Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,39 (743 ocen i 102 opinie) Zobacz oceny
10
34
9
55
8
87
7
203
6
159
5
113
4
35
3
32
2
17
1
8
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-11-11791-4
liczba stron
528
słowa kluczowe
fantastyka, magdalena kozak
język
polski
dodała
Miranda

Fiolet... Czym jest? Wiesz? Nie wiesz nic! Odwiedź Zakazaną Strefę. Zobacz piekło, które spadło z nieba. Zwyciężaj lub giń. Warszawa przemieniona w koszmar. Siły specjalne walczące na granicy ryzyka. Spadochroniarze ścigający śmierć. Ratownicy w oparach cyjanowodoru. Mafia szarpiąca padlinę miasta. Fanatycy zabójczego reality show. Każdego dnia tracisz przyjaciół. Każdego dnia zyskujesz...

Fiolet... Czym jest? Wiesz? Nie wiesz nic!
Odwiedź Zakazaną Strefę.
Zobacz piekło, które spadło z nieba.
Zwyciężaj lub giń.

Warszawa przemieniona w koszmar.
Siły specjalne walczące na granicy ryzyka.
Spadochroniarze ścigający śmierć.
Ratownicy w oparach cyjanowodoru.
Mafia szarpiąca padlinę miasta.
Fanatycy zabójczego reality show.

Każdego dnia tracisz przyjaciół.
Każdego dnia zyskujesz wrogów.

Wskaż zwycięzcę, odbierz nagrodę.
Przekonaj się, czym jest Fioletowy, Zakazany Świat.
I pamiętaj... HCN zabija!

 

źródło opisu: Agencja Wydawcza Runa, 2010; Dom Wydawniczy Bellona, 2010

źródło okładki: http://runa.pl ; http://ksiegarnia.bellona.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 152
Linoskoczek | 2014-12-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 grudnia 2014

Powietrze – pasja i trucizna.
Dlatego, bo „Fiolet” opowiada o spadochroniarzach i przekraczaniu przez nich granicy dopuszczalnego ryzyka. Uniesieniu jakie daje lot. Konsekwencją jest śmierć.
Oraz o zatruciu powietrza przez roślinę zrodzoną z nasion przybywających z przestrzeni kosmicznej. Wyrastają z nich ogromne Fiołki wydzielające cyjanowodór.

Widać, że kiedy Autorka pisała swą książkę, jeszcze niezbyt popularny stawał się ekstremalny sport tych ryzykantów, co używają skrzydeł do: lotu? swobodnego spadania?, dzięki to którym skrzydłom pędzą trochę mniej jak kamienie, choć oczywiście wciąż spadają. O tym nie ma nic, a takie skrzydła wydatnie ułatwiłyby utrzymanie kierunku, co dla opowieści snutej przez Magdalenę Kozak ma niebagatelne znaczenie.

Niespecjalnie wiele mamy też o samym Fiołku, choć dostaniemy kilka scen z nim w tle, ale fabuła to raczej przyglądanie się środowisku ryzykantów w niecodziennej sytuacji, kiedy ich przymus przekraczania granic służy czemuś więcej niżeli tylko tym bardzo ryzykownym skłonnościom. Nieco podobne obrazy znajdziemy w kinie fantastycznym kiedy np. sama inwazja obcych jest dla realizatorów mniej frapująca niż ukazanie dramatu czy to osobistego, czy społecznego.

Przyznam, że dla mnie nie.
Ja wolę, kiedy podczas takich fantastycznych widowisk zdaje się relację z tego, jak przebiegają zmagania z nieprzyjacielem, zatem z większą radością obejrzę sobie nawet „Dzień Niepodległości” niż „Wojnę Światów” z Tomem Cruisem, i nie tylko dlatego, że to dzieło akurat z tym aktorem, albo jeśli rzecz dotyczy potworów to „Godzillę” niżeli „Projekt Monster”.
Ale to, rzecz jasna, kwestia gustu. Jeden lubi flaczki a drugi rybaczki.

„Fiolet” oczywiście ukazuje tło, szczególnie z początku tego pominąć się nie da, później jednak fabuła skupia się na samej grupie skoczków, ich motywacjach, demonach, napięciach w grupie. Oddane są one nieźle, ale jakoś bez szczególnego iskrzenia. Te relacje, choć ukazane, za bardzo nie przemawiają.
Dlaczego?
Autorka próbuje oddać ekstremalne przeżycia związane ze skokami. To widać w sposobie opisów lotu za zarodkiem z kosmosu.
A jednak nie wciąga.
Z jakiegoś powodu nie drżałem, nie krzyczałem w myślach: to niepotrzebne ryzyko, ktoś może zginąć! Było mi przykro, jak ginął, ale nie nazwałbym jednak swych odczuć wstrząsającym przeżyciem.
Może jestem zimnym gadem?
A może to bohaterowie zostali za mało rozbudowani? Wydają się zbyt jednoznaczni. Niby popiją, niby mają historię, ale głównie to smęcą na kanapie, marząc o tym, czego dostać nie mogą. Przydałoby się kilka bardziej osobistych wtrętów, by lepiej zapadli w pamięć, by się z nimi trak zżyć, by zagrożenie, które ich dotyka, prawdziwie zajmowało, a ich przemiana naprawdę robiła wstrząsające wrażenie.

Bo prawie tak się dzieje.
Na początku.
Jest bardzo blisko, by z bohaterami się zżyć. Po rozkwicie Fiołka ginie znaczna część populacji Warszawy. W tym fragmencie towarzyszymy dwóm postaciom, to: emerytowany policjant i student medycyny. Prawie jest tak, jak trzeba. Prawie nie czuć różnicy. Tu emocje są niemal wyczuwalne. Naprawdę jesteśmy blisko.
A później już nie.
Czyli zaangażowanie czytelnika w lekturę cokolwiek niewystarczające.

A co mi się podoba i uznaję za dobrze pokazane?
Sam pomysł Fiołka. Taka trująca roślina z kosmosu, to rzecz nietypowa, upaja.
Poza tym rozkwit kwiatka, który ukazany świetnie z doskonale opisanymi efektami dźwiękowymi, wizualnymi też. Zresztą jeśli chodzi o scenografię, to Autorka radzi sobie bardzo dobrze. Choć samemu Fiołkowi przesadnej wagi nie poświęca, on to takie tło.
Jakby tu przedstawić to, o co mi idzie?
Niech będzie to analogia więźnia po opuszczeniu Shawshank, który przedstawia wieloletni pobyt jako rozwój duchowy, bo muzyki słuchał i czytał książki, poza tym skorzystał zdrowotnie bo przebywał na świeżym powietrzu, uprawiając pole, no i piwko sobie na dachu popił w gorący dzień, a przede wszystkim poznał ciekawych ludzi z niebanalnymi życiorysami. Za to aspektowi murów, krat i karceru w opowieści nie poświęca szczególnej uwagi, choć to on najpełniej opisuje więzienie i kondycję skazanego przez ileś tam lat.
Ale jak kto lubi.
Akurat ten aspekt nie wpływa na ocenę.

To ile gwiazdek dam?
Przedstawione tło robi wrażenie. Skoki wydają się bardzo wiarygodne, a że trucie Róży (czyli zarodnika) mogłoby oglądać w opisany sposób, wierzę. Co prawda dziwię się, że nie próbuje się podawania automatycznego. Żaden zespół inżynierów, naukowców, domorosłych Edisonów nad tym nie pracuje.
Utyskiwania na nasze realia też jakoś przekonujące.
Ale pojawiają się pewne naciągnięcia związane z wyścigiem w krainie fioletu. Nie do końca przekonuje mnie ta scena, kiedy nagle zaczyna brakować strażników i pojawiają się tłumy hien. A przecież strefa miała być dobrze chroniona?
No i bohaterowie nie angażują przesadnie. Śmierć przez to nie tak przejmująca jak powinna.
Siedem gwiazdek.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Duża dziewczynka

Bardzo ciekawa książka, wciągała mnie bardziej niż poprzednie, bo tamte były typowo o miłości, a ta jest inna. Bardzo szkoda było mi Wiktorii, która o...

zgłoś błąd zgłoś błąd