Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nie ma kto pisać do pułkownika

Tłumaczenie: Agnieszka Rurarz
Seria: Salsa
Wydawnictwo: Muza
6,58 (555 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
16
9
35
8
62
7
185
6
143
5
88
4
13
3
10
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
El coronel no tiene quien le escriba
data wydania
ISBN
8373196285
liczba stron
74
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
farfallam

Inne wydania

Marquezowska opowieść o pułkowniku oczekującym na uznanie jego praw kombatanckich i przyznanie mu renty jest wstrząsającym, choć pełnym charakterystycznej dla kolumbijskiego twórcy ironii, studium o ludzkiej samotności i godności. Zaliczana do arcydzieł współczesnej prozy iberoamerykańskiej stanowi obok pierwszych opowiadań Garcii Marqueza i Szarańczy jeden z elementów historii Macondo i sagi...

Marquezowska opowieść o pułkowniku oczekującym na uznanie jego praw kombatanckich i przyznanie mu renty jest wstrząsającym, choć pełnym charakterystycznej dla kolumbijskiego twórcy ironii, studium o ludzkiej samotności i godności. Zaliczana do arcydzieł współczesnej prozy iberoamerykańskiej stanowi obok pierwszych opowiadań Garcii Marqueza i Szarańczy jeden z elementów historii Macondo i sagi rodu Buendia

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 687
Karolina | 2012-05-06
Na półkach: Przeczytane, Nobliści
Przeczytana: 06 maja 2012

Mój pierwszy Marquez. Krótkie opowiadanie, bez imion i zbędnej narracji, co czyni je jeszcze bardziej uniwersalnym. Historia, która może przydarzyć się komukolwiek na każdym kontynencie. Stary pułkownik, po stracie syna głoduje wraz z żoną. Ich jedyną nadzieją jest zapomoga dla byłych wojskowych walczących o niepodległość (nienadana od 15 lat) oraz kogut, który się faworytem w najbliższych walkach tych zwierząt.

Zazwyczaj trudno mi utożsamiać się z tak krótką prozą: rzadko przemawia do mnie. Tym razem może mnie nie dotknęła, ale z pewnością wymusiła jakieś przemyślenia. Dla mnie honor i godność pułkownika to symbol przynależenia do pewnych tradycji i zasad, które może i nie obowiązują w zmieniającym się świecie, ale nadają poczucie tożsamości. To jak niezgadzanie się na "wyścig szczurów", który może da nam kredyt w banku, ale nie zapewni spokoju ducha i rodzinnego ciepła. Trzymanie koguta do walk jest dla mnie jak kurczowe trzymanie się ostatniej nadziei. Nawet jeśli upragniona renta nie przychodzi to fakt, e kogut może wygrać te walki i przynieść do domu pieniądze na utrzymanie, pokrzepia. Gdyby pułkownik go sprzedał, tak po prostu żegnałby się ze swoimi nadziejami. Wydaje mi się, że przez całe opowiadanie właśnie ta nadzieja trzyma bohatera przy życiu. Fakt, że na koniec wypowiada obraźliwe według siebie słowo jest dla mnie jak manifestacja tej nadziei. Nie chce obmyślać już planów na przyszłość. Nie chce scenariuszy, Che wiedzieć, że plan wypali. A jeśli nawet nie, to coś się wymyśli. Byleby się nie zamartwiać w danym momencie i byleby nie tracić wiary teraz.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Najlepszy powód, by żyć

Z piórem Augusty Docher spotkałam się po raz pierwszy. Książkę czyta się szybko, jak większość tego typu historii, styl pisania autorki jest lekki, do...

zgłoś błąd zgłoś błąd