Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Virginia Woolf. Biografia

Tłumaczenie: Maja Lavergne
Wydawnictwo: Twój Styl
7,33 (70 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
12
8
12
7
28
6
10
5
3
4
2
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Virginia Woolf. Biography
data wydania
ISBN
83-7163-271-1
liczba stron
588
słowa kluczowe
biografia pisarki
język
polski
dodała
Agnieszka

Virginia Woolf jest pierwszą biografią pisarki i pierwszą, która ukazuje się w Polsce. Wydana w roku 1972 - trzydzieści jeden lat po tragicznej śmierci Virginii - od razu stała się dziełem klasycznym i podstawowym punktem odniesienia, a Bell autorytetem w kwestiach dotyczących życia pisarki.

 

Brak materiałów.
książek: 916
vivien | 2011-11-27
Na półkach: Samobójstwo

Udręczona intensywność.

Londyn. Wysoki, ponury dom przy Hyde Park Gate 22. Poddasze zajmuje służba. W pokojach niżej gromadka żywiołowych, rozbieganych dzieci. Surowy (aczkolwiek często użalający się nad samym sobą), brodaty ojciec, czytający książki na głos. Kochająca matka, z poświęceniem sprawująca pieczę nad całym tym zamieszaniem. Wyjazdy na błogie, słoneczne wakacje w Kornwalii. I gdzieś w tym wszystkim mała, roześmiana Virginia - ta sama, która kilkadziesiąt lat później zapisze w dzienniku: "Nie mogę już dłużej stawiać czoła tej grozie".

Od najmłodszych lat towarzyszyła jej śmierć, a pierwsze zetknięcie z nią było chyba tym najstraszniejszym - w 1895 roku, w wieku 49 lat zmarła Julia Stephen, matka Virginii, Vanessy, Thoby'ego i Adriana (oraz trójki dzieci - George'a, Geralda i Stelli - z poprzedniego małżeństwa; Leslie Stephen, teraz wdowiec, z poprzedniego małżeństwa miał córkę, Laurę). Dla trzynastolatki było to zbyt wiele - przeszła pierwsze załamanie nerwowe. Wcześniej uwielbiała pisać, teraz zupełnie straciła na to ochotę - skupiła się na gorączkowym czytaniu wszystkiego, co wpadło jej w ręce. Przy tym była wobec siebie bardzo surowa - winiła się za swą próżność, uważała, że w niczym nie dorównuje siostrze. Obowiązki Julii przejęła Stella, która do końca życia miała być systematycznie dręczona przesadnym umartwianiem się, tragizowaniem i bezustannym domaganiem się uwagi przez Lesliego (zmarła w 1897, 3 miesiące po zamążpójściu). Pośród tych przykrych zawirowań znalazło się miejsce na coś równie złego - George, przyrodni brat Virginii, zaczął molestować ją seksualnie (wiele lat później w jednym z listów pisała, że zaczęło się to tuż po śmierci matki). Vanessa także była krzywdzona, tyle że na młodszą, słabszą siostrę wywarło to nieopisanie większy wpływ.

Po śmierci ojca (teraz Virginia obwiniała się za to, że nie potrafiła zrozumieć jego bólu i że nie starała się spędzać z nim więcej czasu), w 1904, Virginia i Vanessa wynajęły dom w dzielnicy Bloomsbury. Bracia uczyli się na uniwersytetach, gdzie poznali Clive'a Bella (późniejszego męża Vanessy), Saxona Sydneya-Turnera, Lyttona Stracheya, Maynarda Keynesa i wreszcie Leonarda Woolfa. Dalej historia potoczyła się szybko. Przy Gordon Square 46 zaczęto organizować regularne spotkania, podczas których zajmowano się poważnymi dyskusjami o literaturze, ale też żartowano, urządzano małe przedstawienia i popijano alkohol. Jednak szczęście nie potrwało zbyt długo - w 1907 zmarł Thoby. Virginia zniosła to bardzo źle, przeszła kolejne załamanie. Jej umysł coraz bardziej zajmowało pisanie - w tamtym okresie recenzowała dla "Times Literary Supplement", zaczynała też poważnie myśleć o napisaniu powieści. W wieku trzydziestu lat wyszła za adorującego ją od bardzo długiego czasu Woolfa. W pewnym sensie była to dziwna decyzja - przez George'a Virginia zraziła się do mężczyzn, męskość wręcz obrzydzała ją; z drugiej strony była chyba najlepszą, jaką kiedykolwiek podjęła.

Bardzo obawiała się skrytykowania, w swoich dziełach znajdowała same mankamenty. Najbardziej cieszyła ją dobra recenzja - szczególnie z ust męża. To uspokajało ją i upewniało w przekonaniu, że idzie właściwą drogą. Ale gdy powracały jej 'stany' - bóle głowy i kręgosłupa, wstręt do jedzenia, słyszenie głosów, a co najgorsze, niemożność czytania ani pisania - wszystko to przestawało się liczyć. Powoli popadała w coraz większy obłęd i wydaje się, że sama zdawała sobie z tego sprawę. "Nocami mam obsesję mojej beznadziejności, i jeśli wystarczyłoby tylko włączyć światło by uratować moje życie chyba bym tego nie zrobiła" - pisała. Leonard i lekarze radzili sobie z tymi epizodami, zmuszając ją do odpoczynku: wyznaczali godziny, w jakich mogła tworzyć, ograniczali liczbę spotkań i rozrywek towarzyskich. W roku 1913 znalazła się w takim stanie, że chciano skierować ją na przymusowe leczenie w szpitalu. Tej samej nocy wzięła śmiertelną dawkę - 100 g weronalu. Na szczęście udało się ją odratować. Jeszcze wiele miesięcy potem zmagała się z silną depresją, aż do czasu ukończenia (pisała "z jakąś udręczoną intensywnością" - zanotował Leonard) i wydania pierwszej powieści, "The Voyage Out", za którą zebrała pozytywne recenzje, co z pewnością przyczyniło się do jej powrotu do zdrowia. Od tej pory prawie każdą powieść przypłacała kolejnymi załamaniami. Jednak nigdy więcej nie była w tak złym stanie psychicznym, jak wtedy. Nigdy, aż do 28 marca 1941, kiedy to w wieku 59 lat utopiła się w rzece Ouse przy jej domu w Sussex (prawdopodobnie kilka dni wcześniej miała miejsce pierwsza, nieudana próba, po której wróciła przemoczona ze spaceru oznajmiając, że upadła). Zrobiła to, co wydawało jej się "najbardziej odpowiednie".

Naprawdę trudno wymagać od biografii czegoś więcej. Quentin Bell był siostrzeńcem Virginii, mamy więc możliwość spoglądania na wszystko z bliska. Autor starał się przy tym być jak najbardziej obiektywny - jeżeli nawet umyślnie przemycił coś stricte subiektywnego, nie da się tego odczuć. Stworzył obraz Virginii poprzez niezliczone ilości szczegółowo opisanych zdarzeń, poprzez listy, rysunki, zdjęcia i wspomnienia nie tylko jej samej, ale też wielu osób z jej otoczenia. Dzięki temu możemy poznać Virginię dogłębniej niż kiedykolwiek wcześniej, możemy przyjrzeć się jej relacjom z otoczeniem - od rodziny, przez bliżej nieokreślone, czasem bardzo intrygujące związki z niektórymi przyjaciółmi, aż po romanse, w tym najsłynniejszy, z Vitą Sackville-West. Jak oni postrzegali Virginię? Trochę przewrażliwiona, nieco snobistyczna - ale czy można się temu dziwić? Jedno jest pewne (i potwierdza to ta biografia): Virginia Woolf wcale nie była wiecznie smutną, snująca się po domu, zajętą tylko i wyłącznie sobą i swoim pisaniem - lub, ewentualnie, myślami samobójczymi - zjawą z papierosem. Owszem, chwilami cierpiała i to cierpiała bardzo, jednak z tej książki wyłania się obraz kobiety przede wszystkim pogodnej, przyjaznej, potrafiącej śmiać się i rozbawiać innych. Kobiety, której, tak jak żadnej kobiecie w tych czasach, nie było dane się kształcić (wiele razy z żalem i zazdrością opisuje tę niesprawiedliwość), lecz która z biegiem czasu nabrała pewności siebie i była w stanie dyskutować na równi z mężczyznami, która tylko dzięki swojej ciężkiej pracy osiągnęła to, o czym marzyła od dzieciństwa. Kobiety, której największy dar stał się przekleństwem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wilki

Jeśli lubisz lekkie książki, odkrywające przyrodnicze sekrety, o których większość ludzi nie wie, bardzo spodoba Ci się ta książka. Jednak nie jest to...

zgłoś błąd zgłoś błąd