Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Paryski splin

Tłumaczenie: Ryszard Engelking
Wydawnictwo: Klio
8,01 (226 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
30
9
61
8
53
7
64
6
6
5
7
4
3
3
2
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Le Spleen de Paris. Petits poèmes en prose
data wydania
ISBN
83-900542-1-3
liczba stron
245
słowa kluczowe
poezja, poemat, baudelaire,
kategoria
poezja
język
polski

Baudelaire o Paryskim Splinie: Zamierzam wysłać panu wkrótce Kwiaty zła (znowu rozszerzone) i Paryski splin, który planuję jako ich pendant. Starałem się zamknąć w nim całą swą gorycz i złość. z listu do Wiktora Hugo, 17 XII 1863 Mam jednak nadzieję, że uda mi się stworzyć książkę dość osobliwą, może nawet osobliwszą [?] niż Kwiaty zła ? książkę, w której połączę grozę z groteską i czułość z...

Baudelaire o Paryskim Splinie: Zamierzam wysłać panu wkrótce Kwiaty zła (znowu rozszerzone) i Paryski splin, który planuję jako ich pendant. Starałem się zamknąć w nim całą swą gorycz i złość. z listu do Wiktora Hugo, 17 XII 1863 Mam jednak nadzieję, że uda mi się stworzyć książkę dość osobliwą, może nawet osobliwszą [?] niż Kwiaty zła ? książkę, w której połączę grozę z groteską i czułość z nienawiścią. z listu do matki, 9 III 1865 Jestem dość zadowolony z mojego Splinu. To w sumie znowu Kwiaty zła, ale więcej w nim swobody i szczegółu, i kpiny. z listu do Juliusza Troubat, 19 II 1866 Paryski splin jest tworem tej samej posępnej i chorej duszy, w którą wczuć się musiał autor, aby napisać Kwiaty zła, a w każdym razie duszy blisko z nią spokrewnionej. W książce prozą, podobnie jak w dziele wierszowanym, dochodzą kolejno do głosu wszystkie myśli, które podszeptuje ulica, przypadek i paryskie niebo, wszystkie drgnięcia sumienia, wszystkie marzenia i tęsknoty, filozofia, sny, a nawet anegdota. Cała trudność, to znalezienie prozy zdolnej oddać rozmaite stany duszy markotnego szlifibruka. Czytelnicy orzekną czy autorowi udało się tę trudność pokonać. Niektórzy sądzą, że jedynie Londyn posiadł arystokratyczny przywilej splinu, Natomiast Paryż, nasz wesoły Paryż, nigdy nie słyszał o tej czarnej chorobie. Może w istocie, jak mniema p. Baudelaire, istnieje również paryska odmiana splinu; twierdzi on nawet, że liczba tych, którzy ją poznali, i którzy ją tutaj rozpoznają, jest ogromna.

 

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (638)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 533
Krzysztof Frątczak | 2010-09-08
Na półkach: Przeczytane

Woziłem te książkę ze sobą wszędzie, aż mi ją ktos w pociągu rąbnął jak spałem; książke i dwa jabłka. Żałowałem, że nie wziął raczej butów.

książek: 1969

Wstyd przyznać, ale na początku Baudelaire kojarzył mi się wyłącznie z licealnym wierszem, w którym porównywał swoją ukochaną do padliny (bardzo romantyczne, nieprawdaż?). Na moim seminarium licencjackim był pierwszym autorem, z którym przyszło się omawiać modernizm.
Krótko, zwięźle, i na temat - genialne. Paryż, melancholia, smutek, niesamowite postaci i cytaty. Nie sądziłam, że ten francuski poeta tak potrafi manewrować poezją, jak i prozą.

książek: 1139
Dociekliwy_Kotek | 2016-12-25
Przeczytana: grudzień 2016

Ta książeczka cieszy tylko, kiedy traktuje się ją z dystansem. gdyby na poważnie brać to wieczne niezadowolenie, marudną nieżyczliwość, egzaltowane niezadowolenie autora i jego przerysowaną mizantropię, można dostać wrzodów na żołądków z irytacji na neurastenię i życiową niezaradność Baudelaire'a. Jeśli jednak czytać literackie miniaturki z "Paryskiego splinu" z dystansem, mogą dostarczyć sporo przyziemności celnymi obserwacjami, przewrotnym humorem i - oczywiście - trącącą myszką dekadencją.
Biedacy, dziwacy, nieprzystosowani marzyciele, utracjusze pokrywający rozczarowanie światem cynicznym dystansem, mieszczanie potworni i darzeni dwuznacznym uwielbieniem, zwykli przechodnie, mieszkańcy Paryża, kokoty i gryzetki - cały ten barwny światek ukazany w lustrze nie tyle krzywym, co przydymionym paryskimi "wyziewami" paradoksalnie zdaje się wręcz przyjemny.
Prawdę powiedział jeden z moich znajomych: wielkiego trzeba talentu, żeby tak narzekać i tak cieszyć się własnym narzekaniem....

książek: 1115
Ciacho | 2012-01-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 stycznia 2012

Nieznacznie gorszy od "Kwiatów zła", ale mimo wszystko na dobrym poziomie, zbiór tym razem prozy poetyckiej w wykonaniu Baudelaire'a.

Tomik zawiera w sobie 40 poematów utrzymanych w - podobnie, jak w "Kwiatach zła" - ponurej atmosferze, i o niepokojących, a niekiedy nawet kpiących i prześmiewczych, treściach.

Dla fanów grozy, może to być to dobra alternatywa w odniesieniu do powieści i opowiadań. Mi jednak wiersze podobają się u Baudelaire nieco bardziej od prozy i po nie też częściej będę sięgał.

książek: 295
Aleksandra | 2010-11-08
Na półkach: Ulubione, Przeczytane
Przeczytana: listopad 2008

"Paryski Spleen" zawiera w sobie kwintesencję umiejętności obserwacji, jaką posiadał Baudelaire. Poematy opisujące codzienne życie nędzarzy, ludzi zapomnianych bądź wykluczonych ze społeczeństwa, zwierząt, przedmiotów oraz miejsc inspirujących tak swoją brzydotą, jak i nieodpartym czarem, nabierają w poematach Baudelaire'a ponadczasowej wartości. W krótkich utworach poeta zamknął bowiem nie tyle opis miasta samego w sobie, ale wrażeń towarzyszących poznawaniu go na poziomie zmysłowym. W ten sposób literacki kunszt posłużył bezpośredniemu poruszeniu duszy i nawiązaniu symbolicznego dialogu z odbiorcą. Przedstawiony świat staje się więc tak naprawdę jedynie pretekstem, uniwersalnym tłem dla indywidualnych obserwacji i przemyśleń.

książek: 421
Wojciech N | 2011-08-21
Na półkach: Przeczytane, 2011
Przeczytana: 21 sierpnia 2011

Paryski splin jest rewelacyjny. Dopiero w trakcie jego lektury doceniłem poezję Baudelaire'a. Na całe szczęście utwory Baudelaire'a nie są aż tak moralizatorskie, jak twierdzą niektórzy krytycy. Większa część utworów jest bardzo dobra, bardzo niewiele jest słabych.
Wydanie, które czytałem opatrzone jest posłowiem, które jest całkowicie beznadziejne. Czytając je odniosłem wrażenie, że cała twórczość Baudelaire'a to jakieś moralizatorstwo płynąca z ust nowo nawróconego grzesznika. Uważam, że nie ma nic bardziej krzywdzącego, niż właśnie taka interpretacja.

książek: 686
Bartosz Peruń | 2016-08-30
Przeczytana: 30 sierpnia 2016

Zbiór 50 poetycznych poematów pisanych prozą autorstwa Charlesa Baudelaire'a. Sam zbiór jest niedokończony, poematów miało być 100, ale autor zachorował i umarł, po jego śmierci poematy zebrała i wydała dwójka jego przyjaciół. Przez to poematy nie są odpowiednio poukładane, utwór kończy się dziwacznie, poematem "Dobre Psy" (wychwalającym bezdomne psy), który ani nie jest najlepszy, ani nie stanowi żadnej klamry. W samych poematach autor przedstawia splin - chorobę duszy, którą wywołuje metropolia miejska. Choroba ta jest znacznie inna niż weltszmerc czy chandra. Powstało to też jako odpowiedź na fakt, że to XIX-wieczny Londyn jest symbolem nędzarzy, brzydoty i zła. Baudelaire bardzo dobrze przedstawił, że Paryż nie jest taki słodki, jak mogło by się zdawać, nie jest jedynie miastem miłości i pięknych kobiet, a ma swoją mroczną stroną. Jeśli ktoś chciałby się zapoznać to polecam zaopatrzyć się wersję z Posłowiem, np. tę tłumaczoną przez Ryszarda Engelkinga, które pozwoli na...

książek: 496
Noemi | 2013-03-22
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, 2013

Wahałam się wprawdzie nad dodaniem etykietki "ulubione", muszę jednak przyznać, że zaledwie dwa dni po skończeniu książki (a tak trudno mi się było za nią zabrać!) mam ochotę do niej powrócić, a to o czymś świadczy.
Mistrzostwo formy i treści. Zwięźle, ale sensownie, celnie. Krótko, ale bogato. Prozą, ale poetycko i kunsztownie.
Piękne. Istnieją książki, ludzie, zjawiska, przy których poznawaniu i głębszej analizie poddajemy się coraz większej obsesji, pragnieniu dalszego zatapiania się w ich wspaniałości, nasycania, upajania, delektowania. To jest właśnie taka książka.
Baudelaire, Baudelaire. On jest jak kościelny witraż, wspaniały, ale zmieniający się pod wpływem pory dnia, roku i emocji, odciągający od rzeczy pożytecznych, ale i bezmiernie prozaicznych, tak nasycony barwami... A do tego tak niezwykle pewien swojej niezwykłości... i miał z tym drań rację, oj, miał.

książek: 1753
Ensui-Szyszka | 2014-03-07
Przeczytana: 07 marca 2014

Paryż XIX w. zamknięty w małej książeczce, w kilkudziesięciu scenach, w którym "oddycha się jełkim fetorem rozpaczy".

książek: 237
inimitie | 2013-06-24
Na półkach: Przeczytane

Spleen, czyli śledziona, kojarzona z chorobą powodującą chandrę, przygnębienie i złość. Baudelaire w swoich poematach opisuje w większości znany mu obraz Paryża. Jednak nie jest to wizja idealistyczna - poeta z tłumu mieszkańców wybiera osoby z marginesu, wyróżniające się tym czymś i opisuje z punktu widzenia opiumowego artysty. Chętnie sięga do magii, powracającego wciąż tematu podróży, śmierci i osamotnienia. Korzysta również z miejskich legend, które wzbogaca o zaskakujące zaskoczenia. Baudelaire zaczarował mnie swoimi opowieściami. W mojej wyobraźni był on wciąż żywy - siedzieliśmy razem w ciemnym pokoju w samym sercu Paryża, popijaliśmy wino, a on niby od niechcenia dzielił się swoimi spostrzeżeniami. Z pewnością na długo nie zapomnę tej książki.

zobacz kolejne z 628 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd