Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Gra Endera

Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Cykl: Saga Endera (tom 1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
8,04 (8866 ocen i 695 opinii) Zobacz oceny
10
1 368
9
2 236
8
2 380
7
1 824
6
671
5
244
4
71
3
49
2
11
1
12
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Ender's Game
data wydania
ISBN
9788376482514
liczba stron
328
język
polski
dodał
zbr

Wobec śmiertelnego zagrożenia nadciągającego z kosmosu Ziemia przygotowuje swoją broń ostatniej nadziei. Jest nią chłopiec, w którym odkryto zalążki niezwykłego geniuszu wojskowego. Czas nagli, a przyszłość dwóch cywilizacji spoczywa w rękach dziecka...

 

źródło opisu: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2009

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

Brak materiałów.
książek: 194
karpatkadobra | 2016-01-14
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 13 stycznia 2016

,,Gra Endera" Orsona Scotta z początku wydawała mi się dziwną książką. Ni stąd , ni zowąd nagle była mowa o jakiś ,,robalach" , z którymi ludzkość toczyła już wojnę , a ,mianowicie ba! szykowała się na trzecią Inwazję! Trochę przez pierwsze kilkadziesiąt stron zupełnie byłem zbity z tropu, tak jakbym nie wiedział o co chodzi w tej pozycji sci - fi !. Skąd pomysł by nagle 6 - latek miał brać udział w wojskowym szkoleniu, być absolwentem jednej z prestiżowych wojskowych szkół bojowych i sam później stać się ,,generałem Ziemii" w bitwie przeciwko dziwnym i co tu mówić śmiesznie brzmiącym obcym - ,,Robalom". Nie powiem, ale dziwnie naprawdę dziwnie czytało mi się pierwsze 50 , 60 stron , a może i więcej. I jeszcze ten pomysł z Jakimś czytnikiem czy sensorem, który Ender Wiggin miał mieć rzekomo w głowie. Powoli książka ta zaczęła mi się podobać z strony na stronę, nawet bym to ujął, że bardziej jak ,,grom z jasnego nieba" - tak odwróciły się moje waśnie z ,,Grą Endera" - jak jej nie lubiłem - tak teraz nie mogłem dosłownie oderwać od niej wzroku. Ender Wiggin miał 6 lat gdy został przydzielony przez pułkownika Graffa do elitarnej szkoły wojskowej. Sensor, czy też czujnik, który miał w głowie (chyba w głowie) miał służyć władzom szkoły i wyższym Instancjom do obserwacji Endera. Podejrzewałem, że dzieciaka tego jako przyszłego kadeta szkoły bojowej obserwowano już od początku życia, odkąd mógł rozumieć świat, bo już wcześniej próbowali i z rodzeństwem Endera: z Peterem i Valentine - chcieli z nich zrobić dowódców Armii, która w przyszłości miała się zmierzyć z ,,Robalami" i ocalić Ziemię. No cóż, starania Graffa i MF nie wypaliły. Valentine i Peter nie okazali się kandydatami na ,,zbawicieli" ludzkości. Pozostał im Ender, który jako 3- cie dziecko nie miał łatwo, ale władze Szkoły Bojowej i najwyżsi Rangą Generałowie w tym Graff nie tracili nadziei , bo twierdzili , że w rodzinie Wigginów coś jest, płynie ta przysłowiowa ,,błękitna" krew dzięki, której Ender okaże się właściwym kandydatem. ,,Gra Endera" dała się polubić. Mamy do czynienia z sytuacją, w której to dzieci przejmują rolę dorosłych, są wrzucani wprost w wir zdarzeń, są Oficerami , pułkownikami, Generałami itp. Mają własne Armie i o dziwo sami stają się Nauczycielami - szkolą następne przyszłe młode pokolenia. Ender początkowo nie może w Szkole Bojowej znaleźć miejsca, nie może wygrzebać z jej murów ,,swojego ja". Lecz gdy poznał się na ludziach, zdobył kilka przyjaźni w tym początkowo wrogiego Alai i Petrę, oraz samolubnego Groszka. Ender zasłużył sobie na zaufanie innych, ale sam też nie wiedział komu zaufać, a najbardziej wątpliwy był w stosunku do płk. Graffa, który trochę jednak oszukiwał Endera - nie mówił mu wszystkiego, w tym że był stale obserwowany już nawet od dzieciństwa bo Graff wiedział, że na 100% będzie przyjęty w przyszłości do Szkoły Bojowej. Pułkownik nie chciał też wyjawić Enderowi prawdy o Szkole i Robalach, w tym o tym dlaczego mimo starań i świetnych wyników Endera w grach jego Armii Smoka, stale się mu przeszkadza i celowo podwyższa poziom trudności - mam tu na myśli wzrastające liczby gier, które wykańczały team Endera - tak jakby celowo chciano go wykończyć i spowodować do Szkoły niechęć. ,,Gra Endera" to Sci fi nietypowe na wiele sposobów. Po pierwsze mamy tu tajemniczych Obcych ,,Robali", którzy koniec końców nie okazali się tacy tajemniczy. Orson Scott fajnie rozpisał czytelnikowi kim są ci obcy. ,,Robale" to tak naprawdę rzeczywiście....robale! tylko, że to istoty wysoce inteligentne wyglądem przypominające owady, potrafiące porozumiewać się telepatycznie, stąd trudności ludzkości w poznaniu Historii Robali, bo całe ich wspomnienia były zachowane w Ich świadomości. Nie było po nich nic zostawione w postaci źródeł materialnych. Po drugie mamy tu ansible: technologię szybszą od światła, mogącą przekazywać ogrom informacji z jednego na drugi koniec galaktyki w ułamku sekundy. Po trzecie mamy tu Petera i Valentine - rodzeństwo Endera, które postanowiło się pobawić z ludzkością w Ciuciu Babkę i ponaśladować wymyślonych rewolucyjnych ideologów : Demostenesa i Locke'go. Po czwarte dziwne zakończenie w ,,Grze Endera" , które skłania czytelnika do sięgnięcia po następny tom: a mianowicie Zwycięstwo Armii Endera nad ,,Robalami" nie dała chłopcu spokoju. Ender jakby targany poczuciem winy za śmierć ,,Robali" postanowił wziąć jajo z czymś w rodzaju królowej ,,Robali" i znaleźć dla niej miejsce we wszechświecie. Ender pisał historię umarłych .

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Moje dziecko nie chce jeść

Wspaniała lektura dla każdego, kto ma styczność z dziećmi, nie tylko rodziców! Przede wszystkim dla polskich pediatrów, którzy nakręcają spiralę terro...

zgłoś błąd zgłoś błąd