Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ostatni czytelnik

Tłumaczenie: Sarah Kuźmicz
Wydawnictwo: Świat Książki
4,06 (232 ocen i 44 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
6
8
8
7
20
6
32
5
38
4
23
3
43
2
18
1
44
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
El ultimo lector
data wydania
ISBN
9788324713004
liczba stron
190
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
jusola

Nad meksykańskie miasteczko Icamole nadciągnęła straszna susza. Wydobywając resztki wody ze swej studni, Remigio znajduje zwłoki dziewczynki. Zamiast iść na policję, zwraca się do ojca, bibliotekarza, który szuka rozwiązania zagadki w starej powieści o małej Babette. Pewnego dnia w bibliotece pojawia się elegancka kobieta, matka wciąż poszukiwanej dziewczynki. Czytała powieść o Babette i też...

Nad meksykańskie miasteczko Icamole nadciągnęła straszna susza. Wydobywając resztki wody ze swej studni, Remigio znajduje zwłoki dziewczynki. Zamiast iść na policję, zwraca się do ojca, bibliotekarza, który szuka rozwiązania zagadki w starej powieści o małej Babette. Pewnego dnia w bibliotece pojawia się elegancka kobieta, matka wciąż poszukiwanej dziewczynki. Czytała powieść o Babette i też widzi podobieństwo bohaterki do swej córki...
Intensywna i kunsztowna opowieść o życiu i literaturze, przenikających się w zaskakujący sposób, pełna niezwykłych scen i – wymyślonych książek.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 615
Aria | 2010-08-16
Na półkach: Przeczytane, Moje! :)
Przeczytana: 16 sierpnia 2010

Dwa światy – świat realny i świat książek. Połączone razem. Granica znikła. Zatarła się w umyśle Lucio, starego bibliotekarza. Zbiory książek są dla niego całym światem i dawno już przestały być pracą. I cóż za niezwykłą bibliotekę prowadzi! Tu książki nie stoją na półkach rozdzielone wg gatunku, narodowości autorów, tematyki, epoki itp. Nie, tu panuje widzimisie bibliotekarza. Na razem stoją książki, które wydały mi się najlepsze, a te, które określił jako złe, są wyrzucane do pokoju obok przez mały otwór w drzwiach. Lucio nazywa ten pokój piekłem. I uważa, że właśnie tam jest miejsce takich książek.

W miasteczku, gdzie mieści się biblioteka, zaginęła dwunastoletnia dziewczynka. Rozpoczęto śledztwo. Jednak poszukiwania dziecka powoli umykają sprzed oczu czytelnika, bo każda sytuacja, każdy gest, każde słowo i czyn są porównywane do sytuacji, gestów, słów i czynów bohaterów z różnych książek. Tak samo i rozwiązanie zagadki zaginionej dziewczynki zostaje rozwiązane za pomocą jednej z książek. Fikcja literacka splotła się z rzeczywistością w ciasny węzeł.

Brzmi ciekawie, prawda? I ta niesamowita okładka…

Nie dajcie się zwieść, bo ja się dałam. Pozwoliłam uwieść się okładce i opisowi z tyłu. Nic poza tym w tej książce już nie uwodzi, a jedynie odpycha.
Czytając, miałam wrażenie, że brnę przez wielkie gęste bagno. Bagno „Ostatniego czytelnika” i masy innych książek. Bagno dosłownie i w przenośni. Styl literacki usypia, ale najbardziej dobija coś innego. Dialogi, a raczej ich brak. A dokładnie, brak graficznej formy wyróżnienia dialogów. Cała książka jest pisana jednym ciągiem, ot takie cegiełki na stronach. Sens zdania (czy to opis czynu bohatera, czy opis okolicy, czy też wypowiedź i czyja to wypowiedź) można było poznać dopiero, gdy dotarło się do końca zdania. Nużące. Ale po 50 stronach przyzwyczaiłam się.
Przeczytałam całość i nadal nie rozumiem, co autor ulokował w książce jako przesłanie. Co chciał powiedzieć? – to dobrze zadane pytanie w tym wypadku, bo zwykle pyta się nie „co chciał”, ale „co autor powiedział w swojej książce” (bo chcieć to on mógł wiele). W tym wypadku uśmiechnę się do mojej Polonistki z liceum i zapytam - „co autor chciał powiedzieć?”. Bo mimo tych 190 stron zbitego tekstu, nie powiedział nic konkretnego. Co to jest? Hymn na cześć awokado? A może piosenka o gładkiej skórze czy oczach zabijanego kozła?
Sens! Toscano, gdzie jest sens! Pewnie odszedł razem z tą dziewczynką, która zaginęła.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Podziemia Veniss

Dobra, mroczna i dziwna książka. Opisywana w niej dzika biotechnologia jest jak wyrwana z jakiegoś makabrycznego snu. Jak dla mnie Veniss > Am...

zgłoś błąd zgłoś błąd