Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wilkołak

Wydawnictwo: Amber
6 (692 ocen i 69 opinii) Zobacz oceny
10
22
9
39
8
53
7
146
6
177
5
146
4
44
3
47
2
7
1
11
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Wolfman
data wydania
ISBN
9788324136001
liczba stron
288
słowa kluczowe
Horror, Wilkołak, Miłość, Pełnia
kategoria
horror
język
polski
dodał
doroocia

Szczęśliwe życie Lawrence’a Talbota skończyło się tej nocy, kiedy umarła jego matka. Chłopak opuścił wiktoriański dwór, by szukać zapomnienia w dalekiej Ameryce. Po latach powraca w rodzinne strony – i odkrywa, że okolicą rządzi strach. Krążą pogłoski o krwiożerczej bestii. Lecz Lawrence’a stokroć bardziej przeraża tajemnicza siła, która wzywa go do lasu przy pełni księżyca…

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoamber.pl/kategorie/sensacja-...(?)

źródło okładki: http://www.wydawnictwoamber.pl/kategorie/sensacja-...»

Brak materiałów.
książek: 225
Herma | 2011-11-05
Na półkach: Przeczytane

Nabyłam tę książkę już wówczas, kiedy jej ekranizacja zaczęła być wyświetlana w kinach. Jako że miałam wtedy chęć zakupić jakieś czytadło, z lekkim wahaniem chwyciłam za powieść Jonathana Maberry’ego, wykładowcy, nauczyciela, konsultanta i twórcy komiksów.

Zdziwiona prologiem, zauważyłam, że akcja rozgrywa się w Ameryce, ale przede wszystkim w Anglii pod koniec dziewiętnastego wieku – to zdecydowanie przyjęłam na plus, jako że teraz, kiedy zasypuje się nas masą książek dla nastolatek, wszystko dzieje się w czasach, w których żyją sami czytelnicy. I nie tylko to odróżnia „Wilkołaka” od pozostałych lektur, jakie można spotkać na półkach w księgarniach – jest zdecydowanie śmielszy w opisach (masakry są naprawdę przerażające, a sceny na początku książki przepełnione lekkim erotyzmem), ponury i nawet nie sili się na oryginalność. To powrót do korzeni gatunku, jak twierdzą niektórzy, choć ja, szczerze mówiąc, liczyłam na jakieś intrygi i rozbudowane wątki poboczne.

Bohaterów nie jest wiele, jednak przynajmniej są wykreowani w sposób całkiem realny i przyzwoity. Wszystkie cechy, jakie posiada niemłody już Talbot, są ładnie uzasadnione wydarzeniami z przeszłości. Aczkolwiek liczyłam na bardziej jasne wyjaśnienia, bo czasami łapałam się za głowę i wracałam do poprzedniej strony, ponieważ gubiłam się między retrospekcjami w głowie naszego aktorzyny a teraźniejszością. Do żadnego z nich się nie przywiązałam, nie kibicowałam i prawdę mówiąc, jakoś mnie mało obchodzili.

Może to też wina stylu – człowiek nie wie, czy to metafora, czy ma brać jakieś wyrażenie dosłownie. Mimo to widać, że pan Maberry posiada bogate słownictwo, jakąś krztynę wyobraźni i opiera się panującej modzie na trójkąty miłosne z nastolatkami w rolach głównych – choć jednak wątek miłosny się pojawia, co było zresztą do przewidzenia, patrząc na filmową okładkę.

Drażniła mnie aura ni to grozy, ni to tajemniczości, która gdzieś się rozwiała i powiewało tylko nudą. Niektóre epizody sprawiały wrażenie, jakoby zostały napisane tylko po to, aby powieść miała więcej stron, bo logiki w niej żadnej.

Muszę za to przyznać, że udało mu się w nich uchwycić odłamek tamtej niesamowitej epoki – barwne stroje Cyganek, dagerotypy, stare zamczysko, karoce, zapomniane miasteczko.

Przedstawienie świata, w którym żyje Talbot i reszta jego (nie)wesołej gromadki, został stworzony całkiem nieźle. Bez trudu udało mi się wyobrazić sobie dom, którym spędził dzieciństwo, gospodę, cmentarz, las, miejsce, w którym był przetrzymywany czy to w którym zatrzymała się grupa Cyganów.

Gdyby nie to, że brakowało jakiejś dawki humoru i wszystko było do przewidzenia, a poza tym opisane w sposób bardzo nużący, może bym to jakoś zniosła. Ale tak się nie stało i z ulgą odłożyłam „dzieło” na miejsce. Jeśli ktoś liczy na oryginalną powieść grozy, mocno się przeliczy. Wydawało mi się momentami, że jest to jedynie wzór, jak napisać książkę grozy (swoją drogą, wątpię, abym go szybko z własnej woli obwołała „mistrzem horroru”) i jednocześnie na tym zarobić. Uważam, że lepiej wydać te niecałe trzydzieści złotych na coś wartościowszego.

*********
Recenzja dostępna też na www.magia-stron.blog.onet.pl - zapraszam!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Neuland

Eshkol Nevo (ur. 1971) - izraelski pisarz, autor zbioru opowiadań, czterech powieści (omawiana była wydana w 2011 jako trzecia), po...

zgłoś błąd zgłoś błąd