Długie pożegnanie

Tłumaczenie: Beata Długajczyk
Cykl: Philip Marlowe (tom 6)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
7,25 (390 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
32
9
50
8
80
7
113
6
68
5
37
4
7
3
1
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Long Good-Bye
data wydania
ISBN
9788324586424
liczba stron
374
język
polski
dodała
dona

Philip Marlowe, kierując się odruchem solidarności, pomaga pijanemu Terry'emu Lennoksowi pozostawionemu na ulicy przez żonę i od razu znajduje się w centrum wydarzeń: żona Lennoksa zostaje zamordowana, pisarz alkoholik popełnia samobójstwo, Lennox ucieka do Meksyku, a policja brutalnie dobiera się do Marlowe'a. Akcja powieści ze strony na stronę nabiera tempa, a zagadki komplikują się,aż do...

Philip Marlowe, kierując się odruchem solidarności, pomaga pijanemu Terry'emu Lennoksowi pozostawionemu na ulicy przez żonę i od razu znajduje się w centrum wydarzeń: żona Lennoksa zostaje zamordowana, pisarz alkoholik popełnia samobójstwo, Lennox ucieka do Meksyku, a policja brutalnie dobiera się do Marlowe'a. Akcja powieści ze strony na stronę nabiera tempa, a zagadki komplikują się,aż do klarownego i zaskakującego rozwiązania.

 

źródło opisu: http://www.najlepszyprezent.pl/

źródło okładki: http://www.najlepszyprezent.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 93
Poczytajnia | 2017-10-23
Na półkach: Przeczytane

O przyjaźni, zbrodni i paru innych sprawach…

Co takiego było w Terrym Lennoxie, że Philip Marlowe nie zostawił go pijanego na ulicy? Na pewno mógł być każdym, począwszy od gangstera, a na zblazowanym bogaczu skończywszy. Na pierwszy rzut oka był więc zwyczajnym facetem, który wypił za dużo, i który może przynieść kłopoty, a w najlepszym wypadku po prostu nie podziękować za pomoc. Właściwie odpowiedzi na pytanie postawione na początku należy poszukiwać nie w Terrym Lennoxie, lecz w Philipie Marlowe’ie. Być może nasz uczciwy detektyw uznał, że jeśli pomoże Terry’emu, to świat choć odrobinę stanie się lepszy?

Czy był to początek pięknej przyjaźni niczym w „Casablance”? Nie do końca. Lennox przyniósł Marlowe’owi raczej kłopoty, ale przecież to w końcu jego specjalność, tak jak specjalnością kryminału jest zbrodnia i trup. Zostaje więc zamordowana żona Lennoxa, a on jest głównym podejrzanym. Do kogo zgłasza się po pomoc? Oczywiście do Marlowe’a. Detektyw, mówiąc oględnie, jest w dość niekomfortowej sytuacji, pomaga Lennoxowi, ale dość specyficzna to pomoc. Literacko wypada znakomicie. Pokazuje jak radzi sobie detektyw, który na pierwszym miejscu stawia sprawiedliwość. W każdym razie zdawałoby się, że Lennox tak jak szybko się w życiu Marlowe’a pojawił, równie szybko się z niego ulotnił.

Jeden delikwent się ulotnił, ale życie, zwłaszcza powieściowe, nie znosi próżni i Marlowe natyka się na kolejną postać, która przysporzy mu ponownie tylko kłopotów. Będzie to pisarz z problemem alkoholowym. Jak widać w „Długim pożegnaniu” nasz detektyw z Los Angeles ma szczęście (nieszczęście?) do pijaków. Problem alkoholowy literata utrudnia mu pracę nad nową powieścią, której nie może skończyć. A może to nie alkoholizm jest problemem, lecz powód dla którego pisarz pije? W każdym razie w pewnym momencie z pewnych powodów Marlowe nie jest w stanie tego dociec.

Właściwe przypadki Marlowe’a w „Długim pożegnaniu” czasem mogą wydawać się gorzko-śmieszne, ale jest to powieść, która wymyka się trochę ramom kryminału i staje się powieścią przez duże P. Morderstwa w niej występujące sprawiają wrażenie tylko dodatków do opowieści o samotności, zdeprawowanym mieście i paru innych problemach.

„Długie pożegnanie” powstawało w trudnym dla Chandlera okresie, naznaczonym chorobą ukochanej żony. Nie mogło więc pozostać to bez znaczenia dla powieści. Jest to książka chyba najbardziej przesycona pesymizmem. Wprowadzając postaci dwóch pijaków (choć w kontekście całości określenie to do Terry’ego nie do końca pasuje), Chandler sprawił, że jednym z problemów poruszonych w powieści, jest problem alkoholizmu, który najpełniej wybrzmiewa w postaci pisarza. Zdania, które wypowiada, to gotowe sentencje na temat alkoholu i alkoholizmu. Natomiast z faktu, że jest pisarzem wynikają kolejne refleksje, tym razem na temat fachu pisarskiego.

Ponadto Chandler znakomicie uchwycił specyfikę środowiska bogaczy. Zważywszy na fakt, że był przecież pisarzem, który bywał w podobnym otoczeniu, można wysnuć wniosek, że odtworzył tę specyfikę wiarygodnie.

„Długie pożegnanie” oczywiście polecam, a mnie nie pozostaje teraz nic innego, jak sięgnąć po ekranizację Altmana.

Ewelina Dyda

Blog:
http://poczytajnia.wordpress.com/

Facebook:
https://www.facebook.com/recenzjeliterackie

Instagram:
https://instagram.com/poczytajnia/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Promyczek

No cóż.... książka rozwaliła mnie na kawałeczki. Szybko się ją czyta, miażdży serce czytelnika. Od pierwszej strony da się pokochać główną bohaterkę....

zgłoś błąd zgłoś błąd