Bękart ze Stambułu

Tłumaczenie: Michał Kłobukowski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,31 (549 ocen i 83 opinie) Zobacz oceny
10
30
9
78
8
138
7
171
6
75
5
44
4
4
3
8
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bastard of Istanbul
data wydania
ISBN
978-83-08-04417-9
liczba stron
456
język
turecki
dodała
foolosophy

Zamieszkałą w Stambule rodzinę Kazancich prześladuje klątwa: synowie i ojcowie umierają przedwcześnie i nagle. W domu mieszkają same kobiety: stareńka Mateńka, babka Gulsum i jej trzy córki, a także wnuczka, dziewiętnastoletnia Asya. I tylko Zeliha, piękna i buntownicza matka Asyi, wie kto jest ojcem jej córki… Tysiące kilometrów dalej, w San Francisco, żyje rodzina Czachmaczianów, równie...

Zamieszkałą w Stambule rodzinę Kazancich prześladuje klątwa: synowie i ojcowie umierają przedwcześnie i nagle. W domu mieszkają same kobiety: stareńka Mateńka, babka Gulsum i jej trzy córki, a także wnuczka, dziewiętnastoletnia Asya. I tylko Zeliha, piękna i buntownicza matka Asyi, wie kto jest ojcem jej córki…

Tysiące kilometrów dalej, w San Francisco, żyje rodzina Czachmaczianów, równie liczna i barwna. To Ormianie, którzy niegdyś mieszkali w Stambule. Życiem tej rodziny rządzi pamięć przeszłych tragicznych wydarzeń, związanych z masakrą ludności ormiańskiej w Turcji w 1915 roku. Obie rodziny – pozornie tak różne i pełne historycznych animozji – nie wiedzą jeszcze, że w przeszłości drogi ich przodków niejednokrotnie się przecięły, a przepiękny klejnot – broszka w kształcie granatu – kryje w sobie ich wspólną tajemnicę…

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 301
marcinb | 2013-08-09
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: 08 sierpnia 2013

Świetnie skonstruowana powieść, w której losy poszczególnych postaci z dwóch rodzin – tureckiej i ormiańskiej – w zaskakujący sposób splatają się, przynosząc niespodzianki właściwie do ostatniej strony. „Bękart ze Stambułu” to powieść, która daje bardzo dużo zwykłej frajdy czytania, a jednocześnie pod tą czystą fabularnością pojawiają się rzeczy ciekawe i zaskakujące – jest to przede wszystkim masa egzotyki, szczypta realizmu magicznego, dramatyczne stosunki między dwoma narodami, ale także problemy relacji między kobietami i mężczyznami w tureckiej kulturze.

Od początku uderza zmysłowość tej książki, mnogość smaków, zapachów i kolorów wypełniających dom rodziny Kazanci w Stambule. Ten efekt sensualności wzmaga wszechobecność kobiet, z których każda ma swoje idiosynkrazje, każda jest na swój sposób nieszkodliwą, uroczą dziwaczką. Panie Kazanci jednak zawsze trzymają się razem, są przedziwnie funkcjonującą symbiotyczną konstrukcją złożoną z odmienności. I – co ciekawe – kiedy w tym domu pojawia się amerykańska Ormianka Armanusz momentalnie wsiąka w to otoczenie, jakby sama tylko kobiecość (bo raczej nie ormiańskie pochodzenie) zapewniała jej ciepłe, wyrozumiałe przyjęcie. Jest tak, bo w „Bękarcie ze Stambułu” rządzi kobieta – mężczyźni są pokraczni, są jakby cieniami kobiet, bledną wobec ich wewnętrznego bogactwa i wrażliwości. A jednocześnie to oni dysponują monopolem na użycie przemocy – tej przyczyny nieszczęść, zarówno w wymiarze politycznym jak i prywatnym, rodzinnym (choć więcej nie chcę tu zdradzać, aby przypadkiem nie zepsuć potencjalnym czytelnikom efektu zaskoczenia). Po lekturze tej powieści ma się nawet wrażenie, że rzeź Ormian z początku XX wieku nie miałaby miejsca, gdyby to kobiety miały większy wpływ na politykę i sprawy publiczne. Tymczasem akcja „Bękarta” toczy się w początkach XXI wieku, a cały potencjał cechujący kobiety – tak dobrze wyrażający się u sióstr Kazanci – nadal ogranicza się do sfery prywatnej, rodzinnej, domowej; zamienia tę sferę w królestwo kobiet, wolne i szalone, ale o wyraźnie zakreślonych granicach. I dlatego ta powieść jest dla mnie również rzeczą o opresji kobiet w tureckiej kulturze i inteligentnym sposobie radzenia sobie z nią bez otwartego, krwawego starcia płci.

Ale „Bękart ze Stambułu” to też książka o przeszłości, historii i stosunku do niej. Armanusz chce badać swoją historię, bo jest świadoma piętna, jakie odcisnęła na Ormianach; Asya nie chce słyszeć o przeszłości i choć robi to zapewne z prywatnych powodów psychologicznych (sytuacja bycia bękartem) to jej odwrócenie się od historii wpisuje się w całą turecką tożsamość zbiorową. I kiedy mowa jest o relacjach turecko-ormiańskich i postawie wobec przeszłości u obu nacji nachodzą mnie pewne wątpliwości. Armanusz regularnie wchodzi na internetowy czat, gdzie spotykają się młodzi członkowie ormiańskiej diaspory w Stanach, roztrząsając przeszłość i urągając na Turków, domagając się od nich rachunku sumienia. Czy aby na pewno w dzisiejszej cywilizacji, która gremialnie i uparcie odwraca się od przeszłości takie postawy zwrotu ku dawnej krzywdzie historycznej są autentyczne? Czy Ormianie – szczególnie ci żyjący w Ameryce – na pewno tak lubują się w rozdrapywaniu krzywdy, jaką sto lat temu wyrządzili im Turcy? Taka wrażliwość jakoś nie rymuje mi się z atmosferą globalnej wioski, którą przesycona jest ta powieść. Czy widać tutaj rzeczywisty sposób myślenia o historii u Ormian, czy jest to może jednak jakaś projekcja Elif Safak, zglobalizowanej Turczynki piszącej bądź co bądź książkę „ku pojednaniu”?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Narcyzm. Zaprzeczenie prawdziwemu Ja

Ładnie napisana książka. Przyjaźnie i z empatią. Pod względem merytorycznym - nie jestem w stanie się wypowiedzieć. Na pewno pozwala zdać sobie sprawę...

zgłoś błąd zgłoś błąd