Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

British Museum w posadach drży

Tłumaczenie: Przemysław Znaniecki
Seria: Salamandra
Wydawnictwo: Rebis
6,51 (200 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
15
8
22
7
71
6
43
5
34
4
3
3
7
2
1
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The British Museum Is Falling Down
data wydania
ISBN
83-7120-515-5
liczba stron
178
język
polski
dodała
mad28

Ta zabawna, bezpretensjonalna książka porusza w sposób humorystyczny wciąż aktualny i kontrowersyjny temat wpływu nauki Kościoła katolickiego o regulacji narodzin na życie małżeństw katolickich. Metoda naturalna jest przekleństwem życia Adama Appleby'ego. Podczas gdy on sam ślęczy nad pracą w czytelni British Museum, jego żona śledzi w domu wskazania termometru. Wydaje się, że "kalendarzyk...

Ta zabawna, bezpretensjonalna książka porusza w sposób humorystyczny wciąż aktualny i kontrowersyjny temat wpływu nauki Kościoła katolickiego o regulacji narodzin na życie małżeństw katolickich. Metoda naturalna jest przekleństwem życia Adama Appleby'ego. Podczas gdy on sam ślęczy nad pracą w czytelni British Museum, jego żona śledzi w domu wskazania termometru. Wydaje się, że "kalendarzyk małżeński" znów zawiódł i w rodzinie Applebych przyjdzie na świat kolejny nowy chrześcijanin.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (381)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 715
utracjusz | 2015-09-14
Na półkach: Przeczytane

Lodge zapragnął zakpić sobie z potężnego swego czasu dylematu, który dziś, na skutek dynamicznie postępującej hipokryzji, stracił na aktualności. Kpienie odbywa się w sposób zabawny, choć nieco zrażają mnie fragmenty farsowe.
Niestety, powieść posiada drugie, intertekstualne dno, którego obecność wyjawia autor w posłowiu, a którego istnienie wychwyciłem dopiero, wstyd się przyznać, kilka stron przed tegoż posłowia nastąpieniem (w tym wypadku wywołującego nie mniejszy efekt niż nastąpienie przez, na przykład, słonia).
Bezspornym faktem jest, iż po lekturze tej książki niewiele zostało mi z jej materii w głowie. Wyjaśnienia są dwa: albo głowa nie dorównuje jakością reszcie mego boskiego ciała, albo też Lodge nie zdołał jej swoim ambitnym w zamierzeniu tekstem wprowadzić na stosowny poziom koncentracji.

książek: 4065
Kaliber48 | 2014-09-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Mam problem z tą książką. Bo z jednej strony czytając ją, wielokrotnie głośno się śmiałem, czasami uśmiechałem, ale niestety zawsze w tle była refleksja: Kurcze! Człowiek, który chce być uczciwy wobec siebie i wiary, którą wyznaje, cały czas żyje w stresie, bo przecież Kościół zabrania tego, zabrania owego, decyduje za Ciebie jak się kochać (wiadomo, tylko "po chrześcijańsku"), broń Boże z prezerwatywą, a jak nie możesz mieć dzieci to zapomnij o zapłodnieniu in vitro, a jak możesz mieć, to poza stresem j.w. dochodzi niepokój czy po kolejnym szale uniesień będziesz miał trzecie, czwarte a może piąte dziecko... I o tym m.in. jest ta książka. No może nie do końca i nie tylko o tym. A David Lodge mimo, że jest w tej książce prześmiewczy to jednak nie przekracza granicy dobrego smaku.

Powtórzę, książka jest wyśmienicie napisana, bardzo dowcipna i naprawdę bardzo pogodna i gdyby nie ten ciągły strach czy aby "jesteśmy" w kolejnej ciąży tzn. bohaterka Barbara z bohaterem Adamem -...

książek: 352
adb | 2016-11-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 października 2016

" W literaturze mamy bardzo dużo seksu i niewiele dzieci. W życiu jest odwrotnie."

"Antykoncepcja z jednej strony prowadzi do oziębłości, a z drugiej... uzależnienia od seksu - uważa dr hab. Urszula Dudziak. To ona będzie w MEN odpowiadać za program wychowania do życia w rodzinie". To dzisiejsze doniesienia prasowe. Z tego względu daruję sobie neutralność. Szkoła powinna być wolna od wszelkiej ideologii, a książkę, o której poniżej wszystkim polecam. Na szczęście o ważnych sprawach mówi dowcipnie. Dowcipny - takie ładne, dwuznaczne obecnie słowo.

"British Museum w posadach drży" Davida Lodge'a to jak na dzisiejsze standardy wydawnicze staruszka, bo powieść powstała w 1965 r. Nie zmienia to faktu, że książka jest stale aktualna i ciągle jeszcze bawi.

Akcja, podobnie jak w "Ulissesie" J. Joyce'a,obejmuje jeden dzień życia Adama Appleby, doktoranta zbierającego w British Museum materiały do swojej pracy. Tego dnia jednak wszystko jest nie tak. Główne zmartwienie bohatera to...

książek: 518
Lucjush | 2014-03-17
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 16 marca 2014

Uwielbiam humor angielski zarówno w literaturze jak i w filmie, czytałam z uśmiechem na twarzy choć kontrola urodzin wg Adama i Barbary mnie przerażała :). Cytat do zapamiętania: (nie był mi obcy, nie miałam pojęcia skąd pochodzi - teraz już wiem):
"W literaturze mamy bardzo dużo seksu i niewiele dzieci. W życiu jest odwrotnie" :D

książek: 2953
nellanna | 2015-04-21
Na półkach: Przeczytane

Zabawne, fabularne dywagacje w środowisku uczelnianym lat 60-tych, na tematy wiecznie aktualne, czyli:brać czy nie brać...środki antykoncepcyjne.
Warto!

książek: 302
Anita | 2015-10-19

Świetna, zabawna, czyta się jednym tchem. Nic tylko czytać. Polecam gorąco!

książek: 897
Zuba | 2013-08-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 sierpnia 2013

Wpadła mi w rękę na półce bookcrossingowej (przepraszam purystów) około 20 lat po przeczytaniu "Gdzie leży granica?" tego samego autora.
Z pewnością jest to lekka lektura, zabawna i pełna humoru, mimo ze traktuje o tak poważnej sprawie jak dylematy i męki małżeństw katolickich starających się słuchać nauki Kościoła w kwestii antykoncepcji.Bo przecież to jest trudna rzecz, bardzo trudna. Lodge wyraził w tej mini-powieści argumenty małżonków i ich comiesięczną udrękę; brzmiało to prawdziwie i szczerze.

książek: 311
Derufin | 2011-01-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2008 rok

Klasyczna, może i najlepsza książka tego autora i może całego "uniwersyteckiego" gatunku. A przy tym - bardzo katolicka ;-)

książek: 155
Ewa | 2011-01-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: grudzień 2005

Czytałam w oryginale i nieraz nie mogłam powstrzymać głośnego śmiechu. Bombowa!

książek: 51
barakuda1205 | 2013-07-30
Na półkach: Przeczytane

Króciutka, zabawna książeczka opowiadająca o jednym dniu z życia doktoranta piszącego swoją pracę w British Museum. Doktorant ten, Adam, jest katolikiem stosującym się do kościelnych nauk odnośnie regulacji narodzin. Dzięki temu w wieku 29 lat ma już trójkę dzieci i przez cały opisywany dzień ważą się losy czwartego dziecka – żona jest w ciąży czy nie jest w ciąży?
Tym, co zaskoczyło mnie w tej książce, jest przede wszystkim to, że po raz pierwszy została wydana niemal 50 lat temu, bo w 1965 roku! Czytając w ogóle nie miałam takiego wrażenia. Tropy mogące sugerować, że liczy już niemal pół wieku to brak telefonów komórkowych, komputerów i sami mężczyźni na uczelni. Oczywistością jest to, że kobiety siedzą w domach i wychowują dzieci. Ale poza tym drobiazgiem książkę czyta się jak powieść zupełnie współczesną.
Na pewno na plus należy zaliczyć fakt, że książka jest naprawdę zabawna. Zwłaszcza na początku, ale tez i pod koniec zdarzało mi się wybuchnąć przy lekturze głośnym śmiechem....

zobacz kolejne z 371 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd