Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
7,96 (25679 ocen i 2239 opinii) Zobacz oceny
10
5 681
9
4 529
8
5 918
7
5 057
6
2 815
5
1 005
4
345
3
229
2
73
1
27
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Mockingjay
data wydania
ISBN
9788372784919
liczba stron
376
język
polski
dodał
Franciszek

Inne wydania

Katniss Everdeen wraz z matką i siostrą mieszka w Trzynastce - legendarnym podziemnym dystrykcie, który wbrew kłamliwej propagandzie Kapitolu przetrwał, a co więcej, szykuje się do rozprawy z dyktatorską władzą.
Katniss mimo początkowej niechęci, wykończona psychicznie i fizycznie ciężkimi przeżyciami na arenie, zgadza się zostać Kosogłosem - symbolem oporu przeciw kapitolińskiemu tyranowi.

 

źródło opisu: Media Rodzina, 2010

źródło okładki: Media Rodzina.pl

książek: 2
Łukasz | 2013-02-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 28 stycznia 2013

Jako że to moja pierwsza wypowiedz na tym forum to serdecznie wszystkich witam ;)

Odkąd skończyłem Kosogłosa minęło już parę dni, parę naprawdę ciężkich dla mnie dni, nigdy nie spodziewałem się, że słowo pisane może tak BARDZO wpłynąć na moje uczucia. Pewnie spory wpływ na to miał fakt, że cała trylogia trafiła do mnie podczas choroby, całą trylogię pochłonąłem w ciągu chyba 4 dni. Wydaje mi się, że miało to dość duży wpływ na moją immersję z tym światem, zwłaszcza, że choroba w znaczący sposób odcięła mnie od tego prawdziwego ( żebym nie został źle zrozumiany, to była zwykła grypa, jednak nie chcą naraić reszty rodziny praktycznie cały czas spędzałem w swoim pokoju w łóżku i z książką).

Przejdźmy więc do rzeczy (Spoiler):

Tak jak wiele osób już pisało, Kosogłos jest zdecydowanie najbardziej brutalną częścią trylogii, jednak nie chodzi mi tu o te wszystkie trupy które padają co 2 stronę, to o dziwo jakoś bardzo mnie nie poruszyło. Za to poruszyło mnie coś zupełnie innego. Przemiana psychiczna, jaką przeszli główni bohaterowie jest tym co najbardziej mnie zaszokowało. Po przeczytaniu zakończenia przez kilka dni nie mogłem uwierzyć, że tak mogło się to wszystko skończyć. Nie jestem miłośnikiem Happy endów, ale to co spotkało mnie na końcu tej opowieści zupełnie mnie przerosło, nie przesadzając popadłem w lekką depresję. Nie potrafiłem przetrawić takie obrotu spraw. Ogromny ból istnienia który odczuwa Katnis, brak najmniejszego światełka w tunelu który pomógłby go złagodzić. Nawet jej późniejsze zwiążanie się z Petą, który podobnie jak ona stał się kimś zupełnie innym i codzienne próby odnalezienia jakiegoś sensu w dalszym życiu sprawiły, że dla mnie Katnis była NAJTRAGICZNIEJSZĄ postacią literacką jaką kiedykolwiek poznałem, mimo wszystkiego co się dokonało na końcu przyszło jej zapłacić cenę gorszą niż śmierć. Naprawdę nie potrafię odnaleźć słów które dobrze by oddały bół jaki czułem czytając zakończenie tak złe, pesymistyczne i negatywnie nastawiające do życia.

Tak było przez pierwsze 2 dni po przeczytaniu książki. Szczerze żałowałem, że w ogóle ją przeczytałem, nie potrafiłem podnieść się z psychicznego dołka który mnie dopadł. Zakończenie książki sprawiło, że zacząłem się zastanawiać nad sensem życia, a jedyne co miałem przed oczami to Katnis i Peta którzy przeżyli. Ich życie bez cienia radości jakiejkolwiek nadziei, w ciągłym cieniu wydarzeń z przeszłości i próbie odnalezienia sensu i siły do dalszego życia, szukanie na siłę zajęć, byleby tylko zająć czymś innym myśli. Makabra. Tu nie było mowy o dobrym zakończeniu dla nich dwóch i tak odebrałem to przesłanie z książki, że w "wojnie nie ma zwycięzców"

W końcu trzeciego dnia, nie potrafiąc już dać sobie rady z myślami które bez przerwy kłębiły się w mojej głowie i nieopisanej pustce połączonej z ciągłym zastanawianiem się nad sensem życia postanowiłem jeszcze raz przeczytać ostani rozdział powieśći.
I dopiero po tych kilku dniach ciągłych przemyśleń zobaczyłem jak bardzo się myliłem co do zakończenia. Tak bardzo byłem rozgoryczony tym wszystkim, że nie zauważyłem malutkiego światełka, tej małej iskierki nadziei która się tam tliła pomiędzy wierszami. Przez całą książkę oczekiwałem, że po tym wszystkim co spotkało Katnis, gdzieś tam na końcu będzie ta nadzieja na lepszą przyszłość. Po 1 przeczytaniu nie zauważyłem jej, oczekiwałem zbyt wiele, mając nadzieję, że w końcu się zakocha i mimo tego wszystkiego w końcu będzie szczęśliwa. Oczekiwałem, że zostawi przeszłość za sobą i nauczy się być szczęśliwa w nowym wyzwolonym Panem u boku Peety. Ale to przecież nie jest możliwe. Dopiero teraz widzę, gdzie tkwi siła takiego zakończenia. Nie uczy nas jak w "cudowny" sposób zapomnieć o widmie okropnej przeszłości, pokazuje nam jak nauczyć się z nią żyć, jak w każdym następnym dniu szukać chęci do dalszego życia, powoli odnajdywać je w małych rzeczach. Nie pokazuje jak zapomnieć o tragedii z przeszłości i być na nowo szczęśliwym, bo to niemożliwe, tylko jak nauczyć się z tym wszystkim żyć.

Sam nie mogę uwierzyć, że książka tak bardzo mogła wpłynąć na mój sposób postrzegania świata, nauczyła mnie jak szukać nadziei tam, gdzie pozornie jej nie ma. A może tam bardzo jej tam potrzebowałem, że nadinterpretuję ostatnie wydarzenia ? Myślę że nie ;)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gniew i świt

Co prawda bardziej niż "Baśnie z 1001 nocy" przypomina pewien serial (wcale nie taki wspaniały, za to ciągnacy się niczym stulecie...), ale...

zgłoś błąd zgłoś błąd