Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek

Tłumaczenie: Joanna Puchalska
Wydawnictwo: Świat Książki
7,23 (585 ocen i 142 opinie) Zobacz oceny
10
46
9
77
8
111
7
194
6
91
5
47
4
4
3
9
2
3
1
3
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Guernsey Literary and Potato Peel Pie Society
data wydania
ISBN
9788324714445
liczba stron
252
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Alicja

Inne wydania

Jest rok 1946. Juliet, młoda pisarka, objeżdża zniszczoną Anglię, promując swą książkę i szukając tematu do następnej. Przypadkiem dowiaduje się o małej wyspie, na której istnieje dziwne Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek. Powołali je podczas wojny rolnicy i gospodynie, by uratować kilka osób przed aresztowaniem. Ale jak się ma literatura do placka z obierek?...

Jest rok 1946. Juliet, młoda pisarka, objeżdża zniszczoną Anglię, promując swą książkę i szukając tematu do następnej. Przypadkiem dowiaduje się o małej wyspie, na której istnieje dziwne Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek. Powołali je podczas wojny rolnicy i gospodynie, by uratować kilka osób przed aresztowaniem. Ale jak się ma literatura do placka z obierek? Zaciekawiona Juliet odwiedza wyspę, co zupełnie zmienia jej życie...
Napisana lekko i z humorem, niezwykła historia o ludzkich uczuciach i książkach „pomagających znieść rzeczy normalnie niemożliwe do zniesienia”.

 

źródło opisu: http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/

źródło okładki: http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1613
dzosefinn | 2013-09-06
Przeczytana: 05 września 2013

Kult pisania listów w XXI wieku chyba już całkowicie wygasł. Tę formę komunikacji między ludźmi wyparła postępująca z dnia na dzień technologia. Zamiast listów, mamy wirtualne skrzynki pocztowe, emalie, komunikatory, telefony… To wszystko i wiele więcej zabija i niszczy możliwość pozostawienia po sobie śladu. Listy, to nic innego, jak zapis duszy i charakteru piszącego. A co zatem pozostanie po wyżej wymienionych sposobach komunikacji dla przyszłych pokoleń? Archiwum w komunikatorze, które prawdopodobnie zniknie przy formatowaniu dysku? Rachunki telefoniczne? Gdzie tu czar i niecierpliwość oczekiwania na wiadomość? Imię i nazwisko napisane na kopercie ze znaczkiem i stemplem pocztowym? Gdzie ta euforia po otrzymaniu wyczekiwanego listu? Może zabrzmi to głupio, ale tęsknię za czymś, czego nigdy nie doświadczyłam. Zostaje mi tylko oczekiwanie na dzień, w którym będę miała możliwość wymieniać listy, bądź lektura książek pokroju Stowarzyszenia Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek.

Dlaczego nawiązałam we wcześniejszym akapicie do listów i postępującej technologii? Odpowiedź jest prosta. Ponieważ na tę historię składają się listy bohaterów. Opisują oni poszczególne wydarzenia będące częścią ich życia, uczucia i emocje targające ich duszami. Dzięki temu poznajemy ich bardzo zróżnicowane charaktery. Każda z postaci jest wyjątkowa i na swój sposób intrygująca. Trudno nie polubić roztrzepanej Isoli, cichego Dawseya, wszędobylskiej Kit, będącej opoką dla wszystkich Amelii, czy rozszczekanej Juliet.. Są taką wspaniałą grupą ludzi, iż czytelnik z żalem przyznaje, że sam chciałby być częścią tej wielkiej rodziny pod szyldem Stowarzyszenia… Takie właśnie myśli wywołała we mnie lektura tej krótkiej, jak dla mnie, powieści.

Listy, przesyłane między bohaterami, stanowią jedną, spójną całość. Tworzą nie tylko obraz powojennej Europy, ale również paletę różnorakich charakterów oraz uczuć. Mogę powiedzieć, że jest to wręcz wielka uczta dla spragnionego wszelakich emocji czytelnika, jakim bezsprzecznie jestem. Wywołują również tęsknotę za ówczesnym życiem, a przede wszystkim pisanych odręcznie listów.

Pewnie większość z Was skupiła swoją uwagę (na pierwszy rzut oka) na tytule. Trzeba przyznać, że jest on bardzo intrygujący. Pojawia się momentalnie tysiąc pytań, między innymi dlaczego? Aż się prosi o sięgnięcie po tę pozycję. Mogę Wam tylko powiedzieć, że wyjaśnienie tytułu jest niczym, w porównaniu do schowanej pod nią treści. Zachwyca nie tylko sama idea, ale również język i styl. Historia napisana jest lekkim piórem i z wielką dozą humoru. Niektóre teksty bohaterów są tak fantastyczne, że aż się proszą, by je zapamiętać na zawsze.

Wydaje mi się, że w Stowarzyszeniu Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek każdy znajdzie coś dla siebie. Książka jest urzekająca, bije od niej wewnętrzne ciepło, radość, pozytywne emocje (mimo poruszonych wspomnień z okresu II Wojny Światowej), nadzieja przeplata się z wiarą i miłością oraz te niespodziewane zwroty akcji. Mogłabym siedzieć i bez końca szukać przymiotników, które przybliżyły Wam, jaka jest ta opowieść wyjątkowa i klimatyczna.

Jeśli szukacie lekkiej, przyjemnej i wyjątkowej, niekiedy magicznej lektury na jesienne wieczory, to Stowarzyszeniu Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek jest wprost idealna. Gorąco polecam!

Na zakończenie tej opinii przytaczam jedne z moich ulubionych fragmentów:

[fragmentów księgarni]
Od lat tam chodzę i zawsze wyszperam książkę, której szukam – oraz trzy inne, o których nie miałam pojęcia, że chcę je nabyć.[1]

[…] humor pomaga znieść rzeczy normalnie niemożliwe do zniesienia.[2]

[…] czasami myślę, że wolę adoratorów adoratorów z książek, niż tych prawdziwych. Bardzo możliwe, że pod tym względem jestem zacofana, tchórzliwa i psychicznie zaburzona.[3]

Na środku ścieżki leżał stary, płócienny pantofel. Eli obszedł go i przyglądając mu się powiedział: „Ten but jest zupełnie sam, dziadku”. Odparłem, że owszem. Jeszcze raz mu się przyjrzał i poszliśmy dalej, ale on po chwili dodał: „Dziadku, jakie to szczęście, że ja nigdy tak się nie czuję”. „Jak?” – spytałem. A od odparł: „samotnie”.[4]

Jeśli psa dobrze się traktuje, odpłaci z całego serca: będzie najwierniejszym przyjacielem, który nigdy nie zdradzi i nie będzie zadawać żadnych pytań. Koty są inne, ale to nie ich wina.[5]

Cale życie myślałam, że historia kończy się w momencie, gdy bohater z bohaterką stają na ślubnym kobiercu […]. Ale to nie prawda. Wtedy to dopiero początek: każdy dzień przynosi zaskakujące zwroty akcji.[6]

___
[1] s. 16
[2] s. 38
[3] s. 116
[4] s. 119
[5] s. 134
[6] s. 251

[http://dzosefinn.blogspot.com/2013/09/shaffer-mary-ann-barrows-anne.html]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Misery

Moim zdaniem to jedna z lepszych książek Kinga. Dlaczego? Ponieważ takie Annie Wilkes chodzą po tym świecie i są zdolne do wszystkiego tego co King w...

zgłoś błąd zgłoś błąd