Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Musimy porozmawiać o Kevinie

Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski
Wydawnictwo: Videograf II
8 (1037 ocen i 156 opinii) Zobacz oceny
10
151
9
253
8
310
7
201
6
70
5
26
4
8
3
11
2
3
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
We Need to Talk About Kevin
data wydania
ISBN
978-83-7183-590-2
liczba stron
424
słowa kluczowe
szkoła, masakra, kevin, matka
język
polski
dodała
Ewa

Inne wydania

Dramat rodzinny w najlepszym thrillerze psychologicznym ostatnich lat. Musimy porozmawiać o Kevinie to poruszająca powieść psychologiczna o trudnym macierzyństwie. Tytułowy Kevin - 14-letni chłopak z zamożnej amerykańskiej rodziny - bez szczególnego powodu zabił dziewięcioro kolegów ze swojej szkoły i dwoje dorosłych. Jego matka próbuje stawić czoła tej dramatycznej sytuacji i jednocześnie...

Dramat rodzinny w najlepszym thrillerze psychologicznym ostatnich lat. Musimy porozmawiać o Kevinie to poruszająca powieść psychologiczna o trudnym macierzyństwie. Tytułowy Kevin - 14-letni chłopak z zamożnej amerykańskiej rodziny - bez szczególnego powodu zabił dziewięcioro kolegów ze swojej szkoły i dwoje dorosłych. Jego matka próbuje stawić czoła tej dramatycznej sytuacji i jednocześnie odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Videograf II, 2008

źródło okładki: http://www.dictum.pl/books/show/13389

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 801
mamalgosia | 2012-03-15
Na półkach: Przeczytane, 2012
Przeczytana: 13 marca 2012

„Musimy porozmawiać o Kevinie” Lionel Shriver z całą pewnością nie jest książką łatwą. Nie jestem fanką książek w formie listów, do tego bardzo małe literki sprawiały, że przez pierwsze 60 stron nie mogłam się w tę powieść wciągnąć. I nagle zaskoczyło. Nie mogłam przestać czytać, a teraz nie mogę przestać o niej myśleć.
Eva Khatchadourian jest kobietą szczęśliwą i spełnioną. Udało jej się wyrwać z opiekuńczych ramion neurotycznej matki. Jako przeciwwagę dla matczynej agorafobii wybiera kosmopolityczny styl życia – jeździ po świecie, tworząc serię popularnych przewodników. Uwielbia swoją pracę. Nieco po trzydziestce poznaje amerykańskiego do szpiku kości Franklina Plasketta. Tych dwoje ludzi o całkowicie odmiennej filozofii życiowej, innych celach i marzeniach decyduje się na wspólne życie i są bardzo szczęśliwi.
Dlaczego w tym momencie zdecydowali się na dziecko? Dla Franklina było ono naturalnym dopełnieniem ich rodziny, dla Evy było środkiem do uszczęśliwienia Franklina. Do tej pory nieco nieuchwytna, wymykająca się konwenansom kobieta zostaje zamknięta w pułapce ciąży. Korzystając z sytuacji mąż ogranicza jej wolność. Dziecko w jej brzuchu jest symbolem tego co straciła, jest strażnikiem jej więzienia. Czy potrafimy pokochać strażnika? Eva nie potrafiła. A Kevin nigdy niczego nie ułatwiał. Wrzeszczący niemowlak, trudne dziecko, paskudny nastolatek. Piekielnie inteligentny, całe życie systematycznie uczył się manipulowania ludźmi. Nie było nikogo, kto nie nabrał się na jego sztuczki. Nikogo, poza jedną osobą, jedyną, której aprobaty potrzebował, własną matką.
Cała sytuacja prowadzi do ogromnej tragedii. Kevin odbiera swojej matce wszystko, na czym jej zależało, a co mogło odwracać jej uwagę od niego. Sprawił, że jedynym co jej pozostało, był on sam. Teraz w końcu ma to, o czym marzył od małego – życie matki koncentruje się na nim. Czy to dobry moment, żeby przestać grać?
„Musimy porozmawiać o Kevinie” jest kłębowiskiem emocji. Razem z Evą przechodzimy przez wszystkie meandry jej trudnego macierzyństwa. Wszystko w tej książce jest tylko tłem dla relacji matki z synem. Dla Kevina wszystko i wszyscy, poza matką, są tylko rekwizytami w jego grze o matczyną uwagę. Ma tylko jednego widza – Evę.
Czy Kevin był wcielonym złem? Czy ludzie tacy się rodzą, czy tak ich kształtują rodzice? W tej książce nie znajdziecie odpowiedzi. Najlepiej zastanawiać się nad tym, patrząc na małe dzieci. Większość tych niegrzecznych, to po prostu dzieci źle wychowane. Ale czasem, bardzo rzadko zdarza się dziecko z natury złe. Jaki był Kevin? Nie można całej winy zwalać na Evę (chociaż ona tę winę z pokorą na siebie brała). Postawa Evy „to dziecko to zło wcielone, już od niemowlaka” nie jest wcale taką rzadkością. A jednak w Kevinie nie było nic dobrego. Nie miał momentów, w których pozwoliłby matce się pokochać. Sam nie kochał także dobrego dla niego ojca (wręcz nim gardził). Doceniał to, że matka widzi go prawdziwego, ze zna go, że wie, jaki jest. Chciał tylko, żeby wiedząc to wszystko zaakceptowała go.
Na pewno swój udział w rozwoju Kevina miała także postawa Franklina. Jak można być tak ślepym i bezkrytycznym wobec własnego dziecka? Jak można tak bardzo żyć wizją swojej wymarzonej rodziny? Franklin nie był dobrym ojcem, ani dobrym mężem. Dziwię się Evie, że godziła się na serwowane jej raz za razem upokorzenia. Jak mogła po tych wszystkich latach szanować swojego męża? Czasem lepiej być samotną matka, niż mieć w domu takie „wsparcie”. Lepiej samemu podejmować decyzje wychowawcze, niż ponosić odpowiedzialność za czyjąś ślepotę.
„Musimy porozmawiać o Kevinie” jest książką przejmującą. Kompletnie wgniotła mnie w fotel. Ze zdumieniem przeczytałam, że to nie jest jedyna powieść Lionel Shriver – miałam wrażenie, że gdybym ja napisała taką książkę, to byłabym po niej kompletnie wypalona. Nie mogłabym już nigdy napisać ani słowa. Bo w tej książce zostało powiedziane wszystko.

www.booksonmymind.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Miasteczko

Przyjemna, ciepła powieść opisująca miasteczko, ludzi oraz zmiany w nim zachodzące. Miło się czytało, czasami nawet zabawnie. Jednak nie jest to książ...

zgłoś błąd zgłoś błąd