Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Schodami do nieba. Led Zeppelin story

Wydawnictwo: InRock
5,97 (108 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
12
8
12
7
19
6
20
5
20
4
6
3
13
2
1
1
3
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-601-5732-9
liczba stron
506
kategoria
muzyka
język
polski
dodał
Michał

Nie myślcie sobie, że będzie to słodka opowieść o karierze, kasie i beztroskim życiu gwiazd rocka. Życie prawdziwych rockmanów nigdy naprawdę nie bywa za słodkie: dają z siebie wszystko co najlepsze , a może jeszcze więcej, żyją szybko, umierają młodo i tylko pieśń pozostaje po nich taka sama. Nie starzeje się, bo dzieła wielkich nigdy się nie starzeją i żyją w pamięci fanów, jakby te kariery,...

Nie myślcie sobie, że będzie to słodka opowieść o karierze, kasie i beztroskim życiu gwiazd rocka. Życie prawdziwych rockmanów nigdy naprawdę nie bywa za słodkie: dają z siebie wszystko co najlepsze , a może jeszcze więcej, żyją szybko, umierają młodo i tylko pieśń pozostaje po nich taka sama. Nie starzeje się, bo dzieła wielkich nigdy się nie starzeją i żyją w pamięci fanów, jakby te kariery, koncerty, miłości, hotelowe szaleństwa, rzadkie chwile euforii i częste momenty zwątpienia zdarzyły się zaledwie wczoraj. Nie dostaniecie ode mnie relacji obiektywnej - nie można wymagać obiektywizmu od fanatyka religijnego, a Led Zeppelin i gitara są po dziś dzień moimi bogami i religią. Zapowiadałem się na całkiem przyzwoitego zjadacza chleba, ale od kiedy zacząłem grać na gitarze, a potem słuchać Zepp`s, wszystko się przewróciło na drugą stronę i szlag trafił normalne życie.

Przez dwanaście lat trwania lotu Zeppelina Page, Plant, Bonham i Jones panowali niczym udzielni władcy. Dzielili, rządzili, wyznaczali nowe trendy w muzyce. Kiedy pojawiali się na scenie, wraz z nimi pojawiała się magia, coś, co powodowało, że wielotysięczne tłumy żyły, patrzyły, oddychały w rytm ich muzyki, a oni, niczym wielcy szamani XX wieku, prowadzili swoich wyznawców, jak chcieli i dokąd chcieli. To jest przywilej tylko największych. Oprócz Zepp`s można tu wymienić Jimiego Hendriksa, Pink Floyd, Rolling Stones i The Beatles, a w Polsce tylko Niemena i SBB.

W tej czwórce było coś tak magicznego, magnetycznego i elektryzującego, że kiedy zabrakło jednego z nich, po prostu odeszli, zamykając za sobą drzwi z napisem `Led Zeppelin`. I chwała im za to!

Ta powieść jest hołdem, nieśmiałym podziękowaniem za wszystkie chwile szczęścia, jakie przeżyłem, mogąc słuchać ich muzyki, za to, że kiedy było (a i bywa) mi źle i zimno, mogłem schodami do nieba udać się do innej krainy, gdzie nie ma plastikowych kwiatów i sprężynkowych kanarków. Jako powieść, książka ta rządzi się swoimi prawami i niekoniecznie podąża krok za krokiem śladami Led Zeppelin (to uwaga dla malkontentów, dla których najważniejsze są suche fakty). Tak więc wchodzę na pokład Zeppelina! Jeśli chcecie odlecieć ze mną, zapraszam!

Witek Łukaszewski

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (233)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 455

„Schodami do nieba” to nie sucha biografia. To po prostu powieść, którą bardzo dobrze się czyta. Wszelkie elementy biograficzne są tutaj wplecione jakby mimochodem. Zdarzenia, daty, nazwy wytwórni płytowych czy nazwiska członków ekipy współpracujących z zespołem oraz nazwy używanego sprzętu jakby uzupełniają „fabułę”, jeśli można tak powiedzieć.
Dobrze jest znać dyskografię zespołu dokładnie płyta, po płycie. Bardzo fajnie wtedy przeżywa się i rozumie wszystko, co towarzyszy powstawaniu danego utworu/płyty. Czytanie „na sucho” bez znajomości muzyki tworzonej przez Led Zeppelin nieco spłyca odbiór powieści, choć nie tylko opisy powstawania utworów są tam ujęte. Łukaszewski opisał też życie w trasie, czy problemy osobiste członków zespołu.
Przede wszystkim jednak czuje się w tej książce rękę pasjonata tamtych czasów, tamtej muzyki. Kogoś, komu to wszystko nie jest obce i chwała mu za to, bo książka znacznie zyskuje przy takim nastawieniu.
Nie mnie oceniać, czy prawda historyczna...

książek: 502
kasiasiew | 2011-02-04
Na półkach: Przeczytane

Schodami do nieba nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać i śmieszyć. Łukaszewski postanowił napisać "music fiction" co kompletnie mu nie wyszło, bo książka jest w 90% bajką. Do dziś z uśmiechem wspominam przygody Roberta i Ann innymi słowy tego, który to pluskał się w rzece i parskał niczym młody źrebak oraz tej, która to kuliła się w jego ramionach jak kotka na pomoście w Lagsquell... Śmiechu warte, ale z tą książką wiąże się tak wiele miłych wspomnień, że przyznaję się bez wstydu, iż sięgam po nią często, aby po prostu uśmiechnąć się do siebie i nieco ironicznie do autora ;)

książek: 198
Adrian Szymański | 2011-02-05
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 2007 rok

Popieram poprzedniczkę, książka jest tak głupia, że aż śmieszna. Łukaszewski pisać nie bardzo potrafi, zalatuje amatorszczyzną w dodatku "fakty" oparte są na "Młocie Bogów" co samo w sobie dowodzi braków znajomości autora w temacie. Jako fan Zeppelinów widzę tu mnóstwo nieścisłości i przeinaczeń, za dużo by wymieniać, aczkolwiek również raz na jakiś czas czytam sobie niektóre fragmenty żeby się pośmiać. Ogólnie polecam tylko ludziom nie znającym dokładnie historii zespołu i fanom fantastyki ogólno pojętej. Autor chciał być bardzo cool i tak samo bardzo się skompromitował.

książek: 357
Iskier | 2012-05-10
Na półkach: Przeczytane

Na temat tej książki na myśl nasuwa mi się tylko jeden komentarz: "Bo fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego, aby bawić się, aby bawić, aby bawić się na całego..."
Autora poniosła fantazja. Oj, poniosła. Poddałam się w momencie niekończących się opisów miłości Roberta i Ann i ich zabaw na pomoście. Niewiele to ma wspólnego z jakkolwiek rozumianą biografią zespołu, fikcja na fikcji i fikcją pogania.
Niemniej jednak było kilka zabawnych momentów. To ratuje ocenę ;)

książek: 442
Michał | 2010-04-02
Na półkach: Posiadam, Przeczytane

Dno, nie polecam nikomu. Autor już tak miesza, że nie wiadomo co jest fikcją a co nie.

książek: 149
Maeve | 2012-09-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 23 sierpnia 2012

Tak nieprawdziwa że aż zabawna i rozczulająca. Przyjemnie mi się czytało, widać że autor jest prawdziwym fanem zespołu. Naprawdę ładnie napisane, świetne porównania.

książek: 50
edek_EDYTA | 2010-08-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 lipca 2010

Książka napisana bardzo fajnym jezykiem, autor dosłownie się nie pieprzył bawiąc się w upiększanie prawdy.

książek: 24
Sylwia | 2013-01-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 31 grudnia 2007

Biografia napisana ciekawym językiem, czyta się jednym tchem - niestety 4 gwiazdki minus za niedopełnienie "prawdy historycznej" ;)

książek: 474
Marzanna | 2012-02-25

Jarocin Festival 2011

książek: 253
Coldpiece | 2016-09-26
Na półkach: Muzyka, Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 2012 rok
zobacz kolejne z 223 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd