Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Epidemia

Tłumaczenie: Maciej Kański
Seria: Pocket
Wydawnictwo: Rebis
6,79 (930 ocen i 37 opinii) Zobacz oceny
10
39
9
83
8
109
7
352
6
194
5
106
4
21
3
18
2
2
1
6
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Outbreak
data wydania
ISBN
8371201532
liczba stron
320
słowa kluczowe
kryminał, sensacja, thriller, horror, robin, cook
język
polski
dodała
dona

Inne wydania

Gdy założyciel Kliniki Richtera w Los Angeles zapada na nieznaną chorobę, nikt jeszcze nie wie, że to początek epidemii. Już wkrótce jednak chorują lekarze i pacjenci, liczba ofiar rośnie lawinowo, a władze nie potrafią znaleźć przyczyny. Marissa Blumenthal, młoda lekarka z Centrum Kontroli Epidemiologicznej w Atlancie, próbuje rozwikłać zagadkę, z którą nie poradziły sobie autorytety...

Gdy założyciel Kliniki Richtera w Los Angeles zapada na nieznaną chorobę, nikt jeszcze nie wie, że to początek epidemii. Już wkrótce jednak chorują lekarze i pacjenci, liczba ofiar rośnie lawinowo, a władze nie potrafią znaleźć przyczyny. Marissa Blumenthal, młoda lekarka z Centrum Kontroli Epidemiologicznej w Atlancie, próbuje rozwikłać zagadkę, z którą nie poradziły sobie autorytety medyczne, i powstrzymać epidemię, nim będzie za późno. Epidemia - klasyczne już dzieło Robina Cooka - zawiera wszystkie niemal elementy typowe dla thrillera medycznego: wartką akcję, ciekawych bohaterów, napięcie, trudny problem medyczny i... walkę na śmierć i życie.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 167
karpatkadobra | 2016-03-29
Przeczytana: 29 marca 2016

Bardzo cenię sobie literaturę medyczną z pióra Robina Cooka. Szczególnie przypadły mi do gustu te powieści, gdzie głównymi prowokatorami akcji są Laurie Montgomery i Jack Stapleton, którzy także stają się w końcu małżeństwem.

Robin Cook pisze inteligentnie, można rzec ,, z ikrą". Ma w sobie tą zadziorność, za którą czytelnik jest w stanie latać od księgarni do księgarni w poszukiwaniu jego co raz to nowych dzieł.

Robin Cook to nie tylko rzeczy związane z medycyną, to nie tylko mnóstwo niewiadomych medycznych pojęć i nazw różnych procedur, ale to także genialna fabuła i intryga oraz akcja godna mistrzów thrillera a momentami nawet horroru, gdzie stawia czytelnika pod ścianą w tym momencie gdy główny bohater jest atakowany ze wszystkich stron przez wroga i ściągany do ślepego zaułka.

Jeśli chodzi o książkę Robina Cooka ,,Epidemia" - to pierwsze co rzuca się w oczy to sama jej nazwa, która ma się kojarzyć czytelnikowi z czymś rozległym z czymś gdzie akcja ma się rozwijać powoli a jej kulminacja ma mieć miejsce na samym końcu. Nie bez powodu autor nadał taką nazwę , a nie inną. ,,Epidemia" musi budzić u czytelnika lekką zgrozę , obawę i lęk. Muszą być ,,ofiary" i muszą być ,,bohaterowie" . Nazwa ,,Epidemia" może być mylna, bo z jednej strony ma być utożsamia ze złem ostatecznym, ze śmiercią, z czymś nad czym człowiek nie ma kontroli, gdzie ster przejmuje natura, ale z innego ujęcia można rozumieć to tak, iż pomimo dużego zagrożenia w postaci trudno kontrolowalnej i celowo wywołanej zarazy, trafiają się jednostki, które potrafią z tym walczyć


Taką jednostką jest ,,anormalna wersja bohatera” czyli Marissa Blumenthal. ,,Anormalna” bo w niczym z wyglądu i po części charakteru bohatera na początku nie przypomina. Drobna, nieśmiała i ambiwalentna jeśli chodzi o kluczowe decyzje: np. Komu zaufać jeśli chodzi o medyczny spisek. Potrafi jednak stawić w miarę rozwoju akcji czoła swoim zorganizowanym wrogom i ścigać ich mimo licznych gróźb, krwawych napaści i mnóstwa ,,okazji” otarcia się o śmierć.
Cook Celowo zastosował taki zabieg – w ciele tak drobnej i nieśmiałej osoby zestawił cały wachlarz cech typowego walczaka, który tak naprawdę sam daje radę z ogólnokrajowym spiskiem, sięgającym od lekarza medycyny po kongresmena USA.


Bardzo zaskoczył mnie pomysł autora dotyczącego tego ,,Spisku”. Idea fajna, wyprzedzająca czasy, w których książka została napisana. A chodziło głównie o prywatny sektor medyczny, pewną celowo stworzoną polityczną organizację lekarzy mającą na celu zmniejszenie natrętnego indywidualnego klienta ,,szpitali”, czyli koniec końców – sztuczne zmniejszenie populacji ludzkiej. A co jest najprostszą metodą: skorzystanie z śmiercionośnego Wirusa Ebola, który za pomocą dozometra miał być wstrzykiwany wybranym osobom. A tymi osobami byli nieprzypadkowo: lekarze medycyny - w większości okuliści, którzy razem spotkali się na konferencji w San Diego. Nie było żadnego pacjenta ,,zero”, lecz na początku mogło się tak wydawać, że wszystko zaczęło się od zdarzeń w Zairze w 1976 i doktora Richtera który miał kontakt z Zairskimi małpami. Tak nie było. Za każdym razem, począwszy od Los Angeles od wspomnianego przeze mnie Richtera, przez St. Louis itd., aż po Nowy York wirus był wstrzykiwany przez wynajętych sługusów Kongresu Lekarzy. Wcześniej bili i zastraszali swoje przyszłe ofiary. Błędem było to, że Heberling – głównodowodzący akcją rozsiewania Eboli, użył do tego samego szczepu co z 1976r i ,że wybrał chyba nieświadomie jako ,,króliki doświadczalne” Okulistów, którzy byli powiązani z kliniką Richtera. To ostatecznie nakierowało Marissę, na przekonanie o celowym rozsiewaniu Wirusa , a zarazem także Paniki.
Nie dziwię się, że doktor Blumenthal, po stażu w Bostonie na Pediatrii, została rzucona od razu na gorącą wodę , w wir ,,Epidemiologii” w wir działań CKE. Skorumpowane CKE i Kongres Lekarzy potrzebowali kozła ofiarnego, ale Pani Doktor pokazała pazur i nie dała ostatecznie sobą pomiatać.
Wadą Marissy, był jej brak doświadczenia, zawstydzenie i naiwność. Dała się omamić nawet Ralphowi, lekarzowi i przyjacielowi, którego uważała za jedyne źródło pomocy i nadziei. A tu co ja osobiście nie mogłem uwierzyć – niespodzianka. Ralph także okazał się spiskowcem i wyszło to dosłownie na ostatnich stronicach ,,EPIDEMII” . Dubchek mimo, zadziorności i ciągłego wytykania zbyt heroicznej postawy Marissy okazał się tym ,,dobrym”. Myślałem, że to on będzie za wszystko odpowiadał – akt zemsty za odrzucenie miłosnej propozycji przez doktor Blumenthal.

Książka niezła. Warta przeczytania. Dobrze rozmieszczona w czasie. Dobrze, że autor wypisywał datę na początku niektórych rozdziałów, co nadawało charakter całej ,,epidemii” i można było sobie wyobrazić jej zakres i czasowy przeskok pomiędzy kolejnymi epizodami zarażania ludzi. Trochę mało krwi, mało analizy i sekcji zwłok – bo przywykłem do takiego przebiegu sprawy z jego powieści z udziałem Państwa Stapleton. Książka z takim morałem: że ten kto ma władzę i wpływy może wszystko!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Córeczka

wow ! choć nie jestem fanką thrillerów psychologicznych to bardzo mi się spodobała i myślę,że będę częściej sięgać po tego rodzaju książki. Niesamowi...

zgłoś błąd zgłoś błąd