całe życie- nie zależnie od tego kim się jest lub było. To książka o miłości, przyjaźni, przebaczeniu i poświęceniu. Napisana jest lekkim językiem, aczkolwiek brutalnym, pełnym wulgaryzmu. Oczywiście bohaterowie są MEGA pociągający i seksowni, nawet jeżeli mają protezy, szramy na policzkach lub dewiacje seksualne.Każda część to osobna historia każdego z barci. To seria skierowana do dorosłej części czytelników.Tak, może i to jest romans a miejscami erotyk, ale jak dla mnie to wreszcie prawdziwa saga o wampirach. Tytuły książek może zakrawają o harlequiny, ale ja się zakochałam w każdej części Bractwa Czarnego Sztyletu.Czyta się genialnie i nie ma tu słodkich panienek i idealnych chłopców, tylko konkret i jeszcze raz konkret.POLECAM!!!


Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 29 marca, 2011

Ghrom-król, szef swojej rasy, waleczny, dzielny, odważny, silny, przystojny i pewny siebie. Gdy poznaje córkę swego przyjaciela...z miłością nie ma szans.

Beth-Pół człowiek pół wampir. Inteligentna, piękna i nie zainteresowana przeciwną płcią kobieta.Gdy spotyka Ghroma jej życie się zabarwia.

Pierwszy tom kultowego cyklu powieściowego J.R. Ward wstrząsnął mną tak bardzo że mogłabym przeczytać książkę jeszcze raz. Już od początku powieści byłam ''oswojona'' z bohaterami (może to dla tego że przeczytałam najpierw tom 2) co wyszło mi na rękę. Mroczny kochanek to trzymająca w napięciu opowieść o prawdziwej miłości, której nie da się tak po prostu zniszczyć. Polecam wszystkim fanom wampirów :D


Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: styczeń, 2011

To naprawdę wspaniała książka ;)


Na półkach: Przeczytane

Wampirza tematyka nie odstępuje nas nawet na krok, a coraz więcej serii wydawniczych traktuje o tym interesującym i w zasadzie już nieco przerysowanym gatunku nocnych drapieżników. Lecz czy nadal możemy sięgać po literaturę paranormal z nadzieją, że napotkane wampiry nas zainteresują i wzbudzą emocje?

Najpierw poznajemy Hardhy’ego, wampira o wysokiej pozycji i dobrych kontaktach. Hardhy potrzebuje pomocy i musi się w tej sprawie zgłosić do najważniejszego w Bractwie wampira – Ghroma. Bowiem tylko Ghrom ma moc, która może ocalić półwampirzą córkę H. I ułatwić jej przemianę, jeśli taka nastąpi. Ale Ghrom nie zamierza dać się wciągnąć w tę historię i odmawia, jak przystało na wrednego, niebezpiecznego i upartego władcę wampirów.

Tymczasem Beth, główna bohaterka powieści, właśnie kończy pracę – jest dziennikarką – i wraca późną porą do domu. Niestety wtedy zostaje zaatakowana przez dwóch chłopaczków, którzy mają wobec mniej konkretne, obrzydliwe plany. Lecz Beth udaje się uciec przed nimi. W końcu postanawia poinformować o zdarzeniu swojego kolegę policjanta i w tym samym czasie dostaje wezwanie służbowe do miejsca, gdzie wybuchł samochód. Policja stara się odkryć, co się stało, a Beth ma napisać o tym artykuł.

Lecz wydarzenia – te związane z wybuchem tajemniczego auta, jak i wszystkie nawarstwiające się problemy – mają wspólny mianownik. A opowieść nabiera rozpędu, kiedy dochodzi do spotkania między Beth i Ghromem. I dopiero wtedy można mówić o prawdziwym tornadzie.

Bractwo Czarnego Sztyletu to seria książek traktujących o zrzeszeniu wampirów, które ma walczyć o swoją ginącą rasę. W skład Bractwa wchodzi kilku potężnych, niebezpiecznych wampirów, których należy się niewątpliwie bać. Autorka stara się ubrać ich jak najgroźniej, wystylizować na przerażające potwory, które samym spojrzeniem mają zmrozić wroga do szpiku kości. Duża ilość wulgaryzmów powinna przybliżyć nam charaktery tych postaci, zainteresować jednocześnie niedostępnością, jaka bije od wampirzych sylwetek. Lecz czy to się sprawdza?

Osobiście muszę przyznać, że liczyłam na kawał dobrej lektury. Ba!, w ciemno kupiłam tę książkę, sugerując się wieloma pozytywnymi opiniami. W końcu miałam okazję przekonać się na własne oczy, czy Mroczny kochanek naprawdę potrafi wciągnąć i rozpalić zmysły. I co z tego wyniknęło? Nic.

Na początek weźmy się za narrację. Trzecioosobowa, jest pisana przez narratora wszechwiedzącego, który na zmianę opisuje wydarzenia z różnych punktów widzenia. Rozdziały są logicznie podzielone, lecz w każdym z nich autorka potrafi kilkakrotnie zmienić punkt obserwacyjny, co każe nam „przerzucać” się z bohatera na bohatera i na nowo wczuwać się w opisywane zajścia. Język jest prosty, obfitujący w kolokwializmy i przekleństwa, co odbiera dziełu charakteru. W dodatku na samym początku książki zostajemy zasypani przez szereg definicji odnoszących się do wampiryzmu i słownictwa, jakiego sami byśmy nie zrozumieli. Dobry pomysł, lecz takie definicje należałoby albo umieszczać w przypisach końcowych, albo w tekście. Zasypywanie czytelnika od razu taką ilością pojęć odbiera klimat i może nawet zanudzić.

Ogromny, wręcz gigantyczny minus to tłumaczenie. Imiona, z którymi spotykamy się w treści dzieła, nie mają nic wspólnego z oryginałem. Ghrom, Furiath, Zbihr? CO to ma być?! Oczywiście inwencja twórcza tłumacza, niestety całkowicie zbędna. Oryginalne imię głównego bohatera to Wrath. I brzmi naprawdę o niebo lepiej!

Kreacja bohaterów jest powierzchowna. W zasadzie o głównej bohaterce za wiele się nie dowiedziałam ponadto, iż wystarczyło, by raz spojrzała na wampirzego nieznajomego, a już jej się robiło mokro w majtkach. Przykre, ale prawdziwe i tylko w ten, pasujący do języka powieści sposób, mogę Wam pokazać owy istotny defekt. Postać Ghroma i jego braci natomiast jest przerysowana. Dwumetrowy, barczysty wampir w skórach, słuchający rapu, o spojrzeniu mogącym zabić przeciwnika na miejscu? Banał. I niestety ani trochę mnie nie przekonuje.

Książka ogranicza się do seksu i walk, w zasadzie większej głębi tu nie odnalazłam. Wiadomo, to romans, ale nikt nie powiedział, że romans nie może mieć głębi. Dzieła pani Ward często porównuje się do Kenyon, lecz ja się z tym zupełnie nie zgadzam. Sherrilyn potrafi w swoją historię wpleść pewne idee, które przemawiają do czytelnika, a tym samym stwarza głębokie i pełne barw wydarzenia i postaci. Ward po prostu napisała książkę o seksie z krwiopijcą, który na domiar złego wcale seksowny nie jest.

Jedynym plusem dla powieści jest tajemniczy, klimatyczny początek i... okładka. Muszę przyznać, że ma nastrój i przyciąga spojrzenie, choć im dłużej się jej przyglądam, tym bardziej się zastanawiam nad dziwnym ułożeniem lewej ręki przedstawionego mężczyzny. Ale to prawdopodobnie tylko moja upierdliwość, więc ten akapit możemy pominąć.

Reasumując, miałam wielkie nadzieje względem tej „bestsellerowej” powieści, lecz srodze się zawiodłam. Muszę przyznać, że w kilku momentach po prostu kartkowałam książkę, czytając co większe fragmenty. Pod koniec byłam zupełnie zniesmaczona i uznałam, że to kolejny schemat, powtarzany wciąż i wciąż w wielu publikacjach. Ogromny minus. Plusem może natomiast być forma kreacji - bądź co bądź, nawet jeśli do mnie nie przemówiły, to jednak mamy tu styczność z nowymi wampirami, innymi niż te, jakie spopularyzowano poprzez modę na dzieło Stokera, czy - abstrahując od etymologi słowa wampir - twórczość pani Meyer. Dlatego też rozumiem, że powieść może się podobać, bo to taka lekka lektura na raz, jeśli ktoś po prostu chce spędzić czas z niewymagającym paranormalem. Dla mnie ocena dla książki to 4/10. Osobiście polecam tylko wtedy, kiedy już naprawdę nie macie nic innego do czytania.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: czerwiec, 2011

Książki J.R.Ward już od dawna figurowały na mojej liście pozycji, które chcę przeczytać. „Mroczny kochanek” dostał się w moje łapki dzięki uprzejmości koleżanki. Ale wracając do rzeczy.

Jest to pierwszy tom serii „Bractwo Czarnego Sztyletu” amerykańskiej pisarki J.R.Ward. Każda część opowiada historię miłosną innego członka Bractwa. Akcja tejże powieści rozgrywa się w realiach współczesnej Ameryki, a dokładniej w mieście Caldwell, w stanie Nowy Jork. Głównymi bohaterami jest Ghrom i Beth.

Ghrom jest szefem bractwa, a zarazem wampirzym królem. Niestety ta ostatnia pozycja nie pasuje mu w ogóle. Stara się jak może aby żyć na uboczu. Stroni od towarzystwa wszystkich istot żyjących. Nawet ze swymi braćmi widuje się jedynie wtedy gdy musi. Jest nieustraszony, przerażający i zarazem niesamowicie przystojny. Nigdy nie był w bliskim związku z kobietą. Dopiero, gdy jeden z braci prosi go aby pomógł jego córce – Beth – mury, którymi otoczył się Ghrom zaczynają się walić jeden po drugim. Nie ma nawet pojęcia w jakim momencie się w niej zakochuje, ale wie iż zrobi wszystko, aby była bezpieczna. Nawet gdyby musiał zabić.

Beth jest dziennikarką w miejscowej gazecie. W jej życiu zjawia się pociągający i mroczny mężczyzna, który budzi w niej uczucia o których myślała, że zanikły. Jego pojawienie się wywołuje lawinę zmian w życiu Beth. Dowiaduje się, że jej ojciec był wampirem przez co ona jest pół wampirem i niedługo będzie przechodziła przemianę. Przetrwać może jedynie dzięki pomocy Ghroma. W pewnej chwili nasza bohaterka zdaje sobie sprawę, iż zakochała się bez pamięci i jest gotowa porzucić całe swoje dotychczasowe życie aby tylko być z Ghrom’em.

Książka ma zarówno wady jak i zalety. Muszę przyznać, iż tych drugich jest dużo więcej. Zacznę może jednak od wad. W sumie to rzuciła mi się w oczy tylko jedna. Chodzi mi tutaj o określanie wampirów mianem samicy i samca. Mi to kojarzy się raczej ze zwierzętami, a przecież można w sumie powiedzieć, że wampiry to także ludzie.

Na pewno jako zaletę można określić nowatorskie podejście autorki do pochodzenia wampirów. Wprowadzenie postaci – Pani Kronik oraz Omegi – to tak jakby odzwierciedlić ludzką religię – Bóg i szatan. Przy czym muszę tutaj wyjaśnić, iż Pani Kronik stworzyła wampirzą rasę jako swoje jedyne dzieło. Kontaktuje się ona przede wszystkim z królem, ale także z członkami bractwa. Natomiast Omega nie posiada mocy tworzenia, ale powołuje do życia reduktorów, którzy są ludźmi zepsutymi do szpiku kości.

Dużo daję na pewno wykorzystanie narracji trzecioosobowej i ukazanie różnych sytuacji z punktu widzenia różnych bohaterów. Każdemu na pewno przypadnie do gustu, że każdy z bohaterów ma bardzo wyrazisty i dynamiczny charakter. Wszystko to razem wzięte sprawia, iż książka strasznie wciąga i nie ma się ochoty jej odkładać.

Pani Ward bardzo ciekawie pokazuje zwyczaje Bractwa oraz hierarchię społeczną wśród wampirzej społeczności – wampiry-cywile mogą zwrócić się o pomoc do członków Bractwa, ci zaś, jako elitarna grupa, są zobowiązani ratować słabszych współbraci. Można również wyróżnić wampirzą arystokrację na którą składają się wampiry czystej krwi. Jednak najważniejsza jest Pierwsza rodzina, której krew nigdy nie została zmieszana z ludzką. Jest to królewska rodzina.

W książce jest wiele scen wypełnionych dużą ilością przemocy, wulgaryzmów oraz scen erotycznych, co na pewno zalicza ją do książek z gatunku paranormal romance.

Wiem na pewno, że sięgnę po kolejne książki tejże autorki najszybciej jak się da. Na pewno też znajda się one na półce mojej biblioteczki.


Na półkach: Przeczytane, Fantastyka, 2010
Przeczytana: 29 grudnia, 2010

Bardzo dobrze się czytało, wciąga :)
jednak myślałam, że będzie więcej akcji i walk, a mniej romansu który jest bezapelacyjnie głównym wątkiem, co z biegiem książki zaczyna trochę irytować. No ale takie chyba było założenie, romans z elementem akcji, nie na odwrót.
Członkowie bractwa wydają się być bardzo ciekawi, szkoda, że nie poświęcono im więcej miejsca, prócz dowódcy Ghroma, ale widocznie każda część skupia się porządnie tylko na jednym. A i tak z wszystkich bohaterów polubiłam najbardziej policjanta Butcha ;)
po kolejną część pewnie kiedyś sięgnę, ale póki co mi się nie spieszy. Ot taka książka do poczytania bez większych przemyśleń.


Przeczytana: 22 października, 2010

A mi książka nie koniecznie przypadła do gustu.Zupełnie nie wciągnęła mnie akcja,bo jak dlam mnie praktycznie nic ciekawego się nie działo.Głowny wątek to romans Beth i Ghroma,a poza tym walka wampirów z ludźmi.Zakończenie też nie przyniosło niczego zaskakującego,tak naprawdę to nudziłam się czytając tą lekturę.Postacie wogóle mi się nie spodobały,nie wiem może to dlatego,że wampiry nie są moimi wielkimi ulubieńcami.Ogólnie polecam,przecież każdy ma inny gust,a z tego co czytałam poniżej innym ta książka bardzo się spodobała.


Przeczytana: 2010 rok

Bombowa opowieść o Bractwie Czarnych Sztyletów. Wampirzy świat przesycony wojną, biologią, erotyzmem, miłością w sposób często zabawny. Polskie tłumaczenie ma śmiesznie brzmiące imiona i pozostawia sobie wiele do życzenia wobec oryginału. Jest często zbyt kuriozalne i płytkie. Polecam oryginał. Uwielbiam cąłą serię!


Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Mniam...:)Chłopaki z Bractwa są apetyczni. Pokochałam całą serię;)


Na półkach: Przeczytane

Zabrałam się za książkę z entuzjazmem ale też sceptyzmem. Po opisie i opiniach innych byłam ciekawa co też tak zachwyca w tej powieści, ale obawiałam się wątku miłosnego. Muszę stwierdzić, po przeczytaniu, że już wiem, a moje obawy zostały rozwiane. Wojna, miłość i nieprzebieranie w słowach na łamach współczesnego świata. Świetna powieść grozy z domieszką fantasy. Czego więcej można chcieć? Książka ,,Mroczny kochanek” wywarł na mnie spore wrażenie i trafiła na listę moich ulubionych pozycji. Na wstępie warto też wspomnieć, że jest to książka dla dorosłych.

Autorka J.R. Ward mieszka obecnie w Kentucky wraz z mężem. Jest absolwentką Smith College, ze specjalizacją w historii sztuki i historii. Po ukończeniu szkoły prawniczej, zaczęła pracować w służbie zdrowia w Bostonie i spędziła wiele lat jako szef sztabu jednego z najlepszych ośrodków akademickich medycznych w kraju.

Pani J.R. stworzyła ciekawy świat gdzie społeczeństwo wampirów żyje w ukryciu przed ludźmi i jest ciągle atakowane przez Reduktorów, na których czele stoi Omega. Jedynymi obrońcami krwiopijców jest Bractwo Czarnego Sztyletu – mała grupa śmiertelnie niebezpiecznych wojowników, którą przewodzi Ghrom. To właśnie jego i młodej dziennikarki Beth historia rozgrywa się w pierwszej części. Beth jest córką przyjaciela Ghroma ale nic nie wie o swoim wampirzym pochodzeniu. Jednak przez czekającą ją niebezpieczną przyszłość zostaje wciągnięta w wir walki i niesamowity świat.

Mogłoby się zdawać, że książka to kolejny paranormal romance jednak jest o wiele lepsza od sobie podobnych na rynku. Wyćwiczony już schemat jest tu tylko zarysowany, a nie dobitnie odzwierciedlony. Poza tym, jak już wspomniałam wcześniej, autorka nie przebierała w słowach. Postacie wyrażały się swobodnie i bez cenzury. Dialogi były czasem zabawne i oryginalne. Bohaterowie dobrze skrojeni i przemyślani. Wojownicy mieli swoje charaktery i każdy był inny. Mieli swoje wady i zalety. Dlatego nie byli tylko maszynami do zabijania. Czasem poważni innym zabawni, tak jak to w życiu bywa. Do gustu w szczególności przypadła mi postać ex gliniarza Butcha.

Akcja wciąga już od pierwszej kartki i nie chce puścić czytelnika aż do ostatniej. Opisy były szczegółowe i dobrze odzwierciedlały sytuację, postacie i walkę. Wszystko dzieje się w zawrotnym tempie i w żadnym momencie się nie nudziłam. Zwroty akcji i fabuła, oprócz wątku miłosnego, były nieprzewidywalne i czasem zaskakujące. Ogólnie w książce sceny walk były fantastyczne choć nieco krótkie. Zakończenie było dobre, nareszcie coś porządnego, nie urywającego się w połowie. Kilka wątków zostało niezakończonych aby było o czym czytać w kolejnej części ale główny wątek został przyzwoicie rozwinięty i skończony.

Jedyny minus jaki się dopatrzyłam to stereotypowa gówna bohaterka. No ale w końcu, w życiu nie można mieć wszystkiego. Jednak nie jest do duży minus i innym może w ogóle nie przeszkadzać. Na jej obronę powiem, że nie była przynajmniej mdląc słodka i niewinna. Po za tym imiona członków Bractwa były jakieś takie dziwne i o mało nie połamałam sobie na nich języka. Hardhy, Ghrom, Rankohr, Vrhedny, Tohrtur, Furiath i Zbihr. Nie mam pojęcia co autorka chciała tym osiągnąć ale to lekka przesada. Choć z drugiej strony to dość oryginalne. Zacytuję tu pewien fragment z wypowiedzi gliniarza:

,,Boże, znał nawet ich imiona. Rankohr. Furiath. I ten przerażający Zbihr. Tak, żadne ,,Tom”, ,,Rysiek” czy ,,Harry” nie nadawałoby się na imię dla wampira. Ale z drugiej strony, czy w ogóle można sobie wyobrazić śmiertelnie groźnego krwiopijcę o imieniu Howard? Eugeniusz? Och, nie Krzysiu, proszę, nie gryź mnie.”

Tak więc chyba mamy tu wyjaśnienie czym się autorka kierowała.

Książka jest pisana z punku widzenia kilu osób dzięki czemu czytelnik jest na bieżąco z wydarzeniami. Na samym początku znajduje się mały słowniczek, w którym są wyjaśnienia pojęć jakie występują. Warto też wspomnieć, że wampiry to wampiry, a nie nastolatkowie wegetarianie z depresją. Po za tym mają swoją własną hierarchie i nieco inne sposoby żywienia niż przedstawione dotychczas.

Nie wiem co jeszcze można powiedzieć o tej książce. Moim zdaniem jest po prostu rewelacyjna i tyle. Polecam ją każdemu miłośnikowi wampirów i mocnych wrażeń. Na długo zapada w pamięci.

Recenzja dostępna też na: http://tamgdzietanczacienie.bloog.pl/