Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Tylko dla orłów

Tłumaczenie: Andrzej Grabowski
Wydawnictwo: Książnica
7,31 (560 ocen i 27 opinii) Zobacz oceny
10
33
9
87
8
107
7
206
6
70
5
47
4
4
3
3
2
2
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Where Eagles Dare
data wydania
ISBN
978-83-250-0125-4
liczba stron
328
słowa kluczowe
McLean, Schllos Adler, komandosi
język
polski
dodała
Nagore

Inne wydania

Czy grupie majora Smitha i porucznika Schaffera uda się uwolnić z rąk Niemców amerykańskiego generała? Został on osadzony w siedzibie niemieckiego wywiadu, zamku Schloss Adler, do którego można się dostać tylko kolejką linową. Chociaż od samego początku piętrzą się przed nimi trudności, a misja okazuje się znacznie bardziej skomplikowana niż się wydawało, Smith i Schaffer zrobią wszystko, aby...

Czy grupie majora Smitha i porucznika Schaffera uda się uwolnić z rąk Niemców amerykańskiego generała? Został on osadzony w siedzibie niemieckiego wywiadu, zamku Schloss Adler, do którego można się dostać tylko kolejką linową. Chociaż od samego początku piętrzą się przed nimi trudności, a misja okazuje się znacznie bardziej skomplikowana niż się wydawało, Smith i Schaffer zrobią wszystko, aby wykonać zadanie. Słowo "kultowy" bynajmniej nie jest w wypadku tej książki nadużyciem. Stała się ona wzorcem dla współczesnej powieści akcji i nadal nim pozostaje. Mrożące krew w żyłach sceny i nieoczekiwane zwroty akcji powodują, że nie sposób oderwać się od lektury.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 287
Koval | 2013-01-11
Przeczytana: 11 stycznia 2013

Odkąd „Tylko dla orłów” ujrzało światło dzienne prawie z miejsca weszło do kanonu powieści szpiegowskiej i dzisiaj niemal każdy chociaż słyszał o tym tytule. Klasyka gatunku rzeczywiście wytrzymuje próbę czasu, a po książkę tego kalibru można sięgać w ciemno. Jest to utrzymana w wojennym klimacie opowieść o grupie komandosów (jak powiedzielibyśmy dzisiaj) wysłanych na ziemie południowych Niemiec z tajną misją odbicia amerykańskiego generała, którego samolot był zmuszony do lądowania na terenie wroga. Z czasem okazuje się, że ekspedycję od samego początku prześladuje pech, dziwne zbiegi okoliczności, a ponadto wszystko wokół sprawia wrażenie jakby się sprzysięgło przeciwko wyprawie. Wysłany zespół dosyć szybko się wykrusza, losy całego przedsięwzięcia wiszą na włosku, jednakże żołnierze nie zamierzają rezygnować, gdyż rzeczywisty cel misji dopiero zostanie im objawiony.

MacLean umiejętnie buduje klimat niepewności, choć trudno mówić o stopniowym narastaniu atmosfery zagrożenia, ponieważ bardzo szybko akcja nabiera tempa i właściwie aż do końca nie zwalnia. Wiele zwrotów akcji sprawia, że tak naprawdę nie jesteśmy pewni kto po czyjej jest stronie i jakie rzeczywiste cele realizuje. Właściwie to nie licząc porucznika Schaffera, jedynego Amerykanina w tym brytyjskim oddziale, jaki został dokooptowany do niego z powodów, które stają się dla nas jasne w drugiej części książki, wszyscy pozostali coś ukrywają. Nie odbieram tego jako przesadnie dużej ilości wątków (co niekiedy potrafi zdezorientować), gdyż autor całkiem sensownie rozłożył akcenty pomiędzy wszystkie strony konfliktu, a zaprzęgnięcie do intrygi postaci historycznych tylko dodaje powieści smaczku.

Wielkim plusem „Tylko dla orłów” jest geografia, a dokładniej umiejscowienie akcji. Południowe Niemcy, niedaleko granicy ze Szwajcarią to teren górzysty, gęsto porośnięty lasami, który z pozoru wydaje się niedostępny dla zwykłych ludzi. Senne wioski i miasteczka zdają się żyć własnym życiem, na czas zimowy odizolowane od reszty świata i zdane tylko na siebie. Te właśnie Alpy, bo to o nich mowa, stały się miejscem, gdzie wzniesiono „Schloss Adler” – orli zamek – dawna budowla warowna zaadaptowana na kwaterę Gestapo i jednocześnie cel misji alianckich komandosów. Autor może nie jest wielkim poetą, który potrafi w sposób plastyczny przedstawić każdy krajobraz, ale opisy są na tyle barwne, że z łatwością potrafimy sobie wyobrazić jak niesamowicie musi wyglądać lokalizacja, gdzie toczy się akcja powieści. Z jednej strony mamy senne zabudowania z gospodą „Zum Wilden Hirsch” i mieszkańcami wyglądającymi tak jakby wojna do nich nigdy nie dotarła, a z drugiej koszary strzelców alpejskich i średniowieczną budowlę górującą nad okolicą, strzegącą aby nikt niepożądany nie zakłócał ustalonego porządku. Jeżeli dodać do tego, że wszędzie panuje przejmujący mróz, a cała akcja specjalna rozgrywa się jednej nocy, to dostaniemy wyśmienity materiał na thriller.

Największym mankamentem, o jakim muszę wspomnieć jest nieco przesadzona kreacja majora Smitha. Moim zdaniem autor stworzył z niego istnego terminatora, który zna się na wszystkim, potrafi się odnaleźć w każdej sytuacji, uruchamia każde urządzenie, w pojedynkę stawia opór przeważającym siłom wroga, a do tego – będąc świetnym aktorem – wychodzi bez szwanku „gadaniem” z sytuacji, które na pierwszy rzut oka wydawać by się mogły beznadziejne. To zrozumiałe, że główny bohater stawiany jest nieco ponad pozostałe postacie, lecz Maclean poszedł o krok za daleko. Trzeba jednak przyznać, że fabuła wciąga nas na tyle, iż nie zwracamy zbytniej uwagi na tego rodzaju niedociągnięcia (może poza kilkoma zgrzytami). Wątki zaczynają się i urywają tylko po to, żeby na ich miejscu pojawiły się nowe, a momentów kiedy misja zdaje się być kompletną klapą nie brakuje. Nie wspominając nawet o tym, że początkowy plan szybko bierze w łeb i stosunkowo wcześnie zespół zostaje okrojony do niezbędnego minimum, co dodatkowo potęguje odczucie zagrożenia, które nam towarzyszy.

Niewiele można powiedzieć o pozostałych postaciach występujących w przedstawieniu, o ile można to tak określić. Smith zgarnia większość uwagi i to głównie na nim koncentruje się fabuła (i to do samego końca) oraz większość wątków. Z pozostałych osób towarzyszących mu w misji wyróżnia się jedynie Schaffer jako typ amerykańskiego kowboja, który w każdej sytuacji – niezależnie od tego ile krwi by stracił i jak poturbowany by nie był – znajdzie chwilę na rzucenie ciętego komentarza starając się złośliwymi uwagami wytrącić Smitha z równowagi. Ich dialogi, choć fragmentaryczne i urywane, czyta się z wielką przyjemnością i stanowią jedną z zalet „Tylko dla orłów”. Reszta skoczków wypada neutralnie, niektórzy szybko nas opuszczają, a inni pomimo tego, że towarzyszą nam przez ponad połowę książki to i tak nie wprowadzają od siebie dodatkowych zwrotów fabularnych. Co do roli kobiecych, to powieść wydaje się być skierowana do męskiej widowni, gdyż owszem one występują, ale ich role ograniczają się do pomocy głównym bohaterom i odgrywania niemalże drugoplanowych przedmiotów (więcej jest załamywania rąk, płaczu i tulenia się z zimna niż strzelania ze „szmeisera”).

Warto tu nadmienić, że na podstawie książki powstał film – być może nawet bardziej popularny niż sama powieść – który ma już niemal pół wieku. Dzięki rewelacyjnym kreacjom Richarda Burtona i Clinta Eastwooda przeszedł on podobnie jak papierowy pierwowzór do klasyki gatunku sprawiając, że do dzisiaj świetnie się go ogląda. Ba, przez wiele osób jest on uważany za jeden z najlepszych filmów wojennych wszechczasów. W przeciwieństwie do np. „Wyspy niedźwiedzia”, gdzie scenariusz miał się nijak do tekstu książki tutaj sytuacja jest wręcz odwrotna. Ekranizacja jest bardzo wierna i poza kilkoma drobiazgami, wszystko rozwija się tak samo jak u MacLeana (nawet dialogi są identyczne co do słowa). Oczywiście trzeba wziąć poprawkę na chwyty typowo „hollywoodzkie”, ale od tego się w żadnej produkcji nie ucieknie. Zachowany klimat i umiejętnie przedstawiony intryga powodują, że warto sięgnąć po jedno i po drugie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Metoda na wnuczkę

Chciałam przez chwilę o wszystkim zapomnieć i potrzebowałam książki,która oderwie moje myśli od codzienności. W ciemno sięgnęłam po Metodę na wnuczk...

zgłoś błąd zgłoś błąd