Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Upadek. Dlaczego niektóre społeczeństwa upadły a innym się udało

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
6,61 (31 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
2
8
6
7
10
6
8
5
3
4
1
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Collapse: How Societies Choose to Fail or Succeed
data wydania
ISBN
9788374696074
liczba stron
512
język
polski
dodał
corrum

Milczące posągi, cmentarzyska, opuszczone świątynie... – oto pozostałości po dawnych wielkich cywilizacjach. Główną przyczyną ich upadku – jak twierdzi Jared Diamond – było niewłaściwe eksploatowanie środowiska naturalnego, a także nieumiejętność przystosowania się do zmiennych warunków. Autor zabiera nas w fascynującą historyczno-kulturową podróż, podczas której zdradza tajemnice życia...

Milczące posągi, cmentarzyska, opuszczone świątynie... – oto pozostałości po dawnych wielkich cywilizacjach. Główną przyczyną ich upadku – jak twierdzi Jared Diamond – było niewłaściwe eksploatowanie środowiska naturalnego, a także nieumiejętność przystosowania się do zmiennych warunków.

Autor zabiera nas w fascynującą historyczno-kulturową podróż, podczas której zdradza tajemnice życia Polinezyjczyków z Wysp Wielkanocnych, amerykańskich Majów i Anasazich oraz skazanych na zagładę grenlandzkich wikingów, a jednocześnie przestrzega przed podzieleniem ich losu. Dzieje tych umarłych ludów, a także ich koniec powinny stać się lekcją dla dzisiejszego świata, który stawiając przyrodzie wciąż nowe i trudne wyzwania, staje w obliczu globalnej katastrofy ekologicznej i niebawem będzie musiał walczyć o przetrwanie.

Tę książkę powinien przeczytać każdy, kogo niepokoi obecna sytuacja ludzkości.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 314
Carmel | 2016-10-15
Przeczytana: 15 października 2016

Ziemia to nasz dom. Z daleka to błękitna kropka. Z niskiej orbity to geoida otoczona mgiełką atmosfery. Eksploatujemy ją intensywnie od lat, kopiąc do kilkunastu kilometrów w głąb i zmieniając skład powietrza. O tym jak nam ta aktywność wychodzi, opowiada znany geograf Jared Diamond w "Upadku".
Książka stanowi popularny, choć solidnie udokumentowany, traktat o historii kilku społeczeństw, i ich interakcji ze środowiskiem naturalnym. Każdy przykład rozpatruje autor pod kątem pięciu czynników, które uznał za kluczowe przy analizie przyczyn trwania bądź upadku. Są to: szkodzenie środowisku, zmiany klimatyczne, wrogowie, handel z sąsiadami i sposób radzenia sobie z ekologicznymi problemami.

Pierwsza cześć "Upadku" to opis kilku, z reguły izolowanych, społeczności i czynników, które doprowadziły do ich samozagłady. Przegląd zaczynamy od Wyspy Wielkanocnej, gdzie autor dokładnie zaprezentował aktualny stan wiedzy nad kondycją wyspy, sposoby gospodarowania Polinezyjczyków i analizy upadku społeczności u zarania epoki nowożytnej. Przy okazji kreśli piękny obraz sposobów radzenia sobie wyspiarzy z zasiedlaniem rozsianych na Pacyfiku wysp. Przed tysiącami lat potrafili oni skolonizować sporo lądów, dysponując prymitywnymi metodami orientacji, które jednak mogą nas zadziwiać swą skutecznością. Skąd wiedzieli, że w jakimś kierunku na oceanie powinna być wyspa? Ryzyko było duże, map nie było. Okazuje się, że dzięki obserwacji ptaków, ich migracjom, odmienności etologii gatunków, ustalali lokalizacje nowych wysp (str. 83). Sporo miejsca Diamond poświęca na opisy komunikacji ludności między wyspami, które dzieliły setki kilometrów (str. 116-117).
Przy okazji Wyspy Wielkanocnej pada pytanie, czy oni nie wiedzieli, że wycinają ostatnie drzewo na wyspie, i że czeka ich bliski koniec?!
Zapewne wiedzieli, choć wystarczająco wcześnie nie potrafili przeciwdziałać. Podobnie było z innymi wyspiarzami na Pitcairn i Henderson, którzy nie byli samowystarczalni. Nie mieli szans przetrwać.

W przypadku opisów ludów Mezoameryki - Anasazi i Majów, dostajemy ciekawa panoramę czynników powodujących wyjaławiania gleby i wylesienie, które wywołało lawinę nieszczęść spotęgowanych niekorzystnym klimatem (str. 139-140).
Jednym z najciekawszych fragmentów, jest niezwykle pouczająca historia Wikingów, którzy zajęli w wiekach średnich Islandię, Grenlandię i dotarli nawet do Nowej Funlandii. Nie potrafili jednak dostosować się do inności środowiska i na siłę zajmowali się hodowlą bydła, które spustoszyło kruchą równowagę zimnych ekosystemów. Dodatkowo sporo środków przeznaczali na rozwój własnego chrześcijaństwa, budując nawet katedry, czym przyspieszyli własny upadek. To, co było dobre w Norwegii, na Islandii i Grenlandii się nie udało. Przy okazji zmagań Normanów z pomorem bydła, brakiem wszystkiego, dostajemy piękne opisy przyrody Północnego Atlantyku (str. 174-177). Diamond prezentuje sztywne i delikatne relacje gatunków roślin i zwierząt arktycznych, pozornie żyzną wulkaniczną ziemię islandzką i kontrastujący z Wikingami, sukces Inuitów (Eskimosów), którzy fenomenalnie radzili sobie w tym klimacie (str. 228-230). O tym, jak trudno było teoretycznie przewidzieć przyczyny klęski, świadczy pozornie mało istotny ciąg zachowań Wikingów opisany fenomenalnie na stronie 222 (mleko się psuje ->robimy sery -> wymagane częste mycie naczyń -> potrzebna gorąca woda -> karczowanie wolno rosnących i rzadkich drzew -> brak stabilizacji warstwy żyznej -> globalne problemy rolnicze w uzyskiwaniu pożywienia dla bydła). Ten przykład pokazuje, że Wikingowie u zarania popełnili błąd (chcieli hodować krowy) i byli skazani na porażkę.

Kolejne przykłady historyczne to Nowa Gwinea, wyspa Tikopia i Japonia w okresie szogunatu. Tym społeczeństwom, mimo przeciwności udało się przetrwać i dostosować do zmieniających się warunków, zarówno tych niezależnych od nich, jaki tych, do których sami doprowadzili. Sporo pouczających myśli autor warte jest przemyślenia. Szczególnie w pamięci mam przypadek wysepki Tikopia, gdzie kilka tysięcy lat gospodarowania nauczyło tubylców, że zasoby wyspy mogą utrzymać ok. 1200-1400 mieszkańców. Stąd wypracowali, być może nas szokujące, metody 'walki z przeludnieniem' rodem ze Sparty (zabijanie niemowląt), czy samodzielne decyzje młodych ludzi o popełnianiu samobójstw poprzez odpłynięcie na pełen ocean bez szans powrotu (str. 257) . Tylko tak można było osiągnąć przetrwanie społeczności. Jednostki były mniej istotne.

Aby wykazać, że i współcześnie wiele czynników samozagłady, w wyniku nieumiejętności poprawnej interakcji z przyrodą, wciąż ciąży na naszym gatunku, autor opisuje Haiti, Ruandę i Australię. Mimo wielu fundamentalnych różnic, te przykłady łączy jedno, krótkowzroczność. W przypadku Rwandy, gdzie w kilka tygodni latem 1994, wymordowano maczetami 0,8 miliona ludzi, gdzie czynniki ekonomiczne odgrywały równie istotna rolę obok tych etnicznych, w pamięć zapada zdanie jednego z Tutsi, który przeżył to wszystko (str. 289):

"Ludzie, których dzieci musiały chodzić boso do szkoły, zabijali tych, którzy mieli na buty dla swoich dzieci."

Dostajemy wyspę Haiti, gdzie dwa państwa, dzięki różnej polityce rządzących, diametralnie różnie usytuowały się ekonomicznie. Państwo Haiti, poprzez kolosalne błędy gospodarcze władz, stały się najbiedniejszym krajem półkuli zachodniej. Przy czym opisana beznadzieja mieszkańców nie uwzględnia hekatomby trzęsienia ziemi z 2010. To państwo to aktualnie nasz wspólny wstyd, wszystkich członków ONZ.
Przypadek Australii wydał mi się najbardziej kuriozalny, bo pokazuje jak uparty człowiek Pierwszego Świata, może w dziecinny sposób niszczyć dobrze zapowiadający się ekosystem. Ponieważ Australijczycy chcieli być bardziej 'brytyjscy' on Brytyjczyków, to postawili na owce i wełnę. Nie potrafili jednak ocenić jakości gleby, która odbiega znaczniej od tej, która występuje w Anglii. Sprowadzali europejskie gatunki, które zniszczyły wiele endemicznych lokalnych gatunków zwierząt i roślin. Dla mnie odkrywcze było to, że nie tylko legendarne króliki rozpleniły się jak szarańcza (str. 346-347). Diamond pokazuje niezrozumiały paradoks współczesnej Australii, która mimo malejącego drzewostanu, eksportuje drewno do Japonii i to po niskiej cenie (str. 357). Podaje przyczyny zaniku Wielkiej Rafy Koralowej, która ginie w oczach w wyniku zasolenia nawiewanej z lądu gleby. W opisie autora, Australia jawi sie jako wielki, niewykorzystany odpowiednio, obszar który potrzebuje natychmiastowego ratunku.

Końcowe rozdziały, to liczne, z detalami opisy zachowań globalnych korporacji przemysłowych. To one współcześnie, dla wygody bogatego człowieka Zachodu, niszczą ekosystemy wszędzie tam, gdzie jawią się możliwości zysku. W szczególności opisuje przemysł naftowy, wydobywczy metali, leśny i rybołówstwo (str. 395-428). Te fragmenty wydały mi się najmniej ciekawe, choć czytelnika o zacięciu ekonomicznym zapewne zainteresują. Tam gdzie duże pieniądze, tam skrupuły i etyka nie mają często racji bytu. Pada bardzo zasmucające oskarżenie, które wiele mówi o naturze człowieka (str. 456):

"...na dłuższą metę ludzie zamożni rządząc upadającym społeczeństwem nie zabezpieczają interesów własnych i swoich dzieci, lecz po prostu kupują przywileje bycia tymi, którzy jako ostatni umrą z głodu."

Na szczęście okazuje się, że są i korporacje świadome ograniczeń przyrody w zaspokajaniu naszych rosnących potrzeb, i stosują coraz liczniejsze metody kontrolowania własnej działalności. Chyba prezesi dochodzą powoli do wniosku, że lepiej utrzymać biznes na długie lata, niż go rozwijać na krótko, ale nadmiernie ku uciesze rad nadzorczych.

Z kolei ostatni rozdział, to wspaniały pean na rzecz racjonalności w globalnym myśleniu o ekologii (str. 447-463). W nim to, Diamond rozprawia się z kilkunastoma powszechnymi sloganami, które płyną z prasy, nam bogatym dają alibi i pozwalają przebywać w błogostanie. Omawia w szczególności mity równowagi przyrodniczej, nieograniczoności zasobów naturalnych, zbawiennych możliwości technologii, możliwości wyżywienia dowolnej liczby ludzi. Tu wychodzi całe długoletnie doświadczenie autora, skutkujące wyważonymi sądami. Daje rady, zaleca, pokazuje i demaskuje nieprawdy. Warto tu dobrnąć. To się opłaci!

Przemierzając wraz z Diamondem cywilizacje i społeczeństwa, dostajemy genialną panoramę ekosystemów, które autor opisuje fascynująco i z pełnym znawstwem tematu. Czytając "Upadek" wyczuwa się erudycję autora i jego oddanie wspólnemu dobru nas wszystkich - przyrodzie ziemskiej. Przy czym nie daje łatwych odpowiedzi na przyszłość, nie potępia z definicji korporacji, nie ocenia pochopnie decyzji polityków odnoszących się do ekologii. Ma świadomość, że kolejne błędy nas czekają, ale ostatecznie jest ostrożnym optymistą (str. 464) . Oby okazało się, że mądry Ziemianin po szkodzie, którą da się naprawić.
Gorąco polecam "Upadek". To obowiązkowa lektura dla nas wszystkich.

=====================
UWAGI.
Dałem 8, bo Diamond nie ma takiej lekkości pióra, która charakteryzuje na przykład Brysona. Ponadto pewne fragmenty obfitują w zbytnie szczegóły, które nużą, jak opisy amerykańskich korporacji (na szczęście 90% tekstu jest ich pozbawiona). Zabrakło mi ponadto komentarza i opinii autora o elektrowniach atomowych, które w niezaspokojonych ludzkich potrzebach do energii (do 'mazania' bez celu po smartfonach), są jedną z niewielu alternatyw. W szczególności nie wspomina nic o największej, według mnie, nadziei na ekologicznie czyste źródło prądu - elektrowniach termojądrowych. W szczególności projekt ITER (plan na 2020) we francuskim Cadarache, gdzie plazma ma ostatecznie dostarczać energię netto (na tej samej zasadzie 'działa' Słońce i jego fuzja wodoru w hel).
Znalazłem tylko jeden błąd merytoryczny. Na stronie 453 pada stwierdzenie, że pierwiastków z definicji nie można otrzymać z innych pierwiastków. Oczywiście jest inaczej, każda przemiana beta jest przejściem jądrowym między pierwiastkami (stąd na przykład szeregi promieniotwórcze).

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Miłośnica

Jest to sfabularyzowana biograficzna opowieść o hrabinie Krystynie Skarbek-Giżyckiej alias Christine Granville, agentce polskich i brytyjskich ta...

zgłoś błąd zgłoś błąd