Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziecko ulicy

Tłumaczenie: Joanna Puchalska
Seria: Pisane przez życie
Wydawnictwo: Hachette
7,4 (496 ocen i 67 opinii) Zobacz oceny
10
46
9
64
8
90
7
192
6
63
5
32
4
7
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Street Kid
data wydania
ISBN
9788374486484
liczba stron
280
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
mad28

Jest to przejmująca opowieść o losach dziecka porzuconego przez matkę i oddanego pod opiekę psychopatycznego ojca. Maltretowana przez rodzica i zaniedbana przez macochę, Judy Westwater musiała radzić sobie sama od wczesnego dzieciństwa. Gdy miała 12 lat, uciekła z domu i błąkała się po ulicach Johannesburga. Brudna, schorowana i skrajnie wycieńczona postanowiła, że jeżeli przeżyje, w...

Jest to przejmująca opowieść o losach dziecka porzuconego przez matkę i oddanego pod opiekę psychopatycznego ojca. Maltretowana przez rodzica i zaniedbana przez macochę, Judy Westwater musiała radzić sobie sama od wczesnego dzieciństwa. Gdy miała 12 lat, uciekła z domu i błąkała się po ulicach Johannesburga. Brudna, schorowana i skrajnie wycieńczona postanowiła, że jeżeli przeżyje, w przyszłości pomoże bezdomnym dzieciom.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2534
nieperfekcyjnie | 2013-08-13
Na półkach: Rok 2013
Przeczytana: 11 sierpnia 2013

http://www.nieperfekcyjnie.pl/2013/08/dziecko-ulicy-judy-westwater.html

Życie często różni się od naszych wyobrażeń oraz marzeń, jakie snujemy przed snem. Nieustannie stawia przed nami różnorodne wyzwania, którym musimy sprostać, aby przetrwać. Wymaga od nas podejmowania decyzji, czasami dość łatwych, a nieraz niezwykle trudnych, mających poważny wpływ na dalszy los. Jako ludzie dorośli jesteśmy świadomi tego, że życie nie jest usłane różami i bardzo odbiega od świata przedstawianego w bajkach, dlatego każdy z nas jest, mniej lub bardziej, przygotowany na to, co go czeka. Problem pojawia się, kiedy musimy stać się odpowiedzialni oraz samowystarczalni w bardzo młodym wieku, mając zaledwie kilka lat.

Judy nigdy nie zaznała beztroskiego dzieciństwa. Często wraz z dwoma siostrami, mało starszymi od niej, musiała przetrwać kilka dni bez jakiejkolwiek pomocy dorosłych. Rodzice nie przejmowali się swoimi małymi córkami, nie ingerując zanadto w to, co dziewczynki robią, czy są umyte, zadbane i najedzone. W końcu ojciec zabrał ją z domu, kiedy ta miała zaledwie kilka lat, traktując to jako zemstę na swojej żonie. Dziewczynka była mu także potrzebna do wykreowania odpowiedniego wizerunku wzbudzającego zaufanie wśród ludzi. Mężczyzna oraz jego nowa partnerka używali przemocy fizycznej oraz psychicznej w stosunku do Judy. Lata szkolne także okazały się udręką - wszyscy pomiatali nią, a nauczyciele potrafili wyśmiewać swoją uczennicę podczas apelów, na których była obecna cała szkoła. Judy nigdy nie broniła się i nie płakała, ponieważ miała świadomość tego, że okazywanie emocji nie pomoże w niczym. Ze stoickim spokojem znosiła wszelki zniewagi, które każdego mogłyby wyprowadzić z równowagi. Jednak w końcu postanowiła uciec od zwyrodnialców otaczających ją zewsząd, aby walczyć o swoją godność.

"Rodzina to niekoniecznie ci ludzie, wśród których człowiek się rodzi. Można ją sobie znaleźć samemu. Tam, gdzie jest bezpiecznie i ciepło. Tam gdzie człowiek czuje, że właśnie tu jest jego miejsce."

Takie opowieści przerażają swoją bezwzględnością, bezmyślnością oraz okrucieństwem. Doskonale wiem, że takie historie zdarzają się naprawdę. Mam ciągłą styczność z nimi, ponieważ studiuję pedagogikę opiekuńczo-wychowawczą, a wolontariat w domu dziecka przybliża mnie do takich spraw. Nigdy nie pojmę, jak osoby, w których każde dziecko powinno mieć oparcie, potrafią tak niszczyć te maleńkie istotki. Historia Judy Westwater miała miejsce w latach 50-tych, ponieważ sama autorka urodziła się w 1945 roku, dlatego ciągle łudzę się, że teraz wszystko wyglądałoby lepiej... Wiadomo, że lata powojenne nie były łatwe dla nikogo, a pomoc społeczna nie działała tak prężnie, jak teraz. Kiedyś nie zwracało się tak bacznej uwagi na krzywdę dzieci, chociaż i teraz bywa z tym różnie. Jednak jestem przekonana, że przynajmniej ingerencja szkoły byłaby subtelniejsza, a zarazem poważniejsza, bo przypadek Judy pokazuje, że nauczycielom nie przyszło do głowy, iż dziewczynka może potrzebować pomocy i wsparcia, a ośmieszanie jej w niczym nie pomoże...

Do szewskiej pasji doprowadzają mnie skrajnie nieodpowiedzialni rodzice, którzy nie zasługują na to miano. Niektórzy nie powinni mieć dzieci, ponieważ zupełnie nie nadają się do tego, aby sprawować pieczę nad kimkolwiek. Nie dość, że sami nie potrafią odpowiednio zaopiekować się sobą, to jeszcze robią krzywdę istotom zupełnie bezbronnym i wrażliwym, które powinny być dla nich najpiękniejszym darem, jakie spotkało ich w życiu. Za każdym razem, gdy słyszę o takich sprawach, w mojej kieszeni otwiera się nóż, a na usta cisną się same przekleństwa...

Ze względu na własne doświadczenia z dzieciństwa, Judy Westwater ciągle wyciąga pomocną dłoń skrzywdzonym dzieciom. Przez długi czas pracowała z bezdomnymi dzieciakami w Meksyku, po czym założyła organizację opiekującą się dziećmi ulicy. Kobieta wie, że należy pomagać dzieciom po traumatycznych przeżyciach, aby miały szansę na dojście do siebie oraz przywrócenie poczucia własnej wartości, co jest niezwykle trudnym wyczynem. Judy Westwater organizuje kursy czytania i pisania, zachęcając do nauki miejscowego rzemiosła oraz brania udziału w akcjach zbierania funduszy na dalszą działalność. Ta praca uświadomiła jej, że aktualne problemy, z jakimi stykają się dzieci ulicy, są zdecydowanie bardziej złożone niż te, które niegdyś stanęły przed nią. Oprócz bezdomności i nieustannego głodu, pojawiają się handlarze narkotyków, gangi, sutenerzy, a także poważne choroby, w tym AIDS. Ponadto liczba takich dzieci stale rośnie...

Język "Dziecka ulicy" jest prosty, co nadaje autentyczności tej historii. Takie opowieści nie potrzebują wyszukanego słownictwa czy wspaniałych metafor, ponieważ poruszają i wywołują emocje bez wszelkich dodatków. Wystarczy szczerość i otwartość autorki, która zechciała podzielić się swoją historią, wywołując gamę emocji u każdego czytelnika - od złości i oburzenia, poprzez niedowierzanie czy żal, kończąc na smutku oraz wzruszeniu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zagadki tolkienowskie

Tak jak i poprzedni moi oceniający, ja również uważam, że trudno ocenić tę książkę pod kątem walorów literackich. Ale muszę powiedzieć jedno: Cieszę s...

zgłoś błąd zgłoś błąd