Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 229 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

39,9

Autor:

więcej informacji
seria/cykl wydawniczy: Seria z Miotłą
wydawnictwo: W.A.B.
data wydania: 2008 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-7414-389-9
liczba stron: 216
słowa kluczowe: literatura polska, kobieta
język: polski
typ: papier
4.6 (45 ocen i 4 opinie)
 
Kup książkę
Cena od 25,60 zł
Kup ebooka
Legimi
Cena: 29,90 zł
Kup audiobooka
Audioteka
Cena: 25,90 zł

Bycie kobietą to skomplikowana sprawa. Bohaterka 39,9 ma blisko czterdzieści lat, nieposkładane myśli, zbyt idealnego drugiego męża i wiele nierealistycznych pomysłów na dalsze życie. Jak stworzyć się... Bycie kobietą to skomplikowana sprawa. Bohaterka 39,9 ma blisko czterdzieści lat, nieposkładane myśli, zbyt idealnego drugiego męża i wiele nierealistycznych pomysłów na dalsze życie. Jak stworzyć się na nowo, kiedy rodzinna żydowska trauma daje o sobie znać na każdym kroku, chwile niewiary stają w jawnej sprzeczności z przygotowywaniem na Wielkanoc góry mazurków, a w odnalezieniu sensu nie pomagają ani psychoterapie, ani próby odmładzania się poprzez dietę, SPA czy flirt? Monika Rakusa w swoim niby-dzienniku z niezwykłą szczerością i autoironią opowiada o kobiecie w kryzysie. Odważnie splata własne doświadczenie z fikcją, z przymrużeniem oka wypunktowuje nasze wady narodowe i drobne grzeszki swoich bohaterów. Powieść napisana w gorączce, którą łatwo się zarazić. pokaż więcej.



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce


Opinie czytelników
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 stycznia, 2012

Ostatnio po blogach hula zestawienie dotyczące autorów po których my - blogerzy, sięgnęliśmy pod wpływem pochlebnej recenzji w naszej książkowej blogosferze. Książka Moniki Rakusy trafiła na moje zestawienie "Chcę przeczytać" zanim pojawił się serwis Lubimy czytać.pl. Ona tam była zanim wielu z obecnych książkowych blogerów zaczęła bloga prowadzić. To jedna z pierwszych zapisanych w moim zeszyciku książek do przeczytania. Odczekała swoje, to pewne. A czy warto? Rozdartam. Jak na kobietę przystało. I chciałabym i sama nie wiem ;)

"39,9" to pamiętnik-dziennik. Czterdziestolatki. Pisany po babsku. Czasem z pietyzmem i namaszczeniem, a czasem niemalże na kolanie. Pomiędzy szybkim obiadem a wystawną kolacją. Pomiędzy byciem doskonałą a wredną jędzą. Czasami słodki aż mdli, a czasem gorzki. Nierówna ta książka. Mocno, mocno. Bo są fragmenty, którymi mogłabym wytapetować swoje ściany. A są i takie, po których zwyczajnie przesunęłam wzrok, niemalże z zażenowaniem.

Jednego nie można autorce odmówić. Językowej swady. Pięknie pisze! Bardzo w moim klimacie - dużo udziwnień, neologizmów, zabaw językiem. To zdecydowany i mocny atut "39,9". Bywają rozdziały (wpisy z dziennika), w których Monika Rakusa niemal kpi z polszczyzny - mocnym wstępem jest już pierwszy "rozdział" - napisany na jednym oddechu, bez interpunkcji, zdań. Bardzo ciekawie wychodziły autorce wszelkiej maści wyliczanki. A mistrzostwem jest dla mnie fragment dotyczący wizyty u psychoterapeuty - rozpraszający dźwięk windy został tak fenomenalnie przedstawiony, że aż samą mnie to wkurzyło!

Powieść jest mocno kobieca i ... obawiam się, że tylko kobiety będą potrafiły w pełni ją docenić. A wynikać to będzie tylko z naszej firmowej, rozchwianej kobiecości. Dużo jest fragmentów przy których pokiwamy ze zrozumieniem głową, bądź nawet rozśmiejemy się w głos (wpis pt. "Dzień powodów dla których uprawiałam seks"). Pewnie ja, jako jeszcze nie-długo czterdziestoletnia, nie pojęłam wszystkich niuansów. Ale mimo wszystko polecam. Dwudziesto-, trzydziesto- i więcej- latkom.

No to teraz łyżka dziegciu. Bo różowo niestety do końca nie jest. To debiut. Nie zawsze musi to być wada. W przypadku pani Moniki Rakusy mocno czuć. Ilość wątków, zupełnie niezbieżnych, czasami bezcelowych i niepotrzebnych, nagromadzonych na zaledwie dwustu stronach doprowadza do zagubienia. Z opisu okładkowego nastawiłam się na pamiętnik kobiety w stanie podczterdziestkowym. Tytuł bardzo fajnie to sugerował. Otrzymałam niestety papkę, którą przełknęłam chyba tylko ze względu na małą objętość. Zupełnie niepotrzebny wydał się w moim mniemaniu wątek żydowski. Mocno niespójny z resztą fabuły. Zapowiadało się bardzo fajnie, ale w moim odczuciu autorka zwyczajnie przedobrzyła.

Podsumowując - przyzwoicie, ale bez zachwytów. Parę fajnych fragmentów wyłapanych, nie czuję abym straciła czas czytając "39,9". Potencjał czuć z daleka. Oby został dobrze wykorzystany.

bazgradelko.pl


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 lipca, 2010

Mam bardzo mieszane uczucia po przeczytaniu tej lektury. Z jednej strony bardzo mi się podoba nowoczesny styl pisania autorki, sposób opisywania jej uczuć i przemyśleń, z drugiej, chwilami, książka wydaje mi się nudna. Nie zaciekawił mnie żydowski wątek tej powieści, odnoszę wrażenie, że czegoś w nim brakowało.
Na plus zaliczam jednak ciekawy styl pisania i kilka mądrych myśli, które są mi jakby skądś znajome...


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 sierpnia, 2010

w ogóle mnie nie wciągnęła, przeczytałam bo była krótka. Kilka niezłych zdań, ogólnie kiepsko...


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 lutego, 2011

Ta książka dość długo czekała na przeczytanie. Wybrałam ją dość szybko dzięki kolażowi zdobiącemu okładkę, później jednak przeczytałam notę wydawcy i historia wydała mi się na tyle sztampowa, że postanowiłam odłożyć. Do tego doszły skojarzenia tytułu, z dość popularnym polskim serialem ,,39 i pół''. Nie byłam jego oddaną fanką, więc odłożyłam z powrotem na półkę.
Podczas ostatniej wizyty w bibliotece natknęłam się jednak na tę pozycję, a utwierdzona po blogowych zachwytach serią z miotłą, wzięłam ze sobą. I nie pożałowałam. Nie kierujcie się oceną, bo jest mało obiektywna, dla mnie bowiem szczytem pamiętnikowych możliwości jest 3,5. Nie przepadam, bowiem za tym gatunkiem literackim. Pani Monika Ratusa przekonała mnie jednak do siebie. Tym bardziej, że jest to jej debiut literacki. Bardzo udany i dojrzały. Autorka podczas pisania tych zapisków zmierza się z samą sobą. Z swoim ciałem, które zaczyna podlegać upływowi czasu. Zerka w lustro, a przy okazji w siebie. Przelewając uczucia na kartki pamiętniku, prowadzi samodzielną terapie. Jej celem jest odnalezienie autentyzmu, który został jej odebrany już w dzieciństwie.
Sama przyznaję bowiem:
,,Kiedy skrzywił mi się kręgosłup, byłam Pawlikowską-Jasnorzewską, kiedy okazało się, że mam nieproporcjonalnie długie nogi usłyszałam o nogach Marleny Dietrich.
Próbowałam pisać wiersze- porównywano mnie z Tuwimem, przy okazji pierwszych próbek prozy dowiedziałam się o Romain Garym.''
Próbuje scalić fragmenty własnej biografii, nadać im sens. Pamiętnik ten zabiera ogromną ilość autoironii, a zarazem jest wołaniem przesiąkniętego lękiem i bólem umysłu.
Bohaterka stosuję na kartkach tej książki ciekawy stylistycznie zabieg polifonii. Pisze o sobie na przemian w pierwszej i trzeciej osobie. Pomaga jej to w zaakceptowaniu prawdziwej, często nieporadnej 40-stolatki, w która się przeistacza. Jest to zresztą próba akceptacji upływu czasu oraz zmian, na które nie ma wpływu. Aby dotrzeć do sedna, autorka analizuje dokładnie zdarzenia i wspomnienia, wraca do czasów dzieciństwa, młodości. Dokładnie studiuje każdy aspekt i wydaje wyrok. Rozlicza się.
Dość ważnym problem jest tu zrozumienie swojego żydowskiego pochodzenia. Odkrycie swojej tożsamości związanej z tym faktem i ustosunkowaniem się do tego. Bohaterka nie traktuję jednak swojej narodowości, jako misji do spełnienia. Nie mianuję się narodem wybranym. Dla niej jest to pewna wartość, ale bardziej uniwersalna niż niszowa.
„Dla mnie bycie Żydem to bycie inteligentem. (…) Bycie Żydem to moja ucieczka przed pustką blokowisk i tożsamością córki inwalidki, bez ojca. Dla mnie bycie Żydem to wielki świat, który wykradam. To także świat wielkich wartości, pod które się podszywam”.

Lektura,, 39, 9'' jest zdecydowanie literaturą kobiecą i osobistą, ale również zachęca do uniwersalnych przemyśleń nad życiem i roli jaką w nim pełnimy. Jest to także terapia, pomagająca likwidować lęk przed zmianami. Jej skutki są o wiele silniejsze, niż środki farmakologiczne. Trafia bowiem w rany niezaszyte i nadal krwawiące po mimo próby ich demaskowania. Leczy poprzez zderzenie z samym sobą i pogodzeniem się z prawdziwym ja.
Książka została napisana cierpkim, niezbyt skomplikowanym językiem. Czytając ją zaprzyjaźniłam się z panią Moniką. Polubiłam jej słabości. Czułam się, jak na spotkaniu z dawno nie widzianą przyjaciółką. Różnica wieku, nie była dla mnie przeszkodzą. Autentyzm i szczerość to główne wartości tej książki.

Jeśli, więc macie ochotę wybrać się na dwu godzinną kawę i poznać pewną dość interesującą 40latkę, to ta pozycja z cała pewnością dla was:)


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: kwiecień, 2009

Na półkach: Przeczytane, 2011
Przeczytana: 19 października, 2011

Na półkach: Przeczytane, 2011
Przeczytana: 28 października, 2011

Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 lipca, 2011

Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 czerwca, 2011