Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,31 (150 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
9
8
12
7
42
6
49
5
23
4
8
3
5
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Treasure box
data wydania
ISBN
83-7180-806-2
liczba stron
279
słowa kluczowe
Szkatułka
język
polski
dodała
farfallam

Quentin Fears, młody amerykański milioner doświadcza przeżyć, które sprawiają, że mimo bardzo racjonalnego stosunku do życia, musi uwierzyć w to, co niemożliwe. W jego najbliższym otoczeniu pojawiają się osoby tylko pozornie egzystujące w realnym świecie. Za sprawą owych demonów zła mimowolnie staje się bohaterem horroru - tak bowiem zmieniają jego życie.

 

Brak materiałów.
książek: 645
Ewa-Książkówka | 2012-02-03
Przeczytana: 03 lutego 2012

Czy istnieje miłość absolutna? Czy kocha się na wiele różnych sposobów? Szalenie, namiętnie, bezgranicznie, nieustająco i dalej, aż starczy sił i możliwości? Tyle odpowiedzi, ile w ludziach miłości.
A może istnieje gotowy „wzór na miłość ”? Kochamy zrównoważenie, czasem w ciszy i bez wzajemności, bywa jednak, że niepostrzeżenie wpadamy w sidła chorego i destrukcyjnego uczucia, które także skłonni jesteśmy nazywać miłością, mimo że wyniszcza i rani nie tylko nas, ale i otoczenie. A silne, niekontrolowane uczucie w stosunku do członka najbliższej rodziny to również miłość, tylko nieprawidłowa, usytuowana na marginesie społecznej akceptacji. Czy ma szanse przetrwać i zakończyć się dobrze?

Quentin Fears, bohater książki Orsona Scotta Carda pt. Szkatułka na własnej skórze przekonał się, co niesie ze sobą taki rodzaj miłości. Nic nie zapowiadało, by uporządkowane do granic życie milionera miało niebawem wywrócić się do góry nogami. Wszystko płynęło swym monotonnym, regularnym rytmem, bez zbędnych emocjonalnych uniesień, przyprawione nieznacznie stosowną dozą rozrywki, jaką daje sama świadomość posiadania pieniędzy, które wręcz bez jego pomocy namnażały się w zawrotnym tempie. Czego jeszcze mógłby chcieć od życia piekielnie inteligentny i przesadnie bogaty mężczyzna? Nie trudno się pewnie domyślić, że jedynym pragnieniem jest kochająca kobieta u boku. Okazja do zrealizowania swych marzeń spada naszemu bohaterowi jak grom z jasnego nieba i z równą siłą przepełnia go uczuciem do tajemniczej kobiety imieniem Madeleine. Nieoczekiwana moc, jaka pcha go w jej objęcia, a także fakt, że tak bardzo przypominała mu jego zmarłą siostrę Lizzy pośpiesznie wiedzie go przed ołtarz. Czyż to nie iście sielankowy obraz? Czy coś jest w stanie zepsuć tę idyllę? Może fakt, że Madeleine przez długi czas odwlekała ich wspólną wizytę u jej rodziców? A może oświadczenie bohaterki po przybyciu na miejsce, że jej rodzice od dawna nie mieszkają w domu rodzinnym? A czy może mieć znaczenie tak drobny szczegół, jak cmentarz sąsiadujący z domem teściów, na którym pochowani są uczestnicy ich pierwszego, wspólnego śniadania, podczas którego się nawzajem poznali? Ups, zdradziłam za dużo? Nie, to zaledwie maleńki skrawek tej dziwnej i przerażającej historii.

Cóż to za opowieść, Moi Drodzy?…Intrygująca? Poniekąd tak, mimo że pomysł na fabułę nie jest specjalnie innowacyjny. Podczas lektury na ciele chwilami pojawia się dreszczyk emocji. Niestety w moim odczuciu książka bywa także irytująca. No, ale po kolei...
Intryguje w niej mieszanka dwóch światów: rzeczywistego z magicznym. Bohaterów książki niby zaskakują dziwne relacje, jakie utrzymuje Quentin ze światem magii, który zdarzyło mu się poznać, ale nikt nie robi tego w sposób nad wyraz przekonujący. Zdaje się, że te odrealnione przygody milionera nie są czymś specjalnie nadzwyczajnym. Zupełnie jakby istoty paranormalne były w gruncie rzeczy czymś naturalnym.
Niektóre przygody głównego bohatera potrafią zmrozić krew w żyłach, ale Szanowny Panie Card, dlaczego ich opisy są tak krótkie i nie ma ich więcej? W tych niewielkich fragmentach tekstu, gdzie strach wiedzie prym, bez wątpienia drzemie ogromny potencjał, lecz jak sądzę autor nie potrafił go w całości wykorzystać.
Co zaś w Szkatułce irytuje? Z pewnością sposób prowadzenia fabuły, który dla mnie samej jest zbyt prosty. Quentin jako inteligentny i zdrowo myślący mężczyzna niejednokrotnie daje się ponieść chwili i po zaledwie kilku dniach znajomości poślubia Madeleine. Kilkadziesiąt stron dalej z jego ust pada zapytanie: „Czy ja, tak naprawdę, znam swoją żonę?”*. No cóż Quentinie…śmiem twierdzić, że odpowiedź jest przecząca…

Osoba polecająca mi tę pozycję obiecała poniekąd, że książka wywrze na mnie bardzo silne wrażenie. Starałam się zapomnieć o tym fakcie i nie oczekiwać gatunkowego mistrzostwa, lecz spodziewałam się czegoś więcej i nie ukrywam rozczarowania. Jak na horror siła oddziaływania Szkatułki na czytelnika była zdecydowanie zbyt mała. Może autor sprosta moim oczekiwaniom w kolejnych swoich powieściach? Sprawdzę to, ale nie natychmiast.

* Orson Scott Card „Szkatułka”, Warszawa 1998, Prószyński i S-ka, str. 95

Ocena: 3/6

***http://ksiazkowka.blogspot.com***

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Poszukiwacze zaginionej wiedzy

Dobra książka ukazująca rzeczy, nad którymi nie zastanawia się przeciętny człowiek. Wkoło Nas jest wiele znaków, które wskazują, że Ktoś odwiedzał lub...

zgłoś błąd zgłoś błąd