Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Czyste nieczyste

Tłumaczenie: Katarzyna Bartkiewicz
Seria: Nowy Kanon
Wydawnictwo: W.A.B.
5,66 (286 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
13
8
23
7
55
6
79
5
49
4
18
3
26
2
6
1
13
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Le pur et l'impur
data wydania
ISBN
9788374145954
liczba stron
160
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Agnieszka

Colette uważała Czyste nieczyste za swoją najlepszą książkę. Przyznawała, że odsłania w niej swoje własne przeżycia i fascynacje, uważała ją niemal za autobiografię. Przechadzkę po erotycznym podziemiu, którego mapę nasza przewodniczka znała na pamięć, zaczynamy w mroku i rozmarzeniu popularnej palarni opium, a im głębiej schodzimy, tym więcej spotykamy niezapomnianych mężczyzn i - zwłaszcza -...

Colette uważała Czyste nieczyste za swoją najlepszą książkę. Przyznawała, że odsłania w niej swoje własne przeżycia i fascynacje, uważała ją niemal za autobiografię. Przechadzkę po erotycznym podziemiu, którego mapę nasza przewodniczka znała na pamięć, zaczynamy w mroku i rozmarzeniu popularnej palarni opium, a im głębiej schodzimy, tym więcej spotykamy niezapomnianych mężczyzn i - zwłaszcza - kobiet, których losy na zawsze odmieniła moc namiętności. Proza nie tylko szczera, ale i poetycka. Czyste nieczyste to w historii literatury najbardziej subtelne rozliczenie z różnorodnością doświadczeń seksualnych oraz nieobliczalną i nieprzewidywalną naturą miłości. Słowem wstępnym powieść opatrzy profesor Maria Janion.

 

źródło opisu: www.wab.com.pl

źródło okładki: www.wab.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (719)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1590
Chassefierre | 2012-06-25
Przeczytana: 25 czerwca 2012

Colette igra z czytelnikiem, poruszając tematy w swym sednie nieśmiertelne, a nie - jak chcieliby niektórzy - banalne i mocno przestarzałe.

Za pomocą niesamowitej, śpiewnej, plastycznej narracji; za pomocą obrazów, niedokończonych zdań Colette otwiera przed nami świat przełomu wieków, świat ludzi, którzy poszukują, którzy nie są do końca... uformowani. ,,Tego, czego mi brak, nie można znaleźć, szukając.'', powiada w pewnym momencie Chevaliere.

Proza Colette w tym wypadku jest naprawdę mocno melancholijna - ile cierpienia, niewysłowionego smutku i złości wobec odrzucenia (nie tylko cielesności, co - natury, a więc czegoś, co znajduje się zdecydowanie głębiej, tworząc trzon kobiecości) pojawia się, gdy Damien wypowiada słowa: ,,Pani, kobietą? Czy chciałaby pani...''
Sidonie-Gabrielle doskonale wie, o czym pisze - w jej książce dominującym tematem nie są (przynajmniej w moim odczuciu), jak twierdzi wstęp, relacje homoseksualne ujmowane z punktu widzenia ideologii feminizmu;...

książek: 544

Tę ksiażkę kupiłam zupełnym przypadkiem i nie moge napisać, że żałuję, ale napisać, że jestem zachwycona też nie mogę.
Początek - męczący, jakiś taki... trudny, ciężki, sytuacja, w której znajduje się czytelnik taka "zadymiona", mało klarowna, ale ... kiedy przełożymy to na czas i miejsce powieści oraz epokę autorki, to cóż się dziwić, przecież jesteśmy w epoce spleenu, narkotycznych wizji i rewolucji artystycznej.
Odwaga pisania przez kobietę ówczesnej epoki, pisania o wynaturzeniach seksualnych - wrecz brawurowa, ale jakaś ta powiesć poucinana, pourywana. Laik rzekłby taka sobie. Może mam inną wrażliwość niż Colette, może nie jestem sfeminizowana na tyle, zeby do konca ogarnąć klimat tej powieści. Doceniam pięknie zbudowane myśli, typu: "Słuchanie to czynność, która zdecydowanie postarza twarz, osłabia mieśnie szyi i usztywnia powieki, ponieważ każe oczom wpatrywać się nieruchowo w mówiącego...Jest to rodzaj wyuzdanego studium...Albowiem chodzi nei tylko o słuchanie, trzeba...

książek: 73
Rita | 2013-09-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 15 września 2013

Zacznę bez ogródek - ta książka to pomyłka. No ludzie, może nie jestem AŻ taką intelektualistką, ale w tym przypadku nie zrozumiałam nic. Albo prawie nic.

Jakim cudem "Czyste nieczyste" znalazły się w serii zwanej "Nowy kanon"? Przecież już po kilku akapitach, nawet najmniej uważny czytelnik, dojdzie do wniosku, że książka jest równie aktualna co "Legenda o św. Aleksym". Nie obrażając Aleksego oczywiście.
Może sto lat temu pisarstwo takie robiło wrażenie, dzisiaj ... chyba tylko na zaprzysięgłych fanach autorki.

Ale żeby tylko to... Nie, nie, anachronizm nie jest jej największym grzechem. Bo przecież, gdyby rzecz była przynajmniej interesująca, to mogłaby posłużyć za historyczne źródło, świadectwo czasów. Czytamy i dowiadujemy się o ... no właśnie, o czym? Wydaje mi się, że celem autorki było ukazanie relacji damsko-męskich i damsko-damskich na początku XX w. Zamysł słuszny i mający niewątpliwy potencjał. Niestety, efekt tragiczny.

"O czym oni pieprzą". Ta myśl kołatała mi się...

książek: 452
Dąbrówka | 2011-01-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 stycznia 2011

Rozumiem, że to ważna książka, że pisarka ważna, że wstęp Marii Janion, ale mnie Colette nie uwiodła. Być może dlatego, że mam męża:> Utwór "Czyste, nieczyste" w czasach, kiedy został napisany stanowił zapewne swego rodzaju przewrót i mógł zachwycać lub odwrotnie, bulwersować. Niestety, obecnie powieść zdezaktualizowała się i, co rzadko mi się zdarza podczas czytania, naprawdę momentami bardzo się nudziłam. A szkoda, bo czekałam dość długo, aby tę książkę przeczytać.

książek: 170
LoboBathory | 2016-05-31
Na półkach: Powieści, Queer, Przeczytane
Przeczytana: 29 maja 2016

Przygody Klaudyny bardziej do mnie przemawiały. Zabrakło mi tej ironii, która znamionowała wcześniejsze powieści Colette. Trudno mi zresztą traktować Czyste, nieczyste jak powieść. Wydaje się, że to raczej rodzaj seksualnej auto-antropologii, coś jak eseje Pata Califii współcześnie. I w przeciwieństwie do Klaudyny, Czyste, nieczyste chyba się zestarzało. Archaiczny sposób myślenia o płciowości i seksualności nie wnosi wiele do współczesnych doświadczeń z tego zakresu, co najwyżej informuje o historycznym kontekście, co też jest wartością, przecież potrzebujemy świadomości, że nie wzięliśmy się znikąd, ale jesteśmy częścią większej całości, że ludzie przed nami, tacy jak my, żyli po swojemu, kochali po swojemu, byli szczęśliwi po swojemu. Colette opowiada o queerowej kulturze swoich czasów z poczuciem intymności, jakiego nie ma w Klaudynach. Podglądanie buduarów sprzyja raczej wytworzeniu atmosfery voyeryzmu, ale Colette udaje się tego uniknąć. To nie tyle podglądanie, co...

książek: 448
Jo_Ann | 2016-08-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 sierpnia 2016

Egzaltowane opowiastki o życiu erotycznym w międzywojniu, pełne napuszonych zdań o miłości i seksie, z których nic nie wynika, a niejednokrotnie ocierają się o banał lub tani paradoks. Może kiedyś było to odważne i odkrywcze, jednak z dzisiejszego punktu widzenia stereotypy i archaiczność rażą czytelnika. Trudno jest wywnioskować, o czym tak naprawdę Colette chciała napisać, co sądzi o obserwowanych sytuacjach, najpierw ocenia, potem mówi coś zupełnie innego. Przypomina plotkarską paplaninę starszej damy po przejściach, w której słuchacz się gubi, bo porządek wspomnień i aktorzy wydarzeń mieszają się mówiącej, a poza tym ucieka ona w rozległe dygresje. Fascynujący dla autorki ludzie wydali mi się puści, banalni i śmieszni, niemający nic istotnego do opowiedzenia na temat rzeczy, w których ponoć są ekspertami (jak np. "Damien").
Gwiazdki daję za wgląd (mglisty) w obyczaje epoki i zamknięte pokoje bohemy oraz kilka interesujących wątków (panie z Llagllois, Renee Vivien), o których...

książek: 599
artdeco92 | 2016-02-24
Na półkach: 2016, Przeczytane
Przeczytana: 23 lutego 2016

Uwielbiam, że Colette za każdym razem mnie zachwyca swoją inteligencją i stylem, ale nie od razu. Jej przemyślenia dotykają najczulszych i często najmniej widocznych aspektów, trzeba się wczytać, żeby w pełni zrozumieć sens, choć to chyba niemożliwe, musielibyśmy żyć w jej czasach i bardzo, bardzo pilnie obserwować.

książek: 141
Jednooki | 2016-04-12
Na półkach: 2016, Przeczytane
Przeczytana: 12 kwietnia 2016

Pierwsza połowa lektury jest naprawdę wciągająca - choć głównie przez styl i warsztat jaki prezentuje autorka. Niestety, w miarę lektury, jej przemyślenia i filozofia stają się na przemian coraz bardziej miałkie i chaotyczne. To co z początku było traktatem o zmysłowości (i według zamysłu autorki, takie miało być do końca) zmienia się w krótkie opisy życia wybranych znajomych Colette, okraszonych podniosłymi hasłami fascynacji, zazdrości, tolerancji, niezrozumienia itd., w niczym nie nawiązujących do próby uchwycenia ludzkiej zmysłowości z początku utworu.
Ogólnie jednak polecam - książka jest na tyle krótka, że się ją kończy zanim zaczyna nudzić.

książek: 177
Ewa Tw | 2016-03-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 marca 2016

Nareszcie. Skończyłam czytać tę książkę. To była męka.
Możliwe, że kiedyś mogła być przełomowa. Ale ta cała teatralność, gdzie postacie wchodzą jak na scenę i są oglądane z góry do dołu, ze środka na zewnątrz- okropne. I infantylne. Jak u koleżanki na herbatce, co już obgadałyśmy wszystkich znajomych i zastanawiamy się komu by tu dalej obsmarować tył, przy czym czując się coraz lepiej, z poczuciem jakie to jesteśmy przebiegłe i spostrzegawcze. A fe. Czysto-nieczyste, więc byle jakie.

książek: 505
Karkam | 2012-12-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 grudnia 2012

Lata 20. i 30. XX wieku to epoka niespokojna, przesycona atmosferą przewrotów społecznych i politycznych. Pierwsza wojna światowa nie tylko zmieniła układ państw w Europie, ale przyniosła przede wszystkim zmiany w ludzkich umysłach. W tej sytuacji wiele zyskały kobiety, a fenomen emancypacji objął nie tylko zmiany w garderobie czy palenie papierosów. Kobiety zyskały prawo wyborcze, podejmowały pracę zawodową, osiągały sukcesy w dziedzinie nauki, interesowały się sportami i prowadziły automobile. Coraz częściej słychać było żądania, aby kobiety wróciły do domu, a niektóre państwa, jak Francja i Belgia wprowadziły kasy wyrównawcze dodatków rodzinnych, tak aby mężczyźni mogli zapewnić byt całej rodzinie.

Niezależność finansowa sprawiła, że kobiety przestały kryć się ze swoimi skłonnościami seksualnymi i otwarcie mówiły o miłości, także pomiędzy sobą. W 1904 roku Bernard S. Talemy w jednym ze swoich esejów określił kobietę homoseksualną, jako naśladowczynię mężczyzny, która uprawia...

zobacz kolejne z 709 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd