Malowany ptak

Tłumaczenie: Tomasz Mirkowicz
Wydawnictwo: Czytelnik
7,13 (1918 ocen i 160 opinii) Zobacz oceny
10
125
9
348
8
293
7
633
6
217
5
171
4
24
3
72
2
10
1
25
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Painted Bird
data wydania
ISBN
83-07019-59-1
liczba stron
250
język
polski

Jest to opowieść o czarnowłosym i czarnookim chłopcu, którego troskliwi rodzice oddali na wieś, aby tam spokojnie przeżył zawieruchę wojenną. Chłopiec mieszka u różnych ludzi, różne rzeczy widzi (gwałty, morderstwa, spółkowanie z ... itp.). Z każdego miejsca musi uciekać, gdyż wszędzie grozi mu niebezpieczeństwo. Spotyka się z niewyobrażalnym okrucieństwem, doświadcza na sobie straszliwego zła.

 

Brak materiałów.
książek: 1207
K_Schmidt | 2012-05-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: maj 2012

Może zacznę od tego, że po "Malowanego ptaka" sięgnęłam bez negatywnych uprzedzeń. Przeciwnie, spodziewałam się raczej, że lektura mi się spodoba, gdyż turpizm nawet lubię- turpizm może dzieło literackie wzbogacać, o ile występuje jako środek artystyczny podporządkowany całościowemu zamysłowi, osadzonemu w jakiejś treści uniwersalnej - przykładem może być tutaj poruszający „Władca Much” Goldinga. Miałam więc nadzieję na poważne literackie dzieło- dzieło mroczne, oniryczne, gęste, na jakiś przemyślany i oryginalny głos w dyskursie o skłonności człowieka do zła, jej granicach i przyczynach, o cierpieniu i wojnie. Niestety „Malowany ptak” okazał się odwrotnością moich oczekiwań- to nie turpizm służył książce, lecz książka służyła turpizmowi. Z lupą i świecą można tam szukać przesłania i dobrej fabuły- zastępuje ją wielkie, nachalne nagromadzenie opisów bezeceństw i perwersji, z których nie wynika kompletnie nic. Niekiedy zdawało mi się wręcz, że czytam wypociny kogoś, kto pragnął wyreżyserować długometrażowy film pornograficzny z elementami horroru gore, ale nie znalazł ochotników na aktorów, dlatego od biedy przelał swoje niesmaczne, udziwnione fantazje na papier. Ktoś mógłby argumentować, że człowiek jest przecież zdolny do najgorszych rzeczy i Kosiński, poprzez opisy rozpasanej ohydy, ukazuje czytelnikowi trudną, nagą prawdę o ludzkiej naturze- tutaj zaoponuję, ponieważ ludzie z „Malowanego ptaka” w większości nie są w ogóle ową ludzką naturą obdarzeni. Ich natura jest bowiem zwierzęca- mają instynkty, popędy, odruchy, i nic nie wskazuje na to, aby u podłoża ich zachowań stały przyczyny psychologiczne, społeczne czy światopoglądowe. Sposób opisywania okrucieństw odnosi się tam przede wszystkim do ich fizycznej warstwy, odpowiada na pytanie „w jaki sposób”, pomijając „dlaczego”, „po co” i „jak to możliwie”. Ludzie są źli, ponieważ są źli, koniec i kropka (czytelnikom, którzy poszukują czegoś bardziej wyczerpującego temat niż to zdanie, odradzam „Malowanego ptaka”).
Przy całej swojej niechęci do tej książki, muszę jednak oddać sprawiedliwość jednemu szczegółowi- tytułowemu malowanemu ptakowi, który wlatując w stado swoich jednobarwnych pobratymców zostaje zadziobany. Za tę metaforę należy się gwiazdka. Ujął mnie też jeden smaczny, udany opis, który pozwolę sobie zacytować:

„Pamiętałem doskonale, jak jednego z pierwszych dni wojny w kamienicę stojącą
naprzeciwko domu, w którym mieszkali moi rodzice, trafiła bomba. W naszym mieszkaniu podmuch wybił szyby. Ziemia zadygotała w posadach; uderzył nas w uszy łoskot walących się murów i krzyki nieznanych, umierających ludzi. Widziałem brązowe prostokąty drzwi, sufity, ściany i wczepione w nie kurczowo obrazy osuwające się w otchłań. Niczym lawina spadały na ulicę majestatyczne fortepiany, machając w locie pojedynczym skrzydłem, opasłe, niedołężne fotele, zwinne taborety i podnóżki. Goniły je, podzwaniając cienko, rozsypujące się żyrandole, wypolerowane rondle, czajniczki, lśniące blaszane nocniki. Trzepocząc jak stado spłoszonych ptaków, frunęły w dół kartki wyrwane z rozszarpanych wybuchem książek. Wanny powoli, z rozmysłem, odrywały się od rur i osuwały po ścianach, po drodze zaplątując się w magiczne węzły poręczy, balustrad i rynien. Gdy pył opadł, rozpołowiony dom nieśmiało ukazał swoje wnętrzności. Z poszarpanych krawędzi stropów, niby szmaty zakrywające brzegi ran, zwisały nieruchomo ludzkie trupy. Dopiero zaczynały nasiąkać krwią. Strzępy podartych papierów, odpryski tynku i farby osiadły na lepkich, czerwonych szmatach niczym głodne muchy. Wszędzie dookoła wciąż trwał ruch; tylko ciała leżały spokojnie, jakby odpoczywały.”

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender

Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender naprawde piękna historia o paru pokoleniach pewnej francuskiej rodziny, która przybyła do Ameryki, ale tak...

zgłoś błąd zgłoś błąd