Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Muzyka duszy

Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Cykl: Świat Dysku (tom 16)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,47 (3736 ocen i 105 opinii) Zobacz oceny
10
282
9
584
8
861
7
1 268
6
470
5
209
4
23
3
31
2
0
1
8
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Soul Music
data wydania
ISBN
978-83-7648-036-7
liczba stron
320
język
polski

Inne dzieci dostawały w prezencie cymbałki. Susan musiała tylko prosić dziadka, żeby zdjął kamizelkę... Tak. Ma Śmierć w rodzinie. Trudno jest normalnie dorastać, kiedy dziadek jeździ na białym koniu i dzierży kosę - zwłaszcza gdy trzeba przejąć rodzinny interes, a jedyny pomocnik mówi tylko po szczurzemu. A już szczególnie wtedy, kiedy ma się do czynienia z nową, uzależniającą muzyką, która...

Inne dzieci dostawały w prezencie cymbałki. Susan musiała tylko prosić dziadka, żeby zdjął kamizelkę...

Tak. Ma Śmierć w rodzinie.
Trudno jest normalnie dorastać, kiedy dziadek jeździ na białym koniu i dzierży kosę - zwłaszcza gdy trzeba przejąć rodzinny interes, a jedyny pomocnik mówi tylko po szczurzemu.
A już szczególnie wtedy, kiedy ma się do czynienia z nową, uzależniającą muzyką, która pojawiła się w Świecie Dysku.
Jest bezprawna. I zmienia ludzi.
Nazywana jest „Muzyką z wykrokiem”.
Ma rytm i można przy niej tańczyć, ale...
Jest... żywa.
I nie chce ucichnąć.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2002

źródło okładki: http://www.proszynski.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1641
SarmatAE | 2017-06-04
Przeczytana: 04 czerwca 2017

Czytając książki z tak zwanego cyklu o Śmierci odbiorca winien sobie uświadomić (raczej prędzej lub jak ktoś jest czasem ciemny jak na przykład ja to dopiero teraz), że powieści te nie są o nadmienionej antropomorficznej personifikacji, a raczej o tym jaki burdel się robi gdy daje ona sobie siana. Tym razem tak jak coś się kończy, a coś się zaczyna Śmierć będąc świadkiem tego pierwszego doznaje pustki egzystencjalnej i nic by z tego nie wynikało gdyby nie to, że poprzez 15 poprzednich części świata dysku stał on się mniej personifikacją prawa lokalnej części multiwersum, a bardziej osobą z krwi... nie no bez przesady - z samych kości. Doznanie to sprawia, że Śmierć przysłowiowo idzie w cholerę i interesem musi zająć się na czas nieokreślony jego wnuczka, która praktyki i przygotowania do tego fachu ma odrobinę za mało.
Wynika z tego, że nie ma komu powstrzymać nadejścia muzyki trafiającej w niewłaściwy czas i niewłaściwe miejsce, muzyki mającej władzę nad duszą i sprawiającej, że fanki rzucają części swego odzienia na scenę. Słowem muzyki z wykrokiem*. Powstaje zespół będący dyskową skondensowaną wypadkową gdzieś między Beatlesami, Stonesami, a Led Zeppelin. Młot bogów uderza w dysk. Tematyka jest mi bliska** i przez to radość sprawia wyłapywanie mnogości smaczków z nią związanych. Dosłownie mnogości od folkowo rock'n'rollowych korzeni, aż do punku. Obśmiane są całe muzyczne lata 60 i 70, cała ich specyfika jest nawet "mafijność" związku zawodowego... pardą gildii muzyków. To co się dzieje w Muzyce Duszy ze swej natury, z konieczności wręcz jest żywiołowe i chaotyczne, niestety zbyt chaotyczne, czasami aż męczące. Bohaterów robi nam się wielu, bo mamy oprócz Śmierci i jego wnuczki, trio muzyków z Największego Zespołu Dysku (przez chwilę jest nawet czwarty, który odchodzi zanim stają się sławni wink wink), G.S.P. Dibblera i magów z Niewidocznego Uniwersytetu. Rozumiem, że tematyka to w pewnym sensie wymusza, a przynajmniej wymusza jeśli chce się to szaleństwo złotego wieku rocka oddać, ale niestety w końcowym rozrachunku psuje nieco odbiór, gdyż zwyczajnie męczy.
Lektura była całkiem przyjemna, co nie zmienia niestety, że to największe rozczarowanie świata dysku. Morał z tego taki - nie miej zbyt wygórowanych oczekiwań, bo zepsujesz sobie zabawę, a rock n roll nie na tym przecież polega.

*Get it?
**Jest mi bliska? Jezuchryste, kto poważny tak mówi? Można jednak nieskromnie przyznać, że gitara powinna brzmieć jak płacz anioła i że w szaleństwie jest metoda.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kocio

Dwa dobre dni z moim kotkiem i książką. Musiałam trochę odpocząć, zwolnić tempo i zająć się swoim zdrowiem. Podobało mi się to spotkanie z miniaturow...

zgłoś błąd zgłoś błąd