Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ania na uniwersytecie

Cykl: Ania z Zielonego Wzgórza (tom 3)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,23 (7780 ocen i 248 opinii) Zobacz oceny
10
694
9
1 019
8
1 243
7
2 717
6
1 072
5
783
4
99
3
130
2
4
1
19
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-08-04149-9
liczba stron
296
słowa kluczowe
miłość, szkoła, przyjaźń
język
polski
dodała
dona

Inne wydania

Po dwóch latach pracy w szkole przed Anią otwiera się perspektywa studiów uniwersyteckich. Towarzyszymy jej teraz w życiu studenckim w Redmond. Radość Ani z wyjazdu do Redmondu przyćmiewa myśl o rozstaniu z najbliższymi. Bohaterka pociesza się faktem, że razem z nią pierwsze kroki na uniwersytecie będą stawiali: Priscilla, Karol i... Gilbert Pierwsze doświadczenia literackie i... miłość - oto...

Po dwóch latach pracy w szkole przed Anią otwiera się perspektywa studiów uniwersyteckich. Towarzyszymy jej teraz w życiu studenckim w Redmond. Radość Ani z wyjazdu do Redmondu przyćmiewa myśl o rozstaniu z najbliższymi. Bohaterka pociesza się faktem, że razem z nią pierwsze kroki na uniwersytecie będą stawiali: Priscilla, Karol i... Gilbert Pierwsze doświadczenia literackie i... miłość - oto co wypełnia czas niezwykle pilnej studentki. Zawieranie nowych znajomości, współzawodnictwo w egzaminach i walka o stypendium Thorburna będą najważniejszymi wydarzeniami pierwszego roku studiów.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2357
Adrianna__ | 2014-02-26
Na półkach: Rok 2014
Przeczytana: 25 lutego 2014

Nim się obejrzałam doszłam do trzeciego tomu o Ani Shirley. Nasza Ania nie jest już ani małą dziewczynką, która co chwila popada w kłopoty ani też nie jest podlotkiem, który próbuje wspaniałymi ideałami zjednać swoich uczniów. Nie. Zdecydowanie to nie jest ta sama Ania, którą miałam przyjemność poznać w dwóch pierwszych tomach. Ta jest bardziej dojrzała, jednak dalej uwielbiająca marzyć i będąca niepoprawną romantyczką. Shirley jedzie na uniwersytet zdobyć wykształcenie wyższe, jako pierwsza kobieta z Avonlea. Jest przerażona, ale jednocześnie podekscytowana. Nie jedzie zresztą sama. Towarzyszy jej towarzysz dziecięcych zabaw, który w szkole nazwał ją ‘Marchewką’, tak dobrze odgadujecie jest to Gilbert Blythe oraz Karol Sloane, do którego Ania czuje wyłącznie współczucie.
Na szczęście razem z Anią zaczyna studia również jej dobra przyjaciółka Priscilla Grant, dzięki czemu dziewczyna nie czuje się tak samotna. Już pierwszego dnia koleżanki poznają Philippe Gordon, która była dość irytującą postacią. Była po prostu taka jak mała Ania, z tym, że wieku dwudziestu lat i to było dość irytujące. Panna Shirley traktowała ją raczej, jako bezbronnego kociaka, który nie jest wstanie nikogo skrzywdzić. Głównym zmartwieniem Phil (bo tak prosiła, żeby ją nazywać) jest to, kto ma zostać jej mężem. Czy ma to być przystojny Alec, który jest nie tylko przystojny, ale również wspaniale wychowany i nie ma żadnych wad, czy też może skierować swe serce do Alonza, którego imię kompletnie nie pociąga Phil. Mimo wszystko panna Gordon to dobra dziewczyna i wspaniała przyjaciółka, ale trochę próżna.
Nasza Ania jest już w takim wieku, że pora najwyższa myśleć o małżeństwie. Podczas całego czytania tego tomu, Shirley dostaje kilka propozycji małżeństwa, ale żadna z nich nie jest tak romantyczna jak rudowłosa gąska by chciała. Życie brutalnie weryfikuje wyobrażenie o życiu, głównej bohaterki, bo dość często spotykają ją rozczarowania. Jednak Ania nie traci radości, którą czerpie żyjąc. Nie odłącznym elementem jej życia w Redmond jest, Giblert. Wie, że nie może do Ani mówić wszystkiego otwarcie, bo to może ją tylko spłoszyć, więc pozostaje jej idealnym towarzyszem takim, jakim był, gdy byli dziećmi. Jednak do czasu. Blythe w końcu wyjawia swoje uczucia, ale zostaje brutalnie odprawiony, a przyjaźń między tym dwojgiem zostaje zerwana i każdy z nich idzie w swoją stroną, ale czy aby na pewno?
W życiu Ani w końcu pojawia się ten jedyny, wymarzony i idealny. Taki, jaki był w jej wyobraźni, gdy rozmawiały o tym z Dianą mając po kilkanaście lat. Roy Gardner jest z pewnością ideałem. Przystojny, szarmancki, zasypujący swoją ukochaną codziennie kwiatami. Dbający o ty by niczego jej nie brakowało. Shriley jest przekonana, że go kocha, ale czy tak jest? Czy zakochujemy się od razu w swoich ideałach? Czy szukamy kogoś, kto ma wady, za które właśnie go kochamy?
Pobyt na studiach uczy Anię życia i tego, że miłość może przyjść po cichutku, jak szelest wiatru w jesienny dzień. Że miłość może się pojawić nieśmiało jak pierwsze promyki słońca w zimowy dzień. Miłość przychodzi niespodziewanie i czasem po prostu nie towarzyszą jej żadne wzniosłe i górnolotne uniesienia.
Ania również odwiedza dom swoich rodziców, którzy odeszli, gdy miała ona trzy miesiące. Miejsce gdzie przyszła na świat jest dokładnie takie jak sobie wyobrażała. Obecna właścicielka, podarowała Annie listy, które jej rodzice pisali do siebie podczas swojego krótkiego małżeństwa. W tym momencie rodzice Ani stali się dla niej istotami żywymi, a nie tylko mglistym wspomnieniem przekazywanym z ust do ust. Ania przestała się czuć jak sierota i odnalazła wewnętrzny spokój.
Ania, jako pierwsza kobieta z Avonlea wraca z uniwersytetu z tytułem licencjata nauk humanistycznych. Jest z tego dumna, a cała jej rodzina również. Zdruzgotana odkryciem swojego serca stara się nie dać niczego po sobie poznać i nie cierpieć. Śmierć ponownie puka do progów Avonlea tym razem nie po najlepszą przyjaciółkę panny Shirley, ale po kogoś, kto dla Ani jest najważniejszą osobą w życiu.
Kolejny raz płakałam przy tej książce. Zresztą jak przy dwóch poprzednich. Ania ma w sobie to coś, co pociąga za nią człowieka i mimo, że czytałam to już około kilkunastu razy dalej z wypiekami na twarzy czekam na rozwój wydarzeń, mimo, że dobrze go znam. Och, Aniu, co ty ze mną robisz.

„Dla mnie życie jest kielichem prawdziwej rozkoszy, który od czasu do czasu podnosi się do ust. Na dnie kielicha znajduje się gorycz, której każdy człowiek musi skosztować. Ja osobiście z całą świadomością wychylam ten kielich, choć wiem, że ta gorycz mnie nie ominie.” ~ Ania na uniwersytecie, Lucy Maud Montgomery, Kraków 2009, s. 61.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pierścień ognia

No i mam dylemat. Książka wciąga jak spacer po bagnach. Tak mocno, że można zostać na przystanku z książką w reku i przegapić swój autobus (co mi się...

zgłoś błąd zgłoś błąd