Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Długie pożegnanie

Tłumaczenie: Beata Długajczyk
Cykl: Philip Marlowe (tom 6)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
7,3 (356 ocen i 22 opinie) Zobacz oceny
10
32
9
49
8
66
7
107
6
62
5
31
4
7
3
1
2
1
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Long Good-Bye
data wydania
ISBN
9788324586424
liczba stron
374
język
polski
dodała
dona

Inne wydania

Philip Marlowe, kierując się odruchem solidarności, pomaga pijanemu Terry'emu Lennoksowi pozostawionemu na ulicy przez żonę i od razu znajduje się w centrum wydarzeń: żona Lennoksa zostaje zamordowana, pisarz alkoholik popełnia samobójstwo, Lennox ucieka do Meksyku, a policja brutalnie dobiera się do Marlowe'a. Akcja powieści ze strony na stronę nabiera tempa, a zagadki komplikują się,aż do...

Philip Marlowe, kierując się odruchem solidarności, pomaga pijanemu Terry'emu Lennoksowi pozostawionemu na ulicy przez żonę i od razu znajduje się w centrum wydarzeń: żona Lennoksa zostaje zamordowana, pisarz alkoholik popełnia samobójstwo, Lennox ucieka do Meksyku, a policja brutalnie dobiera się do Marlowe'a. Akcja powieści ze strony na stronę nabiera tempa, a zagadki komplikują się,aż do klarownego i zaskakującego rozwiązania.

 

źródło opisu: http://www.najlepszyprezent.pl/

źródło okładki: http://www.najlepszyprezent.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1130)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1145
Stworek_vel_Oka | 2014-02-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 lutego 2014

Panie Chandler - brawo!
Zdecydowanie najlepsza historia Marlowa, którą do tej pory przeczytałam.
Tym razem ćma i pszczoła. Z tego co zauważam, zawsze jakiś owad musi zostać opisany, choć to przecież narracja twardego, cynicznego faceta.
Lejące się strumieniami gimlety, papierosy przeżuwane, gniecione, palone, deptanie. Nabijana fajka. Piękne kobiety, dużo forsy. Tak zręcznie opisane, że znów krztusiłam się dymem, siedziałam na kanapie w rezydencji, zazdrościłam luksusów i babskiej urody.
"Żegnać się, to jakby trochę umierać" - powiedziałeś Marlowku.
Po tej historii stanowczo dla mnie nie umarłeś :)

książek: 2951
Meowth | 2016-12-15
Przeczytana: 15 grudnia 2016

Pewne rzeczy są u Chandlera normą i pojawiają się we wszystkich jego powieściach o Philipie Marlowe: cyniczni, często skorumpowani gliniarze; bogaci, wpływowi dranie; faceci od tłuczenia głównego bohatera i faceci od dawania tym pierwszym zleceń; alkohol i nikotyna oraz, a raczej przede wszystkim, piękne kobiety, u których uroda i czar rzadko idą w parze z uczciwością. No i rozmowy, bo często to one popychają u Chandlera akcję, która polega bardziej na kojarzeniu faktów niż fabularnych fajerwerkach - mistrzostwo niedopowiedzeń, aluzji i ironii.

Nie inaczej jest i w tej powieści. Ale to nie razi. Niech się to powtarza, byle było na takim poziomie jak w "Długim pożegnaniu"! Ileż tu zawiłości, ileż starej, dobrej detektywistycznej roboty, ile mroku, brudu i goryczy...

Już nikt tak nie pisze. Już nie ma takich autorów. Już nie ma takich detektywów. Już nikt nie strzela nikomu w głowę z małego pistoletu gdzieś w meksykańskim nigdzie. Nikt nie pisze ostatnich listów ani nie żegna się...

książek: 2288
onika | 2012-05-24

Świetny kryminał, choć czasami przemyślenia Marlowe'a i niektóre dialogi są nazbyt teatralne.

książek: 2691
geokuba | 2014-08-17
Przeczytana: 16 sierpnia 2014

Filip Marlowe, lat 42, prywatny detektyw poznaje przypadkiem Terry’ego Lennoxa. Facet jest napity w trzy ognie, a na dodatek żona go wyrzuciła z samochodu i zostawiła na środku ulicy. Lennox wygląda biednie, ale sympatycznie, więc Marlowe lituje się nad nim, zabiera go do domu i daje mu dach nad głową na kilka dni. Potem ich drogi się rozstają, ale po jakimś czasie Marlowe znowuż znajduje Lennoxa zapijaczonego na środku ulicy i historia się powtarza. Marlowe pomaga mu się podnieść, ale tym razem facet na tyle się zbiera, że wraca do niego bogata żonka, a z detektywem chodzi sobie od czasu do czasu na przyjacielskiego drinka. Za trzecim razem jest inaczej; pewnej nocy Lennox staje u drzwi Marlowe’a i oświadcza, że zabił żonę i żeby ten pomógł mu go zawieźć na lotnisko, z którego ucieknie do Meksyku. I zaczyna się dziać.
Wszystkie poprzednie książki Chandlera to były fajerwerki; olśniewały, zdumiewały, zachwycały – biłem brawo, bo to była przednia zabawa. Ta książka jest inna....

książek: 2129
Elenaj | 2012-01-15
Na półkach: Przeczytane, Kryminały

Klasyka najwyższego lotu.Dzisiejsze kryminały są tylko bladym odbiciem dzieł Chandlera.
Odkąd pierwszy raz zetknęłam się z jego twórczością,mam słabość do takich pokręconych,z gruntu uczciwych i miękkich jak wosk w środku, twardzieli ,jakim jest bohater powieści.
Detektyw Philip Marlowe jest jak pies myśliwski-kiedy złapie trop, nic go nie powstrzyma,ani "grube ryby",którym przeszkadza,ani "manto" spuszczone przez czarne charaktery,ani demoniczne,klejące się do niego kobiety.
Zawsze kiedy czytam Chandlera mam wrażenie,że jest nadymione w pokoju.

książek: 447
Holmes | 2010-09-01
Na półkach: Przeczytane

Klasyka absolutna. Wzór z Sèvres czarnego kryminału.

W przedostatniej ukończonej przez Chandlera powieści Marlowe jest bardziej zmęczony, mniej cyniczny i zaskakująco bardziej sentymentalny, co jednak absolutnie nie odbiera jego postaci „twardości”. Jego przyjaźń z Lennoxem jest przyjaźnią męską, szorstką, nie do końca racjonalną, a dociekanie prawdy jest ofiarą jej składaną.

W jednej ze scen detektyw przygotowuje śniadanie dla dwóch osób, po czym - po chwili - połowę wyrzuca. „Tyle przynajmniej mogłem zrobić”, mówi. Nie oczekujcie od niego więcej. Stara się tylko zachowywać przyzwoicie, nawet jeśli nikt nie płaci mu 50$ dziennie plus wydatki.

książek: 439
Wookie309 | 2014-05-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 maja 2014

Philip Marlowe główny bohater Chandlera jest typem detektywa, którego można szukać jak igły w stogu siana. Ma swoją etykę, jest uczciwy i szczery do bólu. Do tego ten cięty język. Wujek cięta riposta. Najlepszy kryminał jaki czytałem, mało kryminału w kryminale, więcej o ludziach i ich postawach życiowych.

książek: 69
J_Xavier_B | 2014-02-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: październik 2006

(notka o wrażeniach z lektury pochodzi z 2006 roku)
Niezwykle wciągający i zawiły kryminał ukazujący społeczny bałagan w Kaliforni lat 50-tych ubiegłego wieku. A w centrum zdarzeń, niesamowity Philip Marlowe, bohater-zagadka, z jednej strony cynik z ironią idący przez świat, z drugiej romantyk porządkujący świat według swoich zasad, niekoniecznie zgodnych z prawem ;). Odważny, nieraz mocno uszczypliwy, czy nawet prowokujący los, mający jednak w sobie złotą szlachetność, która świetnie kontrastuje z charakterkami opryszków z jakimi owy bohater Chandlera nieustannie się zmaga :]. Już po tej jednej powieści można wyczuć, że pewne cechy osobowości Marlowe'a znajdziemy w kultowym bohaterze z prozy Cobena - Myronie Bolitarze ;). Cieszę się, że literatura kryminalna ma tak bogato zarysowane postacie prywatnych detektywów, bo ich zmagania z przestępczym światem naprawdę stanowią nie lada rozrywkę dla czytelnika :).

Wracając jeszcze do samej powieści "Długie pożegnanie", to muszę...

książek: 747
Dominik | 2013-10-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 października 2013

Jest to zdecydowanie najdłuższa i najbardziej rozbudowana książka z cyklu którego bohaterem jest prywatny detektyw Philip Marlowe. Intryga jest zagmatwana i z zaskakującym zakończeniem, choć pierwszoosobowa narracja pozwala jeszcze przed wielkim finałem domyślać się rozwiązania. Przez powieść przewija się wiele postaci drugoplanowych których rola czasem jest epizodyczna a czasem wręcz kluczowa.
Moim zdaniem jednak coś nie do końca zagrało jak powinno. Przeczytałem już prawie wszystkie książki których bohaterem jest Philip Marlowe (pozostały mi jeszcze „Tajemnice Poodle Springs”) i właśnie ta wciągnęła mnie najmniej. Długi, powoli rozwijający się wstęp, który wprowadza główną zagadkę odrobinę mnie zniechęcił do dalszej lektury. W książkach Chandlera najbardziej ceniłem szybko rozwijającą się akcję i specyficzny rodzaj humoru który sprawiał, że te powieści czytało się z uśmiechem na ustach, a tym razem tego zabrakło. Podsumowując, jeżeli ktoś poszukuje dobrego klasycznego kryminału w...

książek: 347
Michał Stanek | 2017-05-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Intryga kryminalna chyba w żadnej powieści Chandlera nie jest najważniejszym ani najmocniejszym elementem. Chandlera kocha się coś innego - za jedyny w swoim rodzaju klimat, będący koktajlem pesymistycznej wizji świata, dość rozpaczliwego w gruncie rzeczy idealizmu Marlowe'a, oraz skrywającej ten romantyczny z ducha idealizm gryzącej ironii, zwłaszcza w jedynych w swoim rodzaju dialogach. W Długim pożegnaniu, ostatniej wielkiej powieści Chandlera, intryga jest pretekstowa chyba w jeszcze większym stopniu niż we wcześniejszych jego tekstach. Za to najgłębsze jest osamotnienie Philipa Marlowe'a, a wątek przyjaźni z Lennoxem jeszcze bardziej je podkreśla. Powieść najbardziej przesiąknięta egzystencjalnym pesymizmem a najmniej kryminalna, jest w dorobku mistrza gatunku jego dziełem najlepszym.

Blog recenzencki: www.zaokladkiplotem.pl

zobacz kolejne z 1120 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Znak kryminał 300x500
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Pięć książek, których autorom udało się zaskoczyć czytelnika

Twist – oto święty Graal twórców kryminałów. Myślę, że połowa z nas dałaby sobie rękę uciąć (no może nie rękę, bo przydaje się do pisania, ale stopę) za udany, mocny twist. Taki, który zostawi czytelnika z szeroko otwartymi ze zdziwienia ustami i mętlikiem w głowie. Bo czegoś takiego czytelnik od nas oczekuje.  


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd