Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Przygoda fryzjera damskiego

Tłumaczenie: Marzena Chrobak
Cykl: Damski fryzjer (tom 3)
Wydawnictwo: Znak
6,81 (1026 ocen i 92 opinie) Zobacz oceny
10
41
9
125
8
172
7
320
6
162
5
125
4
20
3
48
2
3
1
10
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
La aventura del tocador de senoras
data wydania
ISBN
83-240-0376-2
liczba stron
312
kategoria
Inne
język
polski
dodała
mama_trojki

Inne wydania

Zwariowany antykryminał w stylu Tarantino!!! Główny bohater i zarazem narrator powieści, odznaczający się niepospolitym intelektem lump i - wedle jego własnej definicji - "element przestępczy", postanawia zerwać z dotychczasowym życiem i zacząć uczciwie zarabiać na chleb. Wyrusza do Barcelony, gdzie podejmuje pracę w obskurnym zakładzie fryzjerskim. Pewnego dnia spotyka tam piękną nieznajomą,...

Zwariowany antykryminał w stylu Tarantino!!! Główny bohater i zarazem narrator powieści, odznaczający się niepospolitym intelektem lump i - wedle jego własnej definicji - "element przestępczy", postanawia zerwać z dotychczasowym życiem i zacząć uczciwie zarabiać na chleb. Wyrusza do Barcelony, gdzie podejmuje pracę w obskurnym zakładzie fryzjerskim. Pewnego dnia spotyka tam piękną nieznajomą, która proponuje mu duże pieniądze w zamian za drobną przysługę: kradzież dokumentów kompromitujących miejscową elitę... Tak rozpoczyna się powieść obfitująca w nieoczekiwane zwroty akcji, pościgi, śledztwa, przebieranki, gagi i szalone qui pro quo. Przez karty książki przewija się cała galeria dziwacznych postaci: nostalgiczna kochanka, jej głupkowaty mąż, jeszcze głupszy, bufonowaty prezydent Barcelony, nieuczciwy adwokat, potulny jak owieczka afrykański ochroniarz... Szalona, urągająca wszelkim zasadom logiki intryga i absurdalny humor są jedynie sztafażem, za którym kryje się ostra krytyka świata polityki i biznesu - podejrzanych interesów i mafijnych układów. Powieść Mendozy można też czytać jako swoisty antykryminał; autor bawi się literackimi konwencjami, przerysowując i doprowadzając do absurdu założenia gatunku. Jest to więc wyśmienita lektura nie tylko dla miłośników zawiłej intrygi i wartkiej akcji, lecz także dla czytelników gustujących w tropieniu literackich aluzji i świadomie podejmujących zaproponowaną przez pisarza grę. Zapewne ta właśnie możliwość wielowarstwowej lektury stała się źródłem zarówno komercyjnego, jak i literackiego sukcesu Mendozy: Przygoda fryzjera damskiego przez wiele miesięcy nie schodziła z pierwszych miejsc hiszpańskich list bestsellerów i została entuzjastycznie przyjęta przez krytykę.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 647
Ewa-Książkówka | 2012-01-28
Przeczytana: 26 stycznia 2012

Tym razem postanowiłam zafundować sobie mocną dawkę odstresowującej literatury. Szukałam czegoś, co szczerze rozbawiłoby mnie i zrelaksowało, ale jednocześnie nie zabrało poczucia realizmu wypływającego z toku fabuły. Nie oznacza to jednak, że sięgnęłam po banalne czytadło. Kto bowiem ośmieliłby się tak nazwać którąkolwiek z książek autorstwa Eduardo Mendozy? Podejrzewam, że nikt, ale jeśli znajdzie się śmiałek, niechaj wskaże mi inną drogę zrecenzowania pozycji, o którym mowa poniżej!

Zanim jednak zdecyduję się wyzwać kogoś na pojedynek i udam się na poszukiwanie zaufanego sekundanta, wrócę do sedna tego tekstu, a konkretnie do tematu numer jeden tej recenzji. Jest nim powieść „Przygoda fryzjera damskiego”. Choć tytuł tego nie zapowiada, to wierzcie mi lub nie, ale nie jest to byle jaka przygoda i nie dotyczy pierwszego lepszego fryzjera. Jeśli ktoś podejrzewa, że meritum fabuły opiera się na tym, jak to pewien (ledwie wiążący koniec z końcem) pracownik zakładu fryzjerskiego wznosi się nieoczekiwanie na wyżyny swego marnego losu, niech szybko tę wizję porzuci, bowiem droga głównego bohatera przez życie zawiodła ku samym nizinom człowieczeństwa. Dlaczego wiedzie ona aż tak bardzo w dół? Niech sam Wam opowie…

Bardzo chętnie bym Wam się przedstawił z imienia i nazwiska, ale nie zrobię tego. Nie
z powodu mojej nieufności do świata i ludzi jakimi domniemam jesteście, a dlatego że brak jakiegokolwiek dokumentu tożsamości skutecznie utrudnia mi odczytanie zeń moich danych osobowych. Zresztą tam gdzie przebywałem przez wiele lat swego żywota, takie informacje nie były specjalnie nikomu potrzebne. W tym miejscu każdy miał tożsamość taką, jaką sobie wymarzył, obrał lub zerżnął od innego (żyjącego lub bardziej oziębłego) mieszkańca globu.
Preferuję, gdy mówi się, że byłem mieszkańcem domu dla reprezentantów inteligencji niedocenionej lub też niezrozumiałej dla reszty świata, ale ostatecznie i tak każdy (ignorant
w rzeczy samej!) podsumowuje mój pobyt tam jako leczenie w ośrodku dla świrów…
Choć w miejscu tym nawet bakterie uciekały w popłochu przed serwowanym nam jedzeniem, brud i kurz zasnuwał co wolniejszych w poruszaniu się mieszkańców tegoż przybytku
a jedyną formą rozrywki, jaką mieliśmy (nie licząc „cofniętego w rozwoju” telewizora) była prowizoryczna piłka wykonana ze szmat, drutów i gliny, to kochałem to miejsce jak swój własny dom. Moje marzenia o dożyciu tam sędziwej starości pewnego dnia rozwiał inny sędziwy starzec, dyrektor ośrodka – ledwie chodził, ledwie widział i w gruncie rzeczy ledwie zipał, ale z hukiem i na kopach mnie z niego wyrzucił.
Nie pozostało mi wtedy już nic innego jak udać się w podróż do miejsca, gdzie mógłbym rozpocząć swoje nowe życie. Za cel obrałem sobie Barcelonę a w niej moją dawno niewidzianą siostrę. Gdy już ją odnalazłem, poznałem jej męża oraz teściową, wysłuchałem dziejów życia siostry, dziejów najbardziej spektakularnych biegunek teściowej oraz homoseksualnych zapędów mojego szwagra, postanowiłem rozpocząć poszukiwanie pracy. Nie musiałem się specjalnie nachodzić, by ją znaleźć, a nawet nie musiałem wstawać
z krzesła, bowiem mąż mej siostry zaproponował mi stanowisko w swym salonie fryzjerskim.
I tak oto rozpocząłem swoją mozolną karierę przy codziennym pozbywaniu się gryzoni (regularnie podpijających mleczko do ciała) oraz włażeniu klientom w najodleglejsze części ich jestestwa. Nic nie zapowiadało by ten stan rzeczy miał się kiedyś zmienić, ale jednak stało się… Odkąd ta kobieta przekroczyła próg salonu, nic już nie było takie samo, a ja sam niedługo potem stałem się podejrzanym numer jeden w sprawie morderstwa ważnej szychy nazwiskiem Pardalot.

Ponieważ nasz bohater to bardzo rozgadany człowiek, jestem zmuszona odebrać mu prawo głosu i uciąć jego wywód w obawie, że zdradzi Wam zbyt dużo z historii swego życia,
a wierzcie mi - jest co studiować! Już sam Mendoza świetnie postarał się o to, by tę opowieść sprzedać w formie najlepszej z możliwych – kto zna specyficzne poczucie humoru autora, ten wie, o czym mówię. Jeśli jednak nie mieliście okazji poznać go jeszcze na własnej skórze, to mam nadzieję, że skusiłam Was próbką znakomitego stylu pisarza w powyższym fragmencie opowieści tytułowego fryzjera. A to zaledwie niewielki wycinek możliwości autora.

Co jeszcze znajdziecie w tej świetnej książce oprócz humoru? Przede wszystkim kryminał w bardzo krzywym zwierciadle – autor naigrywa się z gatunku tak, jak to tylko możliwe. Robi to w swym niezmiennie doskonałym stylu. Cóż jeszcze dodać… Niejeden polityk czy człowiek świata biznesu podczas lektury mógłby poczuć, jak pięknie gra się na jego nosie, wytykając błędy i wynosząc na piedestał najgorsze przywary (to akurat wątek aktualny w każdym zakątku świata, nie tylko w ojczyźnie Mendozy).

Wady? To zdaje się pojęcie mocno abstrakcyjne w kontekście twórczości autora „Przygód fryzjera damskiego”. Żywię głęboką nadzieję, że nigdy już nie zmienię zdania w tej kwestii. Zdaję sobie sprawę, że każdemu zdarzają się potknięcia – jednak oby nie Mendozie!

Tak jak sobie tego życzyłam – dostałam w trakcie lektury rzeczywistość
w fikcyjnym i przezabawnym opakowaniu. Jeśli potrzebujecie czegoś podobnego, to zaprzestańcie poszukiwań, bo oto właśnie odpowiedni tytuł jawi się przed Wami. Szukacie lektury odpowiedniej na początek przygody z Mendozą? Voilà!

Ocena: 6/6

***http://ksiazkowka.blogspot.com***

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sympatyk

[...] Teoretycznie wszystko jest jak trzeba. Zgrabny język, gorzki sarkazm, atrakcyjny temat. Skojarzenia z Paragrafem 22 same mi się nasuwały. Ir...

zgłoś błąd zgłoś błąd