Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Rozpalmy słońce

Tłumaczenie: Teresa Tomczyńska
Cykl: Zézé (tom 2)
Wydawnictwo: Muza
6,99 (109 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
12
8
21
7
25
6
17
5
21
4
3
3
0
2
1
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Vamos Aquecer o sol
data wydania
ISBN
9788374954488
liczba stron
304
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
mad28

Dziesięcioletni Zezé mieszka u swojego wuja, lekarza w Natal, w stanie Rio Grande do Norte. Uczęszcza do elitarnej szkoły, uczy się grać na pianinie. Czuje się jednak samotny, brakuje mu ciepła ze strony rodziców. Pogrąża się w świecie fantazji, tam znajduje prawdziwych przyjaciół. Powoli dojrzewa, kończy szkołę, przeżywa pierwszą miłość.

 

źródło opisu: http://muza.com.pl/

źródło okładki: http://muza.com.pl/

Brak materiałów.
książek: 393
Paideia | 2010-10-20
Na półkach: Przeczytane, 2010
Przeczytana: 17 października 2010

Moja przygoda z J. M. de Vasconcelosem rozpoczęła się od "Mojego drzewka pomarańczowego". Jakże piękna to była książka. Krótka, lecz wspaniale opisana historia małego chłopca - Zezé, pół-Indianina mieszkającego w Buenos Aires (stolicy Brazylii). Historia, która bardzo często doprowadzała mnie do łez. Historia, która ukazywała jak wrażliwa jest dusza małego dziecka, jak wielka bywa jego wyobraźnia i jak nieświadomie popełnia ono błędy, za które płaci wysoką cenę.

"Rozpalmy słońce" to dalsze losy małego kochanego Zezé, adoptowanego przez wuja - zamożnego lekarza mieszkającego w Natal. Rodzice oddali go, ponieważ był zbyt bystry i zdolny, by skończyć tak jak jego rodzeństwo - w fabryce (mam wrażenie, że Zezé, który opowiada nam swoją historię, nie chce przyjąć do wiadomości, że pozbyto się go z domu, ponieważ sprawiał zbyt dużo kłopotów). Chłopiec ma dziesięć lat, uczęszcza do elitarnej męskiej szkoły przyklasztornej. Zmuszany jest do nauki gry na fortepianie. W szkole mnóstwo kolegów, w domu przybrani rodzice, ich córka i służąca, a jednak Zezé jest sam. Samotność prowadzi do tego, że w jego życiu (czytaj: wyobraźni) pojawia się niezwykły przyjaciel - ropucha kururu, którą nazywa imieniem Adam. Zwierzę wnika w serce chłopca i towarzyszy mu na każdym kroku. Pomaga rozstrzygać problemy i wątpliwości, których mnóstwo w małej głowie Zezé. Ale na tym nie koniec. Chłopiec wprowadza do swego świata wyobraźni jeszcze jedną postać: znanego aktora, którego po cichu nazywa swoim tatą. W jego życiu pojawia się też przyjaciel z krwi i kości, stojący za nim murem w każdej sytuacji. To ojciec Fayolle, jedyny, który dostrzega piękno duszy tego dziecka.

Oczywiście Zezé nie wyzbywa się różnych dziwnych pomysłów, psikusów i grzesznych myśli, wręcz przeciwnie - ma się wrażenie, że z roku na rok pojawia się ich coraz więcej. Niestety za kilka z nich musi słono zapłacić. Wszystko przyjmuje jednak bez większych sprzeciwów, zupełnie pogodzony ze swym losem. Ma się wrażenie, że już na starcie wie, jaki będzie koniec jego biegu przez życie. Wyobrażenia zaczynają łączyć się z rzeczywistością, dochodzi do tego burza hormonów, wiek dojrzewania. Oj ciężkie jest życie Zezé, mimo że opisane takim wesołym dziecięcym językiem.

Niestety nie zachwyciła mnie ta historia. Mam wrażenie, że wszystkiego jest za dużo. Za dużo porażek, za dużo wybryków, za dużo kar, a za mało radości. Cała opowieść osnuta jest mgłą cierpienia, bólu i nieszczęścia. I mimo, że J. M. de Vasconcelos znakomicie rozgryzł psychikę dziecka, to jednak w tej części cyklu wykorzystał swą wiedzę w nadmiarze. Już w połowie książki byłam tak wyczerpana emocjonalnie, że nic nie pozostało na koniec. Po prostu po przeczytaniu ostatniej strony odłożyłam książkę na bok i zajęłam się zwykłymi domowymi sprawami. To przepełnienie treści sprawiło, że historia stała się zwyczajna, banalna i bezrefleksyjna. Mimo wszystko sięgnę kiedyś po trzecią część przygód Zezé - ot, z czystej ludzkiej ciekawości.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Misery

Moim zdaniem to jedna z lepszych książek Kinga. Dlaczego? Ponieważ takie Annie Wilkes chodzą po tym świecie i są zdolne do wszystkiego tego co King w...

zgłoś błąd zgłoś błąd