Kroniki Jakuba Wędrowycza

Cykl: Oblicza Wędrowycza (tom 1) | Seria: Bestsellery polskiej fantastyki
Wydawnictwo: Fabryka Słów
7,15 (10391 ocen i 600 opinii) Zobacz oceny
10
782
9
1 292
8
2 181
7
3 178
6
1 613
5
744
4
214
3
243
2
72
1
72
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375745092
liczba stron
296
język
polski

Polscy autorzy raczej unikają tematyki polskiej a nawet scenografii kraju ojczystego. Jeśli już postanowią napisać utwór fantastyczny którego akcja rozgrywa się w Polsce, to po pierwszej próbie z ulgą odskakują od niewygodnego tematu. Po Weselu w Atomicach Mrożka niełatwo jest ulokować się na serio a i na wesoło w Tu i Teraz. Andrzej Pilipiuk jest chlubnym wyjątkiem który nie przestraszył się...

Polscy autorzy raczej unikają tematyki polskiej a nawet scenografii kraju ojczystego. Jeśli już postanowią napisać utwór fantastyczny którego akcja rozgrywa się w Polsce, to po pierwszej próbie z ulgą odskakują od niewygodnego tematu. Po Weselu w Atomicach Mrożka niełatwo jest ulokować się na serio a i na wesoło w Tu i Teraz. Andrzej Pilipiuk jest chlubnym wyjątkiem który nie przestraszył się starcia ze skrzeczącą rzeczywistością. Stworzył postać filozofa chwilami oscylującego w stronę menela, dziwaka i geniusza rycerza i dowcipnisia Polaka-Który-Potrafi, i Polaka któremu się chce. Do tego szlachetnego altruisty, który za trudy dla świata chce tylko dobrego słowa. I dobrego trunku. Masz problemy z duchami przodków? Coś stuka w Twoim domu? Sąsiad jest wampirem? Udaj się do Jakuba Wędrowycza najlepszego Cywilnego Egzorcysty w Kraju! Być może mieszka na zapadłej wsi na Ścianie Wschodniej być może odżywia się własnoręcznie pędzonymi trunkami i wygląda na starego kłusownika ale nie daj się zwieść pozorom! Jeszcze nie pojawił się wampir, kosmita, wilkołak czy upiór, który dałby radę nieustraszonemu egzorcyście w gumofilcach.

 

źródło opisu: Fabryka Słów

źródło okładki: Fabryka Słów

pokaż więcej

książek: 590
pablo | 2010-08-16
Przeczytana: 16 sierpnia 2010

Wełniany kabot, czapa podbita futrem, nieokreślone gacie, rozlazłe gumofilce, widły w łapach i mętne kaprawe spojrzenie. Oto co spotyka potencjalnego czytelnika, kiedy w księgarni weźmie do ręki „Kroniki Jakuba Wędrowycza” pióra Andrzeja Pilipiuka. Czy można mi się dziwić, że dotąd nie przeczytałem jeszcze tej pozycji? Odwracam książkę w dłoni a tam bije mnie w oczy „Trumny używane – hurt, detal, niedrogo.”

Książka jest zbiorem 12 opowiadań, których głównym bohaterem jest tytułowy Jakub czyli zapity, około 80-cio letni żul, zamieszkujący wieś Wojsławice gdzieś w Polsce. Przypadkiem tak się składa, że ów „bohater” (cudzysłów można by, zważywszy na jego niektóre dokonania pominąć, jednak już motywy kierujące działaniami Wędrowycza zmusiły mnie by go wstawić) jest wyjątkowo skutecznym „egzorcystą” (dlaczego i tutaj wstawiłem cudzysłów tego nie wyjawię, ponieważ w sumie sam nie wiem co mną kierowało). Akcja opowiadań toczy się wokół owego "bohatera" i jego niebywale odważnych poczynań, polegających głównie na: piciu bimbru i Perły Mocnej, warzeniu bimbru, rozmowach ze świniami, duchami, zjawami, trupami, policją, kolegami od kielicha i… w razie gry któreś z wyżej wymienionych zrobi coś co się dziadkowi nie podoba: zasadzeniu mu kopa z gumofilca, podpaleniu, rypnięciu siekierką…

Andrzeja Pilipiuka poznałem za sprawą sagi Oko Jelenia i trylogii o rodzie panien Kruszewskich. Pióro autora jest rozpoznawalne w każdej z tych książek jednak Kroniki są nieco inne. Zastanawiałem się zawsze, dlaczego wypisywano na okładce tych powieści „Produkt literacki wolny od Jakuba Wędrowcza”.
Odpowiedzi są dwie.
Humor, którego odmówić Kronikom nie można, jest dosadny, bezpośredni, rubaszny a momentami wręcz obleśny – to pierwszy powód. Mimo to, nie razi pod jednym wszakże warunkiem i to jest drugi powód, Wędrowycza należy „zażywać” po kawałku. Obawiam się, że połknięty w całości może być niestrawny, jednak odpowiednio dawkowany, jako antidotum na naszą narodową głupotę, której wokoło nie brak, jest wręcz genialny. Owe dwie cechy jako mocne strony, są dyskusyjne, o czym niżej, stąd wyżej wspomniany zapis na okładkach późniejszych powieści Pilipiuka.

Wspomniany humor oraz warunkowa strawność to największe zalety, ale i wady „Kronik Jakuba Wędrowycza”. Uśmiałem się nieraz podczas czytania. Niektóre z opowiadań są genialne, że wspomnę „Hotel pod Łupieżcą” czyli Wędrowycz na urlopie. Poczucie humoru jednak rzecz nierówna i nie każdemu musi przypaść do gustu. Zaryzykuję stwierdzenie, że książka raczej kierowana jest do brzydszej części społeczeństwa.

Czy więc warto „Kroniki Jakuba Wędrowycza” przeczytać?
Warto!
Mało tego. Jest to książka którą dobrze mieć na półce! Na własnej skórze przetestowałem, że nie ma lepszej metody na odreagowanie po ciężkim dniu pełnym wrednych ludzi, niż lektura jednego z opowiadań. Szef Cię nęka? Współpracownik drażni? Klienci napastują? Jest na to tylko jedna odpowiedz:
„- A takiego wała – bąknął Jakub”
Ot i macie pełny obraz.

Polecam!

[Również na: www.podsluch.wordpress.com]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ludzie z Placu Słońca

Choć nie chętnie zabrałam się za czytanie tej książki to muszę przyznać, że mile mnie zaskoczyła. Mieszkam w Hiszpanii od 15 lat i poznałam ten kraj o...

zgłoś błąd zgłoś błąd