Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,31 (353 ocen i 25 opinii) Zobacz oceny
10
16
9
25
8
47
7
83
6
78
5
56
4
14
3
20
2
7
1
7
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Эльфийский Клинок
data wydania
ISBN
8373371346
liczba stron
484
język
polski
dodała
Małgorzata

Wydawać by się mogło, że wraz z postawieniem ostatniej kropki we „Władcy Pierścieni” zostały zatrzaśnięte wrota do niezwykłej krainy hobbitów, orków, goblinów, krasnoludów i żaden Śmiertelny nigdy już tam nie dotrze. Nik Pierumow potrafił jednakże odnaleźć koniec nici wiodącej do kruchego, czarownego Śródziemia. Nie jest łatwo się w nim poruszać; każdy niewłaściwy krok grozi utratą owej...

Wydawać by się mogło, że wraz z postawieniem ostatniej kropki we „Władcy Pierścieni” zostały zatrzaśnięte wrota do niezwykłej krainy hobbitów, orków, goblinów, krasnoludów i żaden Śmiertelny nigdy już tam nie dotrze.
Nik Pierumow potrafił jednakże odnaleźć koniec nici wiodącej do kruchego, czarownego Śródziemia. Nie jest łatwo się w nim poruszać; każdy niewłaściwy krok grozi utratą owej przewodniczki, każde źle użyte słowo może zniszczyć panującą tu magię. Autor „Pierścienia Mroku” dokonał tego, co wydawało się niemożliwe: świat Tolkiena ukazał wszystkie swoje barwy, odkrył też wiele osobliwości.
Po Śródziemiu wędruje trójka niespokojnych duchów – hobbit i dwa krasnoludy. Nie są zwyczajnymi poszukiwaczami przygód. Oni już wiedzą, że Zło, które uważano za pokonane, odrodziło się, a jego niszczycielska Moc wzrasta. Podejmują więc heroiczną walkę, by je unicestwić, zanim stanie się wszechpotężne i Mrok pokona Światłość.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 398
Dusiołek | 2013-02-07

"Ostrze elfów" Nika Pierumowa to książka, którą bardzo trudno ocenić.
Z pewnością nie ułatwia sprawy wysoko postawiona poprzeczka - czytelnik, zachęcony opisem z tylnej okładki, oczekuje dzieła na miarę samego Tolkiena. Opis ten bowiem sugeruje, że Pierumow odnalazł "koniec nici wiodącej do czarownego Śródziemia", że na nowo tchnął życie w tak dobrze nam znane postacie poczciwych hobbitów, tajemniczych elfów, hardych krasnoludów i mężnych ludzi... Czy aby na pewno jednak mu się to udało? Sądząc po lekturze "Ostrza elfów", nie bardzo.
Zapewne moim podstawowym błędem było, już przeze mnie wspomniane, nastawienie na epicką historię, nie ustępującą kunsztem Tolkienowi. Tymczasem okazuje się, że u Pierumowa nie wszystko wygląda tak pięknie. Akcja - która rozgrywa się po części w znanych nam z "Władcy Pierścieni" miejscach, takich jak Fangorn czy Isengard, ale także na nowych ziemiach, chociażby Arnoru - jest wyjątkowo nużąca i nieciekawa. Właściwie jedynymi przygodami, jakie spotykają bohaterów, są nieustające potyczki z czającymi się za każdym krzaczkiem, każdą gałązką wstrętnymi zbójami-wieśniakami, przy czym - ciekawa historia! - nie muszą się oni niczego obawiać, bowiem hobbit Folko, nasz główny bohater, obdarzony jest jakimś cudownym wewnętrznym okiem, ostrzegającym go co i rusz przed niebezpieczeństwem. Źródła owej wewnętrznej mocy nie zna nawet sam Folko, ale to przecież nie szkodzi, ważne jest, że zawsze w porę zdąży uprzedzić swoich przyjaciół - dwóch krasnoludów - o ataku, dzięki czemu wychodzą cało z każdej potyczki. W wolnych chwilach zbierają także informacje o budzącym się w różnych miejscach Śródziemia pradawnym Mroku.
Muszę, po prostu muszę zatrzymać się jeszcze chwilkę przy Folku. Nie ma nic gorszego niż książka z całkowicie mdłym i pozbawionym charakteru głównym bohaterem, a takim jest, według mnie, Folko. Brnąc przez "Ostrze elfów" nie mogłam się pozbyć wrażenia, że gdyby Torin zabrał ze sobą w podróż nie hobbita, ale na przykład ciepłą kluskę, to wyszłoby na to samo. Jedyne, czego się dowiedziałam o głównym bohaterze przez 500 stron książki, to że: ciągle czuje się upokorzony i zawstydzony, że po policzkach ściekają mu łzy, chociaż bardzo stara się je powstrzymać, że pociąga nosem, bo czuje się nierozumiany i niepotrzebny, że jeśli zrobi coś dobrze, to jego kompani (!) głaszczą go po głowie z uznaniem... Przepraszam, to jest dziecko czy dorosły mężczyzna? Nie wiem nawet, jak wygląda Folko, ale wiem za to, że kryje twarz w dłoniach i chlipie. Świetnie. Ostrzegam, że jeśli ktoś nastawia się na bohatera, do którego szybko się przywiąże i którego losy będzie śledził z zainteresowaniem do końca, to się rozczaruje, bowiem Folko nie ma w sobie absolutnie NIC ze swoich wzbudzających sympatię Tolienowskich rodaków. Na szczęście sytuację ratują dwaj nieodłączni towarzysze nieszczęsnego hobbita-kluski, krasnoludowie Torin i Malec, którym Pierumow zdołał nadać więcej charakteru i życia.
Styl pisania książki także jest wyjątkowo męczący, być może jestem bardzo marudna i wybredna, ale naprawdę nie sądzę, aby wciskanie po kilka razy na stronę przymiotnika "czcigodny" było konieczne. "Witaj, czcigodny krasnoludzie, powiedział czcigodny hobbit, zasiadając obok czcigodnego elfa"... Tak samo działają na nerwy kwiatki - wprawdzie nieczęste, ale jednak się zdarzały - w stylu "Fajnie się maszerowało z krasnoludami", a już szczególnym hitem jest nazwanie hobbitów "niewysoczkami". Nie twierdzę jednak, że "Ostrze elfów" jest książką całkowicie niewartą uwagi. Ma także zalety: Pierumow doskonale opisuje ziemie Śródziemia, które Tolkien przedstawił nam jedynie pokrótce; opisy te są barwne, doskonale pozwalają wczuć się w klimat magicznych krain. Doskonale wychodzi mu także opis Morii i podziemnych cudów kransoludzkiego królestwa - przyznaję, że jest to jedyny fragment książki, który naprawdę mnie wciągnął i który czytałam z przyjemnością.

Swoją niepochlebną w większości opinię zakończę bardzo pozytywnym akcentem, mianowicie: jeśli kogoś, jak i mnie, bardzo męczyła lektura "Ostrza elfów" i zraził się do całej trylogii, to śpieszę zapewnić, że druga część jest o niebo lepsza. Akcja nabiera rozpędu już od pierwszych stron "Czarnej włóczni", pojawi się także mnóstwo nowych krain i plemion, których kreacja wyszła Pierumowowi naprawdę świetnie, i chociaż jestem dopiero w połowie, to już wiem, że "Czarna włócznia" dostanie ocenę o wiele, wiele wyższą. Warto się przemęczyć przez pierwszy tom dla późniejszej przyjemności czytania. :)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czerń i purpura

Co to była za książka! Tyle skrajnych emocji. Woja-miłość, śmierć-próba ratowania innych, strach-odwaga, słabość-determinacja, lęk-nadzieja, dobro-zł...

zgłoś błąd zgłoś błąd