Na końcu tęczy

Tłumaczenie: Joanna Grabarek
Wydawnictwo: Świat Książki
7,66 (1301 ocen i 216 opinii) Zobacz oceny
10
183
9
224
8
307
7
293
6
191
5
70
4
18
3
11
2
2
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
When Rainbows End
data wydania
ISBN
8373919635
liczba stron
478
słowa kluczowe
powieść irlandzka
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Marta

UWAGA! Książka wydana została również pt.: "Love, Rosie". Choć losy Rosie i Alexa ułożyły się inaczej, przez kilkadziesiąt lat nie stracili kontaktu, nie zdając sobie sprawy, że z każdym rokiem ich więź staje się silniejsza... Zabawnie i pomysłowo opowiedziane dzieje wielkiej przyjaźni i miłości pary dublińczyków, od czasu gdy oboje mieli po siedem lat. Potem on wyjechał studiować do Bostonu...

UWAGA! Książka wydana została również pt.: "Love, Rosie".

Choć losy Rosie i Alexa ułożyły się inaczej, przez kilkadziesiąt lat nie stracili kontaktu, nie zdając sobie sprawy, że z każdym rokiem ich więź staje się silniejsza... Zabawnie i pomysłowo opowiedziane dzieje wielkiej przyjaźni i miłości pary dublińczyków, od czasu gdy oboje mieli po siedem lat. Potem on wyjechał studiować do Bostonu i ożenił się, a ona została nastoletnią mamą.

 

źródło opisu: Wydawca

źródło okładki: Wydawca

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 767
Leśny_ludek | 2011-10-14
Na półkach: 2011, Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 14 października 2011

Z Cecelią Ahern do tej pory miałam do czynienia dwa razy: podczas czytania P.S. Kocham Cię (świetna książka!) i Gdybyś mnie teraz zobaczył (dobra). Jako, że obie mi się podobały postanowiłam sięgnąć po więcej jej książek. Miałam to zrobić na wakacjach, bo to lekkie książki, w sam raz na plażę, jednak jakoś się tak złożyło, że nie miałam takiej możliwości.

Kiedy w końcu opuściłam bibliotekę z jej książką, zabrałam się za czytanie i sprawdziłam liczbę stron nieco się zdziwiłam. Niemal 500 stron, a nie powiedziałabym po wyglądzie, taka niepozorna książeczka ;)
Wprawdzie nie wpadłam w panikę, ale przeszło mi przez myśl, że będę ją czytać znacznie dłużej niż myślałam. Nonsens! Kiedy zaczęłam ani się obejrzałam i 100 stron było już za mną, a ja nie mogłam się od niej oderwać. Niesamowite!

Jak pisałam wyżej wystarczyło mi jedno zdanie z opisu (pomijając te dwa pierwsze, których do opisu zaliczyć raczej nie można), by wiedzieć o co mniej więcej chodzi i z zaciekawieniem zacząć czytanie. Spodziewałam się typowej historii o dwójce nastolatków, nieszczęśliwej miłości, może coś w stylu Romea i Julii?
Zaskoczenie wyjrzało zza kartek i palnęło mnie w twarz już po pierwszych stronach. Początkowo myślałam, że to tylko taki zabieg i że książka będzie pisana normalnie. Po kilku kolejnych stronach przewertowałam książkę i okazało się, że będzie tak do końca książki. Co mnie tak zaskoczyło? Forma książki- jest to powieść epistolarna, czyli pisana w formie listów. W Na końcu tęczy są to głównie listy Alexa i Rosie, ale też kartki, pocztówki, liściki, e-maile, zaproszenia, rozmowy na czatach. I nie tylko ich, kilku innych bohaterów także wypowiada się na kartach tej powieści.

Początkowo wydało mi się to słodkie, bo czytałam "korespondencję" dwóch dzieciaków nie zaznajomionych jeszcze dobrze z ortografią. Później kiedy uświadomiłam sobie, że to nie jest żaden wstęp uznałam, że to świetny pomysł. Oprócz Cierpień młodego Wertera, po których mam traumę nie czytałam jeszcze książki w takiej formie i pomyślałam sobie, że miło jest czytać romansidło choć formą wybiegające poza schemat.

Powieść nabrała smaczku dzięki temu, że w pewien sposób pozwoliła mi lepiej wejść w życie bohaterów, "podglądałam" ich rozmowy, czułam się jak główna bohaterka. Ponadto nie ma opisu bohaterów, więc wyobraźnia może zaszaleć do woli, można przypisać im wygląd zewnętrzny na podstawie ich charakterów, a nie odwrotnie. No i to w jakiś sposób lepiej pozwala wczuć się w rolę bohatera.

Wcześniej pisałam o "typowej historii o nieszczęśliwej miłości" i "romansidle". Jeśli ktoś używa tych określeń w odniesieniu do książki Ahern jest dla niej krzywdzący. Owszem ja tak myślałam na początku, ale teraz mam całkiem odmienne zdanie. To na pewno nie jest typowa powieść, już sama jej forma nam o tym mówi. Gdyby to było romansidło podejrzewam happy end gdzieś w okolicach 300 stron. Na końcu tęczy nie jest również przygnębiającą książką. Na pewno są momenty smutne, ale są też bardzo zabawne. Jest to powieść pełna humoru i ciepła.

O czym zatem jest ta książka? O życiu. O dwojgu ludzi, zagubionych, którzy zostali rzuceni przez los na dwa krańce świata i nie mogą odnaleźć drogi do siebie. O szukaniu szczęścia, sensu życia, o dorastaniu, dojrzewaniu. O miłości, rozpaczy, rozczarowaniu, sile przyjaźni i trudnych wyborach.

Jedynym minusem powieści Ahern może być to, że fabuła jest nieco przewidywalna i może trochę niecierpliwić czytelnika ta ciągła rozłąka głównych bohaterów. Mnie to nie przeszkadzało, bo rozumiałam decyzje Rosie. Nie do końca się z nimi zgadzałam, ale ona miała inny charakter i potrafiłam ją zrozumieć. Natomiast nie niecierpliwiłam się, ponieważ tak wciągnęłam się w książkę, że nie miałam na to czasu (a pochłonęłam ją w dwa dni).

Na końcu tęczy to lekka, pełna humoru, ciepła i miłości powieść, którą czyta się błyskawicznie. Polecam ją przede wszystkim wielbicielom tego typu książek, ale też nie odradzam nikomu. Może akurat się spodoba?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jerzy Dziewulski o polskiej policji

Czytało się to tak jak się Go słucha jak coś opowiada czyli …..SZYBKO  Dynamicznie, energicznie i z emocjami prawie tak jak profesora Bartosze...

zgłoś błąd zgłoś błąd