Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Piknik na skraju drogi

Tłumaczenie: Irena Lewandowska
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Nowa Fantastyka". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
7,72 (1751 ocen i 94 opinie) Zobacz oceny
10
172
9
420
8
396
7
447
6
195
5
89
4
13
3
16
2
3
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Piknik na obočine
data wydania
ISBN
9788374694889
liczba stron
175
język
polski

Inne wydania

Strefa kusi. Strefa przyciąga. Strefa obiecuje nieprzebrane skarby. Strefa odmienia. Nikt nie ma prawa wstępu na teren, na którym lądowali przybysze z kosmosu, lecz każdy chce się tam dostać. Udaje się to jednak tylko nielicznym - stalkerom takim jak Red Shoehart, przebiegłym, cynicznym i bezwzględnym. Plądrują pozostawione przez Obcych śmietnisko w poszukiwaniu przedmiotów o zagadkowym,...

Strefa kusi. Strefa przyciąga. Strefa obiecuje nieprzebrane skarby. Strefa odmienia.

Nikt nie ma prawa wstępu na teren, na którym lądowali przybysze z kosmosu, lecz każdy chce się tam dostać. Udaje się to jednak tylko nielicznym - stalkerom takim jak Red Shoehart, przebiegłym, cynicznym i bezwzględnym. Plądrują pozostawione przez Obcych śmietnisko w poszukiwaniu przedmiotów o zagadkowym, niekiedy cudownym działaniu, które następnie sprzedają zamożnym klientom. Są jak hieny w buszu, są jak sępy na pustyni... i są jak mrówki dotykające stóp Boga.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 1999

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 557

Najbardziej metafizyczny piknik na świecie

Najsłynniejsze dzieło braci Strugackich nie jest długą i wyczerpującą podróżą czytelniczą. Nie jest też marszobiegiem obowiązkowej lektury szkolnej, czytadłem-spacerem czy epicką wyprawą po skarb olśnienia, rewelacji, nowatorstwa, połamania reguł klasycznej literatury.
Jest za to najbardziej metafizycznym piknikiem na świecie, biwakiem z którego nie wrócisz, jakim nań poszedłeś. I nie dlatego, że zjawi się psychopatyczny morderca z nożem, jak z horroru klasy C; nie dlatego, że łupnie burza i jednym zamachem zmąci przyjemność biwakowania, jak i kocyki piknikowe – czy na czym tam się ułożyłeś.
I nie, nie dlatego, że i książka-piknik, i w tytule piknik.

Jeszcze zanim, oczarowani światem gry komputerowej (notabene, mającej z książką Rosjan niewiele wspólnego), nastolatki i dorośli sięgnęli po niepozorną książeczkę o objętości wystarczającej na wieczór pod gwiazdami (czy też śniadanie na trawie), kamyczki zebrane przez braci do ich piknikowego kosza wielu uznawało za kamienie milowe w dziejach fantastyki. Jednak znaczna część kopnęła leżący na drodze skalny okruch i poszła.

Oto zasię ja sama wybrałam się na piknik z legendą, legendą wtórnie odczarowaną i jeszcze zwielokrotnioną. I to mając już wyrysowane przez media, jak ma wyglądać stalker, któż on, dlaczego, po co – co przy modnym obecnie trendzie odkopywania postkultury mogło razić, rzutować na odbiór lektury, ale też i – poddawać ją ciężkiej próbie odporności na czas i zgodności z oczekiwaniem wygłodniałego czytelnika-biwakowicza, który już sobie po kanapkach w koszyczku, po zakąseczkach włożonych doń przez fantastów wiele naobiecywał.

Nie zawiodłam się. Syta i zadowolona wróciłam z biwaku, chociaż padało, wiało i zimno było.
Bo piknik metafizyczny był. Bez ptaszków, motyli i herbatkowych pogawędek.

Nieważne, że w dzisiejszych czasach o obcych, o strefach i zonach się nagadali. Nieważne, że kiedy Strugaccy piszą: „czarne bryzgi”, „pustaki”, „bransoletki”, „owaki”, których właściwości skądś się muszą brać – to po prostu stwierdzają, że takie oto przedmioty po prostu istnieją. I tyle. Jest mało istotne, że cudowność, groza i tajemnica mają niekiedy naiwny i archaiczny wydźwięk, koloryt, kształt. Nieistotne – bo jak to ostatecznie smakowało! – jest, że przecież „Zgaduj-zgadula, w której ręce złota kula?” – to cytat ze świata dzieci, nie dorosłych.
Strugaccy, podając nam całe garści dziwacznych zjawisk, przedmiotów i pytań o Lądowanie, skupili się przede wszystkim na człowieku – człowieku, którego ani obcy, ani wyczerpujące stalkerstwo, ani anomalie – nie wycofają z walki o to, by pozostać ludzkim. Nie skupiają się na scenerii, na nowinkach i walkach o jak największą pomysłowość. I choć książka miała dla całego nurtu znaczenie przełomowe, bo pomysłowa i świeża rzeczywiście była – to uwierzyć w skutki lądowania i „czarne bryzgi” możemy dlatego, że wierzymy w ludzi, żyjących w świecie po katastrofie. To oni – główny bohater i jego przyjaciele, ale także współzawodnicy i wrogowie – świat ten uwiarygodniają. A scena zakończenia należy do najbardziej wzruszających, krzepiących i ludzkich, jakich w takiej fabule nie można było się spodziewać – i nie jest to pokrzepienie w rodzaju słodkiego lukru z mnóstwem E-składników. Można uwierzyć, że w warunkach, gdy wszystko stanie na głowie, ideały zostaną wyparte przez zlecenia i pieniądze – Zgaduj-zgadula! – wylosujemy dłoń ze złotą kulą, dłoń pełną i obiecującą – prawą, lepszą rękę Boga, któremu jeszcze się nie znudziliśmy.

Wybierzcie się na ten piknik. Nie zapomnijcie muterek.

Opublikowano również na:
http://trzynasty-schron.net/ie_postkultura_ksiazki_piknik_na_skraju_drogi.html

Edytowano: 30.08.2012

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wyjątkowy depozyt

Książka wciągnęła mnie od pierwszych stron. Każda z osób wnosiła coś ciekawego do historii. Trudny temat z pewnością dla wielu ludzi ale przedstawi...

zgłoś błąd zgłoś błąd