Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wieczna noc

Tłumaczenie: Agnieszka Kowalska
Cykl: Wieczna Noc (tom 1)
Wydawnictwo: Amber
6,5 (1083 ocen i 119 opinii) Zobacz oceny
10
96
9
101
8
126
7
245
6
207
5
139
4
73
3
54
2
19
1
23
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Evernight
data wydania
ISBN
9788324136506
liczba stron
272
słowa kluczowe
wampiry
język
polski
dodała
angiem

W nowej szkole wszystko jest dziwne i niepokojące, a nowi koledzy chłodni i wyniośli. Szesnastoletnią Biankę dręczą co noc koszmary: w każdym śnie przedziera się przez las, uciekając przed czymś strasznym. I zawsze ratuje ją ten sam tajemniczy chłopak... Kiedy Bianka spotyka go na jawie, wie, że znalazła pisaną jej miłość. Ale ich pierwszy pocałunek obudzi w niej nieznane przerażające...

W nowej szkole wszystko jest dziwne i niepokojące, a nowi koledzy chłodni i wyniośli. Szesnastoletnią Biankę dręczą co noc koszmary: w każdym śnie przedziera się przez las, uciekając przed czymś strasznym. I zawsze ratuje ją ten sam tajemniczy chłopak...

Kiedy Bianka spotyka go na jawie, wie, że znalazła pisaną jej miłość. Ale ich pierwszy pocałunek obudzi w niej nieznane przerażające pragnienie i ujawni mroczny sekret, który może okazać się zabójczy – również dla rodzącego się uczucia...

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1454
Inna_odInnych | 2014-01-25
Na półkach: Przeczytane

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Recenzje książki przeczytałam na blogu April, w której jej nie polecała. Kiedy zauważyłam ją oraz jej kontynuacje w bibliotece, zastanawiałam się, czy ją wypożyczać. Jednak zdarza mi się być masochistką i czytam / oglądam / słucham coś tylko po to, żeby zobaczyć na własnej skórze, co to za szajs… Poza tym byłam ciekawa, czy ta książka naprawdę jest taka zła.

„Wieczna Noc” jest debiutem Claudii Gray, a w zasadzie pisarki ukrywającej się pod tym pseudonimem. Kiedy przeczytałam podziękowania, zrozumiałam, dlaczego ta książka nie może być dobra: „Przede wszystkim zaś chciałabym podziękować mojej agentce Dianie Fox, która pierwsza wpadła na pomysł, że mogłabym napisać coś o wampirach”, co z pewnością po sukcesie „Zmierzchu” zostanie bestsellerem i zarobi kupę forsy. Jestem ciekawa ile z pomysłów zawartych w książce pochodzi od Diany Fox, która prawdopodobnie miała jedną myśl w głowie: „money, money, money…”, a ile od autorki książki.

Może jestem kiepskim materiałem na pisarkę (co jest moim marzeniem), ale nie potrafiłabym napisać książki, a tym bardziej serii książek na temat podyktowany mi przez kogoś innego. Żeby wymyślić coś w miarę sensownego, musiałabym się opierać na tym, co już jest i osoby, które mają pełno książek o wampirach za sobą z pewnością znajdą tutaj elementy, które już się wcześniej pojawiały.

Sama okładka już odpycha. Sam pomysł był ok, leżąca dziewczyna z strużką krwi wypływającą z ust. Szkoda tylko, że jej włosy, brwi i rzecz jasna sama krew wygląda bardzo sztucznie, dorysowane bądź poprawione po to, żeby było. Właśnie to amatorskie podejście do grafiki jest odpychające.

Jednak czym byłam rozczarowana najbardziej? Nienawidzę, kiedy opis z okładki nijak ma się do tego, co jest w treści. Wydawnictwo Amber na okładce zaserwowało nam opis: „W nowej szkole wszystko jest dziwne i niepokojące, a nowi koledzy chłodni i wyniośli. Szesnastoletnią Biankę dręczą co noc koszmary: w każdym śmie przedziera się przez las, uciekając przed czymś strasznym. I zawsze ratuje ją ten sam tajemniczy chłopak… Kiedy Bianka spotyka go na jawie, wie, że znalazła pisaną jej miłość. Ale ich pierwszy pocałunek obudzi w niej nieznane przerażające pragnienie i ujawni mroczny sekret, który może okazać się zabójczy — również dla rodzącego się uczucia…” Pierwsze zdanie jeszcze nawet się zgadza. I to tyle zgodności. W całej książce nie znalazłam żadnego snu dręczącego Bianki. A już na pewno nie takiego, w którym przedzierała się przez las i uciekała przed czymś nieznanym. To zostaje wyjaśnione w pierwszym rozdziale, podczas którego ona uciekała, co nie było snem, nie chcąc chodzić do nowej szkoły, która ją przerażała. I w lesie spotkała Lucasa, w którym się zakochała. Jeśli gdzieś tam były jakieś sny na ten temat, najwyraźniej zostały usunięte z książki, zanim trafiła do druku…

Do pocałunku zaraz wrócę… Mam wrażenie, że podczas pisania autorka zmieniła koncepcję książki. Bianka jest córką wampirów i osób takich jak ona rodzi się kilka na stulecie. Od dziecka jest karmiona zwierzęcą krwią i wie, kim są jej rodzice. Również zdaje sobie sprawę z tego, że pewnego dnia będzie musiała dokonać przemiany i stać się wiecznie młodą i nieśmiertelną kobietą i już na ten temat dyskutowała z rodzicami, w jakich okolicznościach ma zabić człowieka, co jest potrzebne do przemiany. Jednak przez pierwsze kilka rozdziałów nic nie wskazuje na to, że ona wie. Ba, dziewczyna sprawia wrażenie, że nie wie, co się wokół niej dzieje i kim są jej szkolni koledzy. A przynajmniej większość z nich. Kiedy całuje Lucasa, co kończy się wgryzieniem mu w szyję, jest przerażona, jakby nie zdawała sobie sprawy z tego, kim jest. A później? Cudowne olśnienie i nagle wszystko wie. Być może to miało zainteresować i wciągnąć czytelnika, jednak ten brak konsekwencji i spójności jest największą wadą książki. Do tej pory jeszcze nigdzie nie spotkałam się z czymś takim i nawet nie zdawałam sobie sprawy, że można wydać coś tak… niedopracowanego. Że nikt nie zwrócił na to uwagi, ale w tym przypadku nic dziwnego, w końcu liczy się tylko kasa, ile można zebrać na tej tematyce. I udało się, książka jakimś cudem została bestsellerem.

Książka jest o wampirach, a więc mamy kolejną ich kreację. Z tym dzieckiem wampirów jest to trochę dziwny pomysł, aczkolwiek nawet interesujący. Jednak trudno mi stwierdzić, czy on mi się podoba czy nie. Sama idea szkoły „Wiecznej nocy” jest ciekawa. Przyjeżdżają do niej wampiry, które zostały przemienione będąc nastolatkami bądź młodymi dorosłymi i uczą się tam, np. na technologii, jak poruszać się we współczesnym świecie. Najbardziej spodobała mi się opisana lekcja o iPodzie:
„ — Mieliście dla siebie kilka minut z iPodami. Jakieś pytania? (…)
— Jakie duchy ożywają to pudełko?
— Już to przerabialiśmy — powiedział powoli pan Yee, opierając się o ławkę chłopaka. — Żadne duchy nie ożywiają urządzeń, o których rozmawialiśmy na tych zajęciach. Ani tych, o których będziemy rozmawiać w przyszłości. Prawdę mówiąc, duchy nie ożywiają w ogóle
żadnych maszyn. Czy to w końcu jasne?
Ranulf skinął powoli głową, lecz nie wyglądał na przekonanego. (…) Po chwili namysłu zaryzykował jeszcze raz:
— A co z duchami metalu, z którego jest wykonane to pudełko?
Pan Yee wyglądał na zniechęconego.
— Czy jest tu jeszcze ktoś ze średniowiecza, kto mógłby pomóc Ranulfowi się przystosować?”
Jedyna scena, która naprawdę mnie rozbawiła. W roku, w którym Bianka zaczęła naukę w „Wiecznej nocy”, naukę rozpoczęło również kilku ludzi. Dlaczego? Niestety to nie zostało wyjaśnione, może w następnych tomach, o ile sama autorka miała jakiś pomysł, jak to wyjaśnić.

Ale przecież musiała to zastosować, żeby zawrzeć w książce główny wątek: zakazana miłość Lucasa i Bianki. Ona – w przyszłości wampirzyca, a on – człowiek. I to nie byle jaki. Prawie jak Bella i Edward, tylko w tym przypadku, gdyby nie ich miłość, oboje najchętniej zabiliby siebie nawzajem. Bianka dla krwi, Lucas… Wyjaśnione to jest dopiero pod koniec książki, nie będę zdradzać, może ktoś z was chce to przeczytać, a nie chcę psuć wątpliwej przyjemności. Nie podobało mi się jeszcze użycie niektórych słów. O ile w przypadku opisu koloru skóry, jest winą autorki: „Patrice miała skórę w kolorze rzeki o wschodzie słońca – chłodnego, delikatnego brązu”, zastanawiam się, czy rzeka o wschodzie słońca ma kolor brązowy, czego nie potrafię sobie wyobrazić, to nie wiem czyją winą jest użycie np. „iż” zamiast „że”, które jakoś mi nie pasowało do kontekstu. Trudno stwierdzić, czy zawaliła autorka czy może Anna Kowalska, która tłumaczyła książkę. Nie wiem, dlaczego, miejscami to mnie irytowało.

„Wieczna noc” nie jest udanym debiutem dla Claudii Gray. Dodatkowo negatywnie wpływa na to fakt, że napisała to, co jej podyktowano, a nie to, co chciała samej napisać. Przynajmniej pod względem tematyki. Chyba, że po pięciu innych zawodach, które wykonywała, chciała koniecznie zostać pisarką, tylko po to, by osiągnąć sukces i zarobić dużo kasy. Pod względem komercyjnym jej się udało. Pod względem artystycznym…

Książka tylko dla miłośników wampirów i zakazanych romansów. Tylko dla czytelników, którzy nie oczekują czegoś dobrego. Fani „Zmierzchu”, a przynajmniej większa część powinna być tym zachwycona. Jednak całej reszcie odradzam. I chciałabym napisać, że nigdy nie sięgnę po tę serię… Z ciekawością zajrzę do drugiego tomu, sprawdzę, jak potoczyły się losy Bianki i Lucasa oraz jakie pomysły zostały w nim wykorzystane. A ponieważ „Wieczna noc” jest debiutem, jestem też ciekawa, czy polepszył się styl pisania Claudii. Po sobie wiem, że trening czyni mistrza…

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Ćwiek

Opinie czytelników


O książce:
Ludzie i duchy

„Fantastyka, która wychodzi spod pióra kobiety od zawsze mnie interesowała. Słowiański odłam gatunku jest powiewem świeżości na rynku wydawniczym. Jed...

zgłoś błąd zgłoś błąd