Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,49 (1363 ocen i 65 opinii) Zobacz oceny
10
59
9
105
8
160
7
400
6
293
5
202
4
62
3
60
2
10
1
12
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Candide ou l'optimisme
data wydania
ISBN
8373895647
liczba stron
78
słowa kluczowe
Los, Upadek, Pesymizm, Przemyślenia
kategoria
satyra
język
polski
dodał
Arek

Najsłynniejsza z powiastek Woltera, KANDYD, będąca krytyką optymistycznej filozofii G.W.Leibniza, ukazuje powszechność zła w świecie oraz rządzący losem ludzkim przypadek.

 

książek: 26
PurpleThinGardener | 2016-01-23
Na półkach: Przeczytane, Lektury
Przeczytana: grudzień 2015

Już po pierwszej stronie zastanawiałam się, z kogo autor próbuje zrobić idiotę: z siebie, ze mnie czy osób trzecich, a jako że była to pozycja konkursowa, kontynuowałam lekturę, bardziej przychylna pierwszej opcji, bardziej aniżeli ku wyjaśnieniom i w poszukiwaniu jakiegoś sensu, zmierzając ku końcowi.
Przebrnęłam przez umizgi ku pulchnej szlachciance, wykopanie z zamku, mordy i gwałty, hordy bułgarsko-awarskie, palenie na stosie, trzęsienia ziemi, kobietę z pożartym pośladkiem przez honorowych muzułmanów, baraszkowanie z małpami, podróż do Eldorado, pojmanie przez jezuitów, ludożerców, poczynania kobiet o moralności co najmniej wątpliwej, zakonników-bawidamków, Żydów, Turków, Włochów, Francuzów, Uszaków, Westfalczyków, i wiele (wiele) innych, raczej nie mających z pozoru powiązania wydarzeń, żeby zrozumieć, jakim autor był wielkim trollem. I znaleźć alter ego w Marcinie.
Narrator jest zorientowany w wydarzeniach i zdystansowany, będący jakby "ponad to". Z rezerwą i pobłażliwością, ironicznie opisuje wyczyny, i stany emocjonalne bohaterów. Nie próbuje ośmieszyć realiów czy biorących w wydarzeniach postaci- on nie musi tego robić. Taki sposób narracji wyważa opowieść, dzięki czemu jest strawna i czytelnik jest w stanie przebrnąć przez wydarzenia, które są w istocie makabryczne; ustawia czytelnika próbującego odnaleźć sens w pozycji, z której bez problemu można stwierdzić, że sensu nie ma.
To było- i właściwie dalej jest- celem Kandyda. Ośmieszyć wszystkie istoty, grupy, zjawiska, ideologie i realia, sympatyzując z wybranymi. Błędny optymizm i pesymizm przeplatają się ze sobą w końcu zastąpione
Koniec końców Kandyd rzuca filozofowanie. "Trzeba pracować" myśli. A czytelnik w rezultacie przyznaje rację, zmęczony tokiem dotkliwie absurdalnych wydarzeń i myśli "Kurde, coś w tym jest".
Bohater kończy ze starszą niedołężną kobietą, zakonnikiem, byłą prostytutką, błędnym myślicielem po chorobie wenerycznej, nałogowym pesymistą, ogródkiem i brzydką żoną, a trolling życia się dopełnia.
Bez gwiazdek, bo klasyki się nie ocenia.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pierwszy śnieg

nie trafiło w moje gusta, pierwsza połowa trochę mi się ciągnęła, druga była w porządku ale to nie jest to... może to dlatego, że przeczytałam tę ksią...

zgłoś błąd zgłoś błąd