Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek

Tłumaczenie: Joanna Puchalska
Wydawnictwo: Świat Książki
7,22 (592 ocen i 142 opinie) Zobacz oceny
10
46
9
77
8
112
7
197
6
93
5
47
4
4
3
10
2
3
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Guernsey Literary and Potato Peel Pie Society
data wydania
ISBN
9788324714445
liczba stron
252
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Alicja

Jest rok 1946. Juliet, młoda pisarka, objeżdża zniszczoną Anglię, promując swą książkę i szukając tematu do następnej. Przypadkiem dowiaduje się o małej wyspie, na której istnieje dziwne Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek. Powołali je podczas wojny rolnicy i gospodynie, by uratować kilka osób przed aresztowaniem. Ale jak się ma literatura do placka z obierek?...

Jest rok 1946. Juliet, młoda pisarka, objeżdża zniszczoną Anglię, promując swą książkę i szukając tematu do następnej. Przypadkiem dowiaduje się o małej wyspie, na której istnieje dziwne Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek. Powołali je podczas wojny rolnicy i gospodynie, by uratować kilka osób przed aresztowaniem. Ale jak się ma literatura do placka z obierek? Zaciekawiona Juliet odwiedza wyspę, co zupełnie zmienia jej życie...
Napisana lekko i z humorem, niezwykła historia o ludzkich uczuciach i książkach „pomagających znieść rzeczy normalnie niemożliwe do zniesienia”.

 

źródło opisu: http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/

źródło okładki: http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 781
Dominika | 2017-06-12
Na półkach: Przeczytane, Z Book Tour'u, 2017
Przeczytana: 12 maja 2017

Na wyspie Guernsey działa tajemnicze Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek. Jest to nic innego jak klub książkowy, utworzony przez małą społeczność w okresie wojennym, jednak ta nazwa nie wzięła się znikąd. Dowiaduje się o tym Juliet Ashton, młoda pisarka, która pewnego dnia dostaje list od Dawseya Adamsa, mieszkańca Guernsey. Zafascynowana losami mieszkańców, dziewczyna wyrusza na wyspę i tam przeżywa przygodę swojego życia.

Początkowo bardzo trudno było mi się "wbić" w poznawaną historię, ponieważ jest napisana w formie epistolarnej. Mamy listy, liściki i praktycznie żadnych dialogów. Już raz czytałam powieść tego typu i średnio zapadła mi ona w pamięć, tym bardziej więc miałam na uwadze problem- jak odbiorę to całe "Stowarzyszenie...". Jednak po początkowej rezerwie, zaczęłam przewijać kartki z przyjemnością.

Na pewno dużym plusem książki jest główna bohaterka i jej podejście do życia. Boi się, że będzie stłamszona, bardzo zaciekle walczy o swoją niezależność i jest uparta jak osioł. Ale to w sumie bardzo pozytywne cechy- silna, inteligentna kobieta jest w literaturze bardzo potrzebna. Dodatkowo książka jest nacechowana dobrym humorem- nie raz i nie dwa wybuchałam śmiechem. Nie jest to jednak ten rodzaj powieści, skąd dialogi bym cytowała i znała je na pamięć.

Wbrew pozorom mamy też dość dużo narratorów- mieszkańców Guernsey, przyjaciół głównej bohaterki czy samą Juliet. Każdy z nich ma do opowiedzenia własną historię i chce podzielić się czymś nowym. Czuć klimat takiej swojskiej, małej wioski, gdzie wszyscy się znają i wiedzą o sobie naprawdę dużo. Mamy okoliczne plotkary, małomównego Dawseya, malutką Kit czy wspomnienie zaginionej Elizabeth.

"Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek" ma najdłuższy tytuł świata, a przynajmniej ja z dłuższym się nie spotkałam. W swojej małej objętości po cichu przemyca też fakty na temat wojny, a raczej śladów jakie ona pozostawiła. Jak nie lubię powieści stricte wojennych, to lubię czytać o codziennym życiu mieszkańców podczas okupacji właśnie. A ta taka jest. Pokazuje, że trzeba było sobie radzić w każdych okolicznościach, a pojęcia dobra i zła niejednokrotnie się zacierały. Ale widać też małomiasteczkową solidarność, którą wyznawali obywatele Guernsey.

Reasumując- bardzo miło spędziłam czas przy tej książce, pomijając trudniejszy początek. Nie zabrakło humoru i kilku ciętych ripost, jednak nie jest to książka która zapadła by mi w pamięć i do której chciałabym wracać. Jednocześnie jest też ciekawą pozycją, dla ludzi którzy nie lubią czytać o wojnie, ale fascynuje ich codziennie życie ludzi w tym okresie. Poza tym zawiera w sobie wątek miłości do książek, więc czytelnicy bardzo dobrze mogą się w niej odnaleźć.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Spotkamy się w Matrózcsarda

Łał, co to w ogóle było? Polski Bond, polski Bourne, normalnie polska mocna powieść szpiegowska. Jeżeli ktoś chciałby ode mnie jasnej rekomendacji &qu...

zgłoś błąd zgłoś błąd