Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zielone drzwi

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,89 (2025 ocen i 252 opinie) Zobacz oceny
10
150
9
185
8
310
7
638
6
375
5
242
4
47
3
55
2
10
1
13
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-08-04458-2
liczba stron
350
słowa kluczowe
grochola, zielone drzwi
język
polski
dodała
Agnieszka

W pełen uroku i poczucia humoru sposób autorka opowiada o swoim życiu – od momentu narodzin po dzień dzisiejszy. Autorka wspomina rodzinę, czasy szkolne, domy rodzinne, ukochane zwierzaki, dziecięce niespełnione marzenie – spełnione po latach, swoją pierwszą powieść, młodzieńcze przyjaźnie, różnorodne prace, od pomocy cukiernika przez salową do pracownicy biura matrymonialnego oświadczyny,...

W pełen uroku i poczucia humoru sposób autorka opowiada o swoim życiu – od momentu narodzin po dzień dzisiejszy.

Autorka wspomina rodzinę, czasy szkolne, domy rodzinne, ukochane zwierzaki, dziecięce niespełnione marzenie – spełnione po latach, swoją pierwszą powieść, młodzieńcze przyjaźnie, różnorodne prace, od pomocy cukiernika przez salową do pracownicy biura matrymonialnego oświadczyny, podróż do Libii, narodziny ukochanej córki, koniec małżeństwa, zmagania z chorobą nowotworową, budowę pierwszego domu, a w końcu literacką przygodę, która trwa do dziś…

A wszystko to ukryte jest za tytułowymi Zielonymi Drzwiami, jednymi z wielu…

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 863
Mini | 2010-07-14
Przeczytana: 14 lipca 2010

Pochłonęłam tę książkę w jeden poranek. Po trudnej nocy potrzebowałam czegoś na odprężenie. Z jednej strony - trafiłam dobrze, z drugiej - jak kulą w płot.
Po przejściu przez tytułowe "zielone drzwi" spotykamy się najpierw z małą Kasią, która w dowodzie ma Ania, ale sama zdaje się o tym nie pamiętać. ;) Kasia była w szkole łobuzem, podobnie jak większość jej klasy. Przy opisach psikusów, nauczycieli ciągle parskałam śmiechem. To było tym, czego potrzebowałam, sama pozbawiona możliwości pełnej integracji z klasą.
Lecz później Kasiątko zaczęło poważnieć, uparło się, że chce zostać pisarką. Żeby zostać pisarką, koniecznie wydawało jej się zostać najpierw lekarką. Z braku możliwości dostania punktów za pochodzenie, podjęła pracę jako salowa w szpitalu, co również było punktowane. Ta część książki przepełniona jest cierpieniem i śmiercią, zdawałoby się, że jedynie Kasia (i jej koleżanka) traktują chorych i umierających jak ludzi, a nie kolejne ciało, na którym stawia się krzyżyk. Opisuje kilkoro z zapewne wielu osób, które na tym oddziale pożegnały się ze światem. Dostrzega ich indywidualne cechy, bliskich, patrzących, jak ich dzieci, małżonkowie, rodzice odchodzą.
W podobnym tonie, jednakże teraz pełnym własnego bólu, zapisana jest część poświęcona jej chorobie. Chora na raka pisarka opisuje swoje zmagania z (zdawałoby się - nieuleczalną) chorobą. Krok po kroku, terapia po terapii udało jej się przezwyciężyć nowotwór, nic to, że ukochany, dla którego zostawiła męża, odszedł w siną dal i jakoś nagle przestał kochać.
Nieraz cierpiała biedę, marzła, nie miała co jeść, ale nie poddała się, otoczona przyjaciółmi. Wybudowała dom, czy raczej domek, na przekór rozsądkowi i ludziom, którzy pukali się w czoło, napisała pierwszą powieść i tak aż do dnia dzisiejszego. Zdradza też, ile z niej samej ma książkowa Judyta.
Czytając, usilnie starałam się panować nad sobą, ale rozdziały o walce z rakiem rozłożyły mnie zupełnie. Poddałam się przy "A kuku!" i rozkleiłam całkiem. Może dlatego, że nowotwór w ostatnich czasach czyni spustoszenia wokół mnie. Czytając, jednocześnie rozmawiałam z moim chorym Przyjacielem - uświadamiałam sobie, jak ważne jest wsparcie w tych chwilach. On, podobnie jak Katarzyna, dzień po dniu wydziera życie ze "szczypców" potwora, a lekarze nieustannie dziwią się, jakim cudem - CUDEM - jeszcze żyje...
Podsumowując - jak u Chmielewskiej - Opatrzność czuwa nad obłąkanymi. I dobrymi. To była moja pierwsza książka Grocholi. Wyłania się z niej kobieta nie tylko mądra, ale przede wszystkim dzielna, empatyczna, kochająca i kochana. Gdyby takich ludzi było więcej, świat byłby rajem.
Pędzę do księgarni po inne jej książki.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Powietrze, którym oddycha

Głównych bohaterów od razu sobie upodobałam. Choć w pewnym momencie (baaardzo dłuuuugim) mieli kryzys, który doprowadził ich do podjęcia złych decyzji...

zgłoś błąd zgłoś błąd