Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bohema. Życie paryskiej cyganerii na początku XX wieku

Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
6,44 (36 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
3
8
7
7
7
6
7
5
7
4
1
3
3
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bohemes
data wydania
ISBN
83-207-1650-0
liczba stron
414
słowa kluczowe
historia, bohema, krakó
kategoria
sztuka
język
polski
dodała
anulla

Paryż na początku XX wieku, epoka dadaizmu i rodzącego się surrealizmu... Picasso, Modigliani, Matisse, Jarry. Sławni malarze i pisarze, ich dzieła, muzy i modelki. Ich szaleństwa, skandale i artystyczne prowokacje

 

Brak materiałów.
książek: 1169
Dociekliwy_Kotek | 2012-08-03
Na półkach: Lata 20., lata 30.
Przeczytana: lipiec 2012

Tak się ładnie zapowiadało. Taki wdzięczny temat. Takie możliwości, taki potencjał.
Taki straszny gniot.

Nie uwierzę, jeśli ktoś mi powie, że rodzące się legendy artystów, powstawanie prądów w sztuce, które będą elektryzować kolejne pokolenia, skrajna bieda przemieszana z luksusem i francuski beau monde w połączeniu z kabaretami nie działają na wyobraźnię. Jest to taki temat, tak barwny okres, że wprost nie sposób uwierzyć, że można go koncertowo zniszczyć, zamieniając opowieść o bohemie w coś tak nieudanego.
Przede wszystkim nie mam pojęcia, jak zaklasyfikować tę książkę.
Z całą pewnością nie jest to powieść, a jeśli takie było zamierzenie autora, to najwidoczniej źle odrobił lekcję z literatury współczesnej, bo "chaotycznie" nie znaczy "dobrze" ani tym bardziej "nowocześnie". Jeśli miała to być książka biograficzna, to autor zasługuje na sąd i wyrok bez możliwości apelacji. Rozumiem, że niektóre szczegóły z życia bohaterów mogły się Franckowi nie podobać, ale to nie znaczy, dobrze było pewne rzeczy przemilczeć, zatuszować, umniejszyć albo zręcznie pominąć. Pomijając już kwestię rzetelności, autor w ten sposób nie wystawił sobie najlepszego świadectwa.
Jeśli wreszcie miała to być książka faktograficzna, to autor pozwala sobie na za dużo, zakładając (najczęściej błędnie) że czytelnik będzie na wyrywki znał, na przykład, francuskich pisarzy przełomu wieków i błyskawicznie orientował się, kogo autor ma na myśli, przytaczając kolejną anegdotę, w której nazwisko bohatera znajduje się w ostatnim akapicie.
"Bohema" nie jest zatem powieścią, ani biografią, ani opracowaniem popularnonaukowym, choć prawdopodobnie miała być wszystkim po trochu. Czym jest? Gniotem, niestety.
na osobą krytykę zasługuje styl autora, do granic wytrzymałości irytujący. Posługiwanie się równoważnikami zdań, urywanymi akapitami i przeskakiwanie z tematu na temat nie dodaje książce artystycznego posmaku ani nie oddaje atmosfery tamtych czasów, za to nieskończenie męczy.

Dla kogo zatem jest "Bohema"? Na pewno nie dla tych, którzy dopiero poznają środowisko artystyczne Montparnasse'u, bo w połowie można spokojnie wystrzelić się w kosmos od natłoku postaci, które z niczym się nie kojarzą oraz nie są w żaden sposób przedstawione ani omówione przez autora - choćby po to, żeby wyjaśnić, czym zasłużyły na umieszczenie w książce - co najwyżej można się zniechęcić.
Na pewno nie dla tych, którzy żywo interesują się sztuką z początków XX wieku, bo wartość poznawcza tej książki jest żadna, a krytycznego opracowania z przypisami i wyjaśnieniami próżno szukać.
Na pewno nie dla tych, którzy szukają dobrego czytadła, bo ta cegła nie nadaje się nawet to podpierania drzwi ani podstawki pod kubek z herbatą.
Dla kogo? Dla masochistów, najwidoczniej, a Dana Francka najchętniej wysłałabym na korepetycje do Boya dla wyjaśnienia, że nie trzeba udziwniać formy, żeby bohema na kartach książki nadal pozostała bohemą, oraz do Lisy Appignanesi, żeby nauczył się, jak pisać opracowania naukowe, które będą porywały czytelnika bardziej niż niejedna pseudo-biograficzna pseudo-powieść.

Przy okazji ciekawa jestem, dlaczego miłostki Apollinaire'a, Aragona, Picassa są opisane ze wszystkimi szczegółami, łącznie z przytoczeniem korespondencji, jakby była to najważniejsza część ich życiowego dorobku, ale jakoś lubujący się w śledzeniu romansów autor nabiera wody w usta, kiedy mowa jest o Gertrudzie Stein albo Jeanie Cocteau.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Legendy i opowieści historyczne o Toruniu

Zapewne większość z Was zna lub kojarzy legendy o Krzywej Wieży, o flisaku i żabach, o dzwonie Tuba Dei czy o piernikach. Wszystkie te opowieści, a ta...

zgłoś błąd zgłoś błąd