Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wdowiec Lovel

Tłumaczenie: Agnieszka Glinczanka
Seria: Koliber
Wydawnictwo: Książka i Wiedza
6,1 (42 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
1
8
1
7
7
6
20
5
5
4
2
3
1
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Lovel the Widower
data wydania
liczba stron
236
słowa kluczowe
arystokracja, klasyka
kategoria
klasyka
język
polski

"Wdowiec Lovel" ukazuje obrazek z życia zamożnych klas średnich w epoce wiktoriańskiej. Okazy snobów, próżniaczych młodzieńców, sprytne, obrotne starsze damy, polujące na dobrą partię panny- cała ta galeria postaci, sportretowanych w sposób wnikliwy, krytyczny, a przede wszystkim satyryczny, jest jeszcze jedną odmianą owego "targowiska próżności", ulubionego motywu w twórczości Thackeraya.

 

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 1191
Dociekliwy_Kotek | 2014-07-20
Przeczytana: lipiec 2014

Mam mieszane uczucia... Z jednej strony Thackeray był niewątpliwie doskonałym obserwatorem i pisarzem obdarzonym niepospolitym talentem do tworzenia antypatycznych postaci kondensujących w sobie maksimum irytujących cech. Z drugiej - jego satyra nosi wyraźne ślady swojej XVIII-wiecznej proweniencji, to znaczy nigdy nie krytykuje wprost ani nie mówi wprost, jakiego zjawiska dotyczy krytyka, jest za to sporo bardzo subtelnej ironii i sarkazmu. Stąd też w pierwszym, koszmarnie dłużącym się rozdziale, kiedy poznajemy głównych bohaterów, Lovela i Elżbietę, zanim autor przekaże nam prostą prawdę o tym, że matka Elżbiety była chytrą konformistką, uraczy czytelnika całym potopem szczegółów i szczególików o całej rodzinie, z którego gąszczu trzeba wychwycić tylko te istotne dla całej fabuły.
Trzeba jednak przyznać, że im dalej, tym lepiej, a lektura zaczyna w równym stopniu bawić, co irytować - na szczęście nie brakiem umiejętności autora, ale samymi postaciami, małostkowymi, pospolicie głupimi, zakłamanymi do granic absurdu i snobistycznymi do szpiku kości. Matka tuszująca wyskoki syna-alkoholika, babcia, która za dobrą monetę bierze rozwydrzenie dzieci, wreszcie sprytna choć głupia guwernantka i tytułowy bohater godzący się na wszystko - oto skrócona galeria postaci. Satyra u Thackeraya nie ogranicza się bowiem do wytknięcia jednego zjawiska czy problemu: chłoszcze wszystko i wszystkich bez wyjątku, teoretycznie z humorem i dystansem, praktycznie bez litości, od wad charakteru jednostki, aż po zachowania i przesądy całej grupy, nie znajdując w tym ani jednej postaci, która mogłaby przywiązać czytelnika sympatią do siebie.
O przegadaniu już mówiłam...?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Przez las

Niektóre historie bardzo dobre i przerażające, niektóre dosyć słabe. Ogółem warty przeczytania. Bardzo ładny graficznie

zgłoś błąd zgłoś błąd